Przeżyj przygodę życia! Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 31 maja - 14 czerwca, ostatnie 2 miejsca! Najlepsze taneczne wyjazdy: bachata na Dominikanie 21 listopada - 3 grudnia, salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia. »

Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 2 miejsca

Termin: 31 maja - 14 czerwca 2019
Czas trwania: 15

Uganda jest niedocenianym zakątkiem świata. Czasami wręcz zapomnianym i to jest jedna z jej wielu zalet! Tu nie spotkacie na swoim szlaku tłumu turystów, nie staniecie w korku  na safari ani w kolejce do podania ręki Pigmejowi. Macie wielką szansę (graniczącą z pewnością) spędzić czas w towarzystwie najbardziej niesamowitych stworzeń zamieszkujących naszą planetę: goryli górskich. Zaprowadzą Was do nich wyspecjalizowani przewodnicy za cenę o ponad połowę niższą niż w sąsiedniej Rwandzie. Nie ma drugiego kraju na świecie, gdzie obok goryli żyją też szympansy. Oglądanie ich na żywo w lesie to niezwykłe przeżycie. Będziecie tu podziwiać stada słoni, żyraf, hipopotamów i bawołów  w parkach narodowych niczym nie ustępujących tym w Kenii czy Tanzanii.

Rezerwuję…

Program

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 1.

Wcześnie rano spotkanie z pilotką na lotnisku w Warszawie. To dzień podróży – przelot do Ugandy z jedna przesiadką. Wylądujemy w Entebbe późno w nocy i zostaniemy przewiezieni do pensjonatu B&B. 

Dzień 2.

Po wczesnym śniadaniu udamy się na północny-zachód w stronę Parku Narodowego Murchison Falls. Podróż zajmie ok. 7 godzin. Po drodze zjemy lunch i zanim dojedziemy do lodży położonej w sercu parku udamy się do Top of the Falls - zobaczymy z jaką siłą Nil opada  tutaj przełomami.  Widok jest niezapomniany, hałas wielki i na pewno lekko zmokniemy stojąc przy krawędzi wodospadu. Następnie zameldujemy się w typowej afrykańskiej lodży nad samą rzeką, gdzie spędzimy tę i kolejną noc. Podczas całej wyprawy będziemy spać w komfortowych namiotach lub bungalowach w wybranym przez siebie standardzie.  Uwaga! Jeśli usłyszysz w nocy bardzo charakterystyczne dźwięki chrupania, oznacza to ni mniej ni więcej, że obok Twojego namiotu pasie się hipopotam!

Dzień 3.

Uganda
Donata Jończyk

Rano jedziemy na pierwsze safari. Przepłyniemy Nil promem i udamy się na bezkrwawe łowy w stronę Jeziora Alberta. Na pewno zobaczymy stada żyraf i słoni, antylop impala, a tam gdzie są stada antylop zwykle są też drapieżniki. Jeśli będziemy mieć szczęście zobaczymy lwy i może… lamparta. Krajobraz będzie jak z kadrów filmu „Pożegnania z Afryką”. Wrócimy do lodży na lunch i odpoczynek, a po południu popłyniemy statkiem pod same wodospady Murchisona. Po drodze zobaczymy krokodyle nilowe i stada hipopotamów, jest to też uczta dla oczu każdego miłośnika ptaków. 

Dzień 4.

Uganda
Donata Jończyk

Poranek tym razem będzie leniwy. Dla chętnych możliwość popłynięcia łodzią w poszukiwaniu trzewikodzioba, gigantycznego ptaka przypominającego bardziej dinozaura niż coś, co lata normalnie nad naszymi głowami. Uganda jest jednym z nielicznych miejsc występowania tego gatunku. (koszt opcjonalny: 60$/os.)  Po lunchu pojedziemy do Masindi. Po zakwaterowaniu w hotelu zobaczymy prawdziwe ugandyjskie miasteczko, odwiedzimy szkołę, w której uczą się dzieci z domu dziecka Window of Life, pójdziemy na targ. Później czas wolny i kolacja w lokalnej restauracji we własnym zakresie. 

