Kuba - dlaczego ją kocham i nienawidzę

18.11.2016 Beata Radecka

Mój stosunek do Kuby ( żeby nie było wątpliwości – piszę o kraju!) jest jak do uroczego, ale krnąbrnego braciszka: co prawda kłamie, oszukuje, robi nie to co trzeba albo nie tak jak trzeba, ale i tak go kocham, i serce mi mięknie, kiedy się słodko uśmiecha…

Więcej o: kuba · cygara · rum · salsa · kawa · zwiedzanie
Obrazek niżej podpisany
Beata Radecka
Zakupy na ulicy zakończone pogawędką i wspólną fotką
Auta dobieram pod kolor butów!Wracamy ze szkoły! Mundurki obowiązująSceny uliczne w CamagueyPrzyjaciele z hawańskiego podwórka. Od zawsze.Najlepszy specjalista od cygar. We wszechświecie i okolicyStróże porządkuTrynidad z dachu naszego domu. Fotke zrobiłam wieszając pranie...Uliczka w Trynidadzie by night. W drodze na tańce...Jak widac po koszulce, przyjaźń kubańsko - amerykańska zacieśnia się!Bez tańca nie ma życia

Nie raz próbowano nas oszukać, czy to dopisując sześć mojito do rachunku, czy taksówkarz mówił twardo, że za tyle ( po porzedni) nie pojedzie, chce więcej. Ale coś ciepłego i fascynującego w tej wyspie jest. Ludzie generalnie są mili i życzliwi. Czuję się bezpiecznie, nawet spacerując samotnie w środku nocy wśród slumsopodobnych dzielnic.

Dawanie zadań w stylu "znalezienie adresu" kolesiom wyglądającym przynajmniej na ochroniarzy bosa mafii sprawdza się bezbłędnie: za chwilę pół dzielnicy kolesiów z zafrasowanymi minami próbuje zorientować się, gdzie to może być.

A adresy na Kubie to inna para kaloszy. Kto nie wierzy, niech spróbuje znaleźć w mapach Googla. Chciałam znaleźć Egido, bo tam jest stowarzyszenie Rozalii Castro (to dziewiętnastowieczna galicyjska poetka, nie wiem czy ma coś wspólnego z Fidelem). Google uparcie lokował je na Avenida de Belgica. Przecież to ta sama ulica, każde dziecko to wiem! W Hawanie może tak… Zabawa przednia: kto by zgadł, że ulica Reina to Simon Bolivar? A w Trynidadzie mieliśmy mieszkać przy Abel Santamaria. Nikt o tej ulicy nie powie inaczej jak Lirio!

To nie wszystko - oprócz numeru domu, mamy jeszcze wskazówki między jakimi przecznicami się znajduje. Choćby wymieniona wyżej Rozalia: Egido 504 Altos e/ Monte y Dragones. No tak, na Kubie nic nie jest proste, nawet znalezienie adresu…

Uśmiechnięte dzieciaki, zawsze chętne do rozmowy i wskazania drogi
Beata Radecka

Kubańczycy to wciąż tradycyjne społeczeństwo. Dzieciaki ganiają za piłką po ulicy, staruszkowie stoją w oknach lub na progach i obserwują, co się dzieje. W domach trudno się zorientować, kto jest domownikiem, a kto nie – wciąż ktoś wpada, wychodzi, bierze sobie coś do picia, zmywa, i oczywiście cały czas gada. Internet jest drogi i trzeba wybrać się do hotspotu, nie mamy więc społeczeństwa z nosem w komórkach i tabletach. Bardziej interaktywne. Maluchami zajmują się ciotki, babki i kuzynki, zawsze ktoś się znajdzie.

Dumny dziadek z uroczą wnuczką
Beata Radecka

Bardzo podoba mi się, jak zwracają sie do siebie:
- Bracie (hermano), podasz mi piwo? - to do zupełnie nieznajomego barmana.
- Wujku (tio), chcemy wysiąźć tutaj - do taksówkarza.
- Kochanie ( mi amor), rozmienisz mi dziesięć pesos? - do sprzedawcy.

Starsza pani jest babcią, pan - dziadkiem, młody chłopak - synem. Bo Kubańczycy to jedna wielka rodzina. Kuzyni, szwagrowie, ciotki, pociotki, to wszystko bliscy. Rodzina to nie tylko rodzice, dzieci i ewentualnie dziadkowie, na Kubie rozrasta się poziomo, jak pnącze. Są tego plusy - kiedy trzeba sobie pomóc, to zawsze się ktoś znajdzie. Choćby żeby naprawić Chevroleta z lat pięćdziesiątych.

Czy auto ma klimatyzację? Oczywiście!
Beata Radecka

Ale też żeby skorzystać z wsparcia kuzyna zza morza, albo i oceanu. Rozmawiałam w Santiago de Cuba z sympatycznym, uśmiechniętym chłopakiem, który pracuje w Hiszpanii. - W Carrefourze na kasie, to dobra praca - zapewnia. Tylko do domu może przyjechać raz na rok najczęściej. Dlaczego? Z zakłopotaniem kręci głową - Dla każdego z rodziny musze przywieźć prezenty, każdy oczekuje też wsparcia. Nie stać mnie, żeby przyjeżdżać i obdarowywać wszystkich częściej.