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 5.

To dzień wielogodzinnej podróży z Masindi do Fort Portal. Mimo że odległość nie jest spektakularna (252 km), to z powodu złego stanu drogi zajmie nam ona przynajmniej 7 godzin (z przerwą na lunch). Późnym popołudniem dotrzemy do Parku Narodowego Kibale i zameldujemy się w lodży.

Dzień 6.

Uganda
Donata Jończyk

Pobudka wcześnie rano. Po śniadaniu rozpocznie się pierwszy trekking. Pod opieką wykwalifikowanego przewodnika i uzbrojonego strażnika wejdziemy do lasu Kibale, żeby mieć szansę na spotkanie szympansów. Normalnie taki spacer po lesie trwa 2-3 godziny. Jest kilka grup poszukujących, przewodnicy są ze sobą skomunikowani, więc jak tylko ktoś zauważy szympansy to nawołuje inne grupy. Szansa na spotkanie szympansów jest bardzo duża. Widok dyndających nad naszymi głowami szympansich dzidziusiów lub siedzącego na ziemi lidera grupy jedzącego jackfruita - bezcenny! Dla chętnych jest możliwość wejścia do lasu na cały dzień i przebywania w towarzystwie szympansów wiele godzin.  Po powrocie z trekkingu odpoczynek i lunch przygotowany przez lokalną społeczność. Spróbujecie smaku typowych ugandyjskich potraw. Porozmawiamy z mieszkańcami Bigodi.  Po lunchu dla chętnych spacer po bagnach Bigodi (koszt opcjonalny: 30$/os.), królestwie rajskiego niebieskiego turaka (great blue turaco) oraz biało-czarnych małp gereza (black-white colobus). Dla tych bardziej zmęczonych możliwość odwiedzenia lokalnej szkoły lub po prostu czas na relaks. 

Dzień 7.

Po wczesnym śniadaniu ruszymy w stronę Parku Narodowego Królowej Elżbiety. Po drodze zobaczymy plantacje herbaty i bananowców, przejedziemy przez malowniczy region Crater Lakes, potem przekroczymy równik i wjedziemy do parku. Lunch zjemy na cyplu Mweya, skąd rozciąga się wspaniały widok na Kanał Kazinga łączący Jezioro Edwarda z Jeziorem Jerzego.  Po lunchu popłyniemy w dwugodzinny rejs po kanale. Jeśli pogoda będzie sprzyjać (czytaj: upał), to dużo zwierząt pojawi się na brzegu kanału, aby ugasić pragnienie. Zobaczymy harcujące w wodzie słonie, antylopy, hipopotamy. Jadąc w stronę lodży poszukamy lwów na drzewach. Widok leżącego na gałęzi samca z wielką grzywą jest naprawdę komiczny.

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 8.

Uganda
Donata Jończyk

Safari o wschodzie słońca, jeszcze przed śniadaniem. Warto! O tej porze można spotkać hienę wracającą z nocnych łowów. Zobaczymy jak sawanna budzi się do życia.  Do lodży wrócimy na spóźnione śniadanie i ruszymy do innej części parku, do Ishashy. Przy odrobinie szczęścia zobaczymy gigantyczne grupy motyli unoszące się nad jezdnią. Warto wypatrywać słoni, lubią buszować w gęstych krzakach. Dojedziemy do lodży na lunch i po odpoczynku pojedziemy na popołudniowe safari. Ta część parku słynie z lwów odpoczywających na drzewach, żyją tu też lamparty i hieny oraz słonie. 

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 9.

Jeśli nie będziemy mieć szczęścia podczas poprzedniego safari, to rano - zaraz po śniadaniu - spróbujemy raz jeszcze poszukać lwów na drzewach. Pamiętajmy, że to nie jest zoo i nie zawsze dostaniemy to, czego sobie życzymy. Następnie ruszymy dalej w drogę na południe, aby dotrzeć do jednego z najbardziej niesamowitych miejsc na Ziemi - Parku Narodowego Bwindi Impenetrable Forest. Uwaga! Pogoda się zmieni, temperatura powietrza drastycznie spadnie, wjedziemy w górzysty leśny obszar, gdzie deszcz pada prawie codziennie - to dom górskich goryli. Goryle występują tylko w trzech krajach: Ugandzie, Rwandzie i Kongo, ale w Ugandzie żyje ich najwięcej i są najłatwiej „osiągalne”. Zanim udamy się na trekking do Bwindi zakwaterujemy się w lodży i nabierzemy sił na to, co wydarzy się następnego dnia o świcie. Warto wiedzieć, że każdy turysta decydujący się na trekking w parkach narodowych w Bwindi czy w Kibale przyczynia się do ochrony dzikiej przyrody w Ugandzie. Przynajmniej 40% z opłaty za wstępy do parków przekazywane są lokalnej społeczności na jej rozwój.  To zniechęca do kłusownictwa, a daje szansę zagrożonym gatunkom przetrwać. 

Dzień 10.

Uganda
Donata Jończyk

Spotkanie z gorylami jest jednym z najbardziej magicznych doświadczeń w życiu. Poprzedza je czasem mniej, a czasem bardziej wyczerpujący trekking. Przygotujcie się na baaaardzo strome i śliskie podejścia/zejścia, na ulewny deszcz i długi marsz. Tak może być, ale nie musi! Czasami grupa goryli jest już na wyciągnięcie dłoni po 40 minutach! A słońce świeci aż do popołudnia. Czasami goryle są w nastroju do zabawy i zdarza się, że nawet próbują Was do niej wciągnąć, a czasami wręcz przeciwnie, silverback (największy samiec, szef szefów, ma srebrzyste futro na plecach - stąd nazwa) ochrania grupę przed ludźmi i chowa się wśród liści.  Jedno jest pewne - jak zobaczycie goryle na własne oczy, w ich naturalnym środowisku, to będziecie mieć ciarki na plecach. Przewodnik pozwoli Wam przebywać z gorylami godzinę. I jest to naprawdę godzina warta każdych pieniędzy!  Po powrocie z wyprawy do Bwindi, będzie czas na relaks w lodży.  Dla chętnych proponujemy popołudniowe wyjście do wioski Pigmejów - leśnych ludzi. (koszt opcjonalny: 25$/os.)  Zobaczymy jak wygląda ich życie obecnie oraz jak wyglądało przez całe wieki jeszcze nie tak dawno temu. 

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 11.

Opuścimy Bwindi i goryle i pojedziemy nad Jezioro Bunyonyi. Licząc na dobrą pogodę zaproponuję Wam rejs łodzią po jeziorze (koszt opcjonalny: 30$/os.), które ma bardzo skomplikowaną linię brzegową, przez co jest wyjątkowo piękne widokowo. Raj dla miłośników ptaków. Dla niezainteresowanych rejsem - relaks w hotelu nad brzegiem jeziora.

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 12.

Pojedziemy w stronę równika. Zajmie nam to sporo czasu. Drogi w Ugandzie nie dają kierowcy zbytniej możliwości do rozwinięcia skrzydeł. Po lunchu wjedziemy do Parku Narodowego Lake Mburo. Zanim dojedziemy do lodży pokrążymy po parku w ramach popołudniowego safari. Zapewne zobaczymy guźce, słonie, antylopy topi, drapieżne ptaki, liczne stada zebr.  Zameldujemy się w lodży przed zachodem słońca. Uwaga! Ten region to królestwo koczkodanów tumbili (Vervet monkeys). Trzeba zamykać namioty na kłódki, bo małpy są w stanie otworzyć każdy zamek błyskawiczny i wpałaszować zawartość bagaży! 