Pogawędka na schodach w Santiago de Cuba
I jak tu żyć, sąsiedzie, jak żyć?...
Beata Radecka
Kobiece kształty godne podkreślenia. Prawdziwej Kubanki nigdy nie za wiele...
Beata Radecka

Kto pamięta polskie lata osiemdziesiąte, ma na Kubie swoiste deja vu. Załatwianie, znajomości, układy… Jednak jak obserwuję Kubę z roku na rok, coraz więcej widzę normalnej dla nas gospodarki rynkowej. Aż serce rośnie, jak kwitną prywatne restauracje, zwane paladarami, kwatery, czyli casas particulares zwane też hostalami. Bardzo lubię w nich spać. Jest swoisty klimat, czasem kolonialno - pałacowy, z łuczkami, kolumnami i kryształowymi żyrandolami, czasem wiejsko - elegancki, z kolekcją bibelotów na serwantce. Ale zawsze czysto, przyjemnie, i życzliwi gospodarze. Starsi, młodsi, biali, czarni, grubi, chudzi - ale zawsze kipiący energią oraz inicjatywą. Idzie nowe!

Kto zamawiał dziś tort? Juz niosę!
Beata Radecka

Ale z drugiej strony brak chęci do pracy, zrobienia czegokolwiek więcej niż w zakresie obowiązków często kwitują wzruszeniem ramion: Esto es Cuba… (taka jest Kuba). Oczywiście, zamiast postarać się trochę więcej, najłatwiej wzruszać ramionami i zwalic na system i biurokrację. Że jest brudno, to wina systemu? Że kierowca nie przyjedzie na czas, albo wcale? Że zapłacone w wypożyczalni samochodów auto dadzą komuś innemu? W takich momentach naprawdę mam ochotę wyć.

Urocze kobietki hoduje się od przedszkola
Beata Radecka

Już na pierwszy rzut oka na ulicy widać, że role są ściśle podzielone – mężczyźni są męscy, a kobiety kobiece. Wystylizowani panowie to nie tylko latynoscy macho, ale po prostu samce jak z filmów przyrodniczych BBC. Zamiast pawich piór, barwnych ogonów, czubów, rogów i kołnierzy noszą złote łańcuchy (często w ilościach hurtowych), grube bransolety, modne okulary słoneczne ( cóż z tego, że podróby), nawet w środku nocy. Kolczyki – najlepiej wyglądające jak brylanciki. Fryzurki – albo starannie wystrzyżone czubki, albo dredy do pasa, albo warkoczyki. Modne T-shirty lub rozpięte do pasa koszule ciasno opinają zgrabne torsy. A trzeba przyznać, że zazwyczaj jest co, z mieszanki hiszpańsko – afrykańskiej wyszła całkiem zgrabna i urodziwa rasa. Kubańczyk musi się wyróżniać, choćby wszystko było tanią tandetą ( a najczęściej jest). Mój faworyt o północy w ciepły dzień tańczył w okularach słonecznych, przyozdobiony czapeczką narciarską, plus cały arsenał środków, czyli dredy, łańcuch, bransolety itp.

Chłopcy z hawańskiego podwórka
Beata Radecka

Zachowują się też jak klasyczne pawie, aż miło popatrzeć. Przyzwyczailiśmy się, że zazwyczaj na imprezach tanecznych panienki wyginają śmiało ciało na parkiecie, a panowie sącząc zimne piwko obrzucają je spojrzeniami jak wytrawni jurorzy. Natomiast na Kubie wszystko jest zgodne z naturą – to śliczni chłopcy tańczą solówki, albo razem z kolegami ad hoc tworzą pełne werwy choreografie. Żebyśmy potem wiedziały, któremu dać się porwać do tańca.

Chłopaki z naszej ulicy
Beata Radecka

Damskie stylizacje to osobny rozdział. Koniecznie muszą podkreślać wszystkie krągłości, decydujące o kobiecości. „Wieszaki” są bez szans. A im szersze biodra, tym bardziej można je podkreślić wzorzystymi legginsami ( bo to jak mniemam narodowy strój Kubanek). Biustu też specjalnie nie ukrywają, wręcz przeciwnie.

Kolejka w aptece. Zawsze jest okazja do eksponowania kształtów...
Beata Radecka

Urocze, zwinne i zgrabniutkie dziewczynki, które jeszcze nie nabrały krągłości, ratują się choć wpinaniem spinek i kokardek we włosy. Wianek z kwiatków prawie jak do komunii w dzień powszedni na głowie uczennicy? Czemu nie!

Na Kubie już dziewczynki są zawsze kobiece
Beata Radecka

Panie w służbach mundurowych też nie rezygnują z atrybutów kobiecości. Hitem są czarne kabaretki w wyraźne wzory, najlepiej kwieciste. Spódnica od munduru nie może być przecież dłuższa niż do połowy uda, bez względu na wiek i obfitość urzędniczki. Do tego można założyć perły, złoto, długie kolczyki, mini tiary błyszczące diamentami…

Panie w strojach urzędowych noszą kabaretki - czy to odgórny nakaz?
Beata Radecka

Nawet o świcie panie są gotowe do działania w pełnym rynsztunku. A długaśne paznokcie we wszystkich kolorach tęczy, ze wzorkami które trudno sobie wyobrazić, zdobią i sklepową z dolepionymi półmetrowymi rzęsami, i panienkę przyjmującą zapisy na górskie trekkingi.

Pani w biurze organizującym trekkingi w Sierra Maestra. Santo Domingo, Kuba
Beata Radecka