Uganda
Donata Jończyk

Dzień 13.

O świcie dla chętnych piesze safari  (koszt opcjonalny: 30$/os.) Spacer do wodopojów i podglądanie zwierząt jest zupełnie innym doświadczeniem, niż safari w jeepie. To absolutnie bezpośredni kontakt z naturą, w ciszy i spokoju. Dla wszystkich do lunchu czas na relaks i podziwianie afrykańskich widoków. Po lunchu popołudniowe safari, niestety ostatnie podczas tej wyprawy. 

Dzień 14.

Uganda
Donata Jończyk

Po śniadaniu zaczynamy wracać w stronę Entebbe.  Samolot mamy wieczorem, ale zanim dotrzemy na lotnisko zatrzymamy się na równiku na lunch, zakupy souvenirów i pamiątkowe zdjęcia. Tego dnia nie przewidujemy już rezerwacji w hotelu, jeśli jednak ktoś będzie sobie życzył odświeżyć się przed odlotem lub odpocząć, to opcjonalnie możemy to oczywiście zorganizować na koszt osób zainteresowanych. Pożegnamy Ugandę kolacją nad brzegiem Jeziora Victorii.  Późnym wieczorem wylot z Ugandy. Przelot do Polski z jedną przesiadką.

Dzień 15.

Zakończenie wyprawy - lądujemy w Warszawie. 

Po powrocie każdy uczestnik dostanie w prezencie pakiet zdjęć, zrobionych podczas wyprawy. 

PILOTKA WYJAZDU: DONATA JOŃCZYK

Kilka słów o mnie

Nazywam się Donata Jończyk.

Jestem graficzką, absolwentką warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, podróżniczką i wolontariuszką fundacji Window of Life. Nie rozstaję się z aparatem fotograficznym. Wraz z mężem i dwójką dzieci od ponad dwudziestu lat objeżdżamy świat - Europę, obie Ameryki, Azję, ale to Afryka była tą pierwszą podróżą i jest moją największą miłością. Staramy się zwiedzać „bardziej”. Bardziej świadomie. Poza utartymi szlakami, aby spotykać prawdziwych ludzi, zobaczyć prawdziwe życie. Plażowanie jest bardzo fajne, ale jako ukoronowanie podróży. Niejednokrotnie śmiejemy się po powrocie do domu, że teraz przydałoby się pojechać do sanatorium ;)

Donata Jończyk

Kochamy dziką przyrodę. Do Ugandy ciągnęło nas od zawsze, bo bardzo chcieliśmy zobaczyć goryle. Ja, zupełnie przypadkowo, znalazłam tam dużo więcej. Przygotowując się do wyjazdu trafiłam w internecie na Fundację Window of Life, polsko-ugandyjską inicjatywę stworzoną po to, by pomagać najmłodszym dzieciom - porzuconym lub osieroconym. Obejrzałam reportaż o domu małego dziecka prowadzonego przez fundację w Masindi, zaimponowała mi Marta Majewska, założycielka fundacji - energią, uporem, pasją pomagania. Postanowiłam się zaangażować. Poznałam w Masindi wspaniałe kobiety, które stworzyły maluchom naprawdę przyjazny, bezpieczny i wesoły dom pełen zabawy, muzyki i nauki. Jestem przekonana, że dzięki ich pracy, przy wsparciu ludzi dobrej woli, te porzucone dzieci mają szansę na godny start.

Jako wolontariuszka opiekowałam się dziećmi w wieku 2-10 lat, mieszkałam z nimi w Masindi, odprowadzałam do szkoły, bawiłam się i uczyłam. Życie w Ugandzie to wielka lekcja pokory dla nas, Europejczyków. Doświadczenie, które bardzo we mnie zapadło i którym chętnie podzielę się z innymi.

Gorąco zachęcam wszystkich do wejścia na stronę www.window-of-life.org i do wspomagania tej wspaniałej inicjatywy.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro uczestników.

Cena

CENA za osobę: 4555 USD + 4200 PLN

Kalkulacja dla grupy min. 6 osób.

Cena zawiera:

- przelot do Ugandy z jedną przesiadką*

- noclegi w lodżach (namioty) i hotelach o standardzie 3 i 4 * w miejscach wymienionych w programie w pokojach dwuosobowych

- całodzienne wyżywienie wg. programu (śniadania, lunche i kolacje)

- przejazdy samochodem 4x4 z otwieranym dachem

- wycieczki i safari wg. programu

- transport promem

- opiekę polskiego pilota oraz doświadczonych lokalnych angielskojęzycznych kierowców i przewodników podczas safari i trekkingu

- opłaty parkowe

- pozwolenia na trekkingi (600 USD goryle i 150 USD szympansy)

- wodę mineralną na safari (1 butelka na osobę dziennie)

- ubezpieczenie w Signal Iduna KL 50 000 Euro, NNW 15 000 zł, bagaż podróżny 1000 zł

- obowiązkową składkę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny 13 zł/osoba

  • Cena imprezy została podana w oparciu o przelot w najniższej dostępnej taryfie w klasie ekonomicznej. Istnieje możliwość rezerwacji biletu w innej, wyższej taryfie lub klasie za odpowiednią dopłatą, w przypadku niedostępności najniższej taryfy lub w przypadku indywidualnego życzenia.

Cena nie zawiera:

- wizy ugandyjskiej (50 USD)

- dopłaty do pokoju jednoosobowego

- opcji podwyższenia standardu noclegów w lodżach do wersji lux (domki 815 USD/osoba)

- opcjonalnych wycieczek wymienionych w programie

- pozwolenia na opcjonalny całodniowy trekking do szympansów (Habituation 250 USD)

- kosztów za napoje do posiłków

- wynajęcia tragarzy podczas trekkingów

- obowiązkowych napiwków dla kierowców, lokalnych przewodników i tragarzy (200 USD)

- ceny obowiązkowego szczepienia przeciwko żółtej febrze

- uczestnictwa pilota w trekkingach (goryle, szympansy) oraz wycieczkach opcjonalnych wymienionych w programie (jeśli grupa sobie tego życzy pilot może towarzyszyć w tych aktywnościach po opłaceniu ich przez uczestników)

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Osiemdziesięciolatka z kwiatem za uchem tańcząca na ulicy? Puszysta dziewoja z dumą prezentująca swe XXL kształty w jaskrawych, kwiecistych legginsach? Czemu nie! Na Kubie każda kobieta jest kobieca, i stara się to eksponować. A legginsy są bardzo popularne, to niemalże narodowy strój … Duma z bycia kobietą, poczucie własnej wartości i kobiecości, brak kompleksów i proste cieszenie się życiem – moim zdaniem tego możemy uczyć się od Kubanek. »
Blog 08-03-2019 Beata Radecka
Jutro Kubańczycy będą głosować - czy są za, czy przeciw nowemu projektowi konstytucji. Ale odnoszę wrażenie, że to głosowanie za lub przeciw systemowi. Tylko że na Kubie raczej nikt nie ma wątpliwości co do uczciwego liczenia głosów. - I co z tego, że zagłosujemy?- zżyma się tęga Kubanka obsługująca w barze – wynik i tak będzie wiadomy. Właśnie wróciłam z mojego dziesiątego pobytu na Kubie. Plakaty nawołujące do głosowania na tak (yo voto si) są wszędzie. Choćby w państwowych sklepach między wędzonym ryjem świni (jedynym akurat dostępnym towarem w dziale mięsnym) a ryżem i czarną fasola na wagę. A o co chodzi z głosowaniem na konstytucję? – pytam znajomych Kubańczyków. – Nie wiem, nie interesuję się polityką – wszyscy jak jeden mąż odwracają głowy. »
Blog 23-02-2019 Beata Radecka
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka