KUBA – rumba, rum, son i plaża

Termin: 30 marca – 19 kwietnia 2019
Czas trwania: 21
Zakwaterowanie: słynne kubańskie casas particulares

Jedziemy na Kubę tańczyć! Gorące rytmy, gorące tańce, gorące słońce… Zielona karaibska wyspa co prawda wciąż jest skansenem komunizmu, jeszcze biednie i siermiężnie, ale pełni radości życia Kubańczycy zdają się o tym nie pamiętać, śpiewają i tańczą! Będziemy mieć możliwość lekcji tańca u źródeł z kubańskimi instruktorami (son, salsa, rumba, co kto chce). Poza tym oczywiście rum i cygara, zwiedzania w sam raz, plus wypoczynek pod palmą na cieplutkiej plaży.

Rezerwuję…

Program

Dzień 1.

Lecimy na Kubę! Po przelocie przez Atlantyk lądujemy w gorącej Hawanie, po kontroli paszportowej odbieramy bagaże i jedziemy na nocleg. Zakwaterowanie w casas particulares (kwatery – pensjonaty).

Kuba
Beata Radecka

Dzień 2.

Przelot do Santiago de Cuba, stolicy wschodniej Kuby. Portowe miasto leży na wzgórzach, co pewnie poczujemy w nogach. To jedno z najstarszych miast nie tylko Kuby, ale i Ameryki -założył je hiszpański konkwistador Diego Velázquez de Cuéllar w 1514 roku, całkiem niedługo po tym, kiedy razem z flotyllą Kolumba zawitał na tę piękną wyspę. A najbardziej słynie w świecie jako kolebka muzyki kubańskiej, a głównie sonu, z którego wykiełkowała salsa. Tak więc przeżyjemy podróż do muzycznych i tanecznych źródeł. Tam też będziemy mieć pierwsze taneczne zajęcia! Na ulicach spotykamy ulicznych grajków, którzy chętnie z nami pośpiewają i pogadają. Zobaczymywych pro najstarszy budynek na wyspie, czyli dom pierwszego gubernatora Kuby – Diego Velazqueza, w zasadzie nic rewelacyjnego, ale najstarszy! W środku jest całkiem fajne muzeum, można zobaczyć, jak powodziło się Hiszpanom w koloniach. Główny plac zwie się Park Cespedes. To główne miejsce spotkań, zawsze jest więc pełno ludzi. Lokalni kolesie na ogół chętnie zaprzyjaźniają się z turystami, żeby zaproponować, gdzie wieczorem tego dnia można pójść na imprezkę. Na placu znajdziemy wszystko, co najważniejsze w mieście - obok jest ratusz, katedra, dawny pałac a teraz muzeum. A na dachu zabytkowego hotelu wypijemy pierwsze mojito z widokiem na góry i morze jednocześnie…

Dzień 3.

Che, napitki i stare samochody
Beata Radecka

Warsztatów tanecznych i eksploracji klimatycznego miasta ciąg dalszy. Nie dość, że jest bardzo malownicze, to jeszcze ma od kilku lat niezłego burmistrza i świetnie się rozwija. Odnowiony deptak, zacieniony targ rzemiosła pełen ciekawych ludzi, którzy w wolnych chwilach, kiedy nie mają klientów , podrygują do muzyki którą puszczają z chrypiących głośników. Poznamy też jak wytwarza się rum, bo kultowy rum rodzina Bacardi od pokoleń produkowała właśnie w Santiago de Cuba! W latach pięćdziesiątych wspierała finansowo rewolucjonistów, a potem musiała szybko uciekać z produkcją z Kuby. Ale w ich dawnej fabryce nadal wyrabia się rum, można go kupić i skosztować. Wieczorem dla chętnych możliwość obejrzenia oraz wykonywania własnymi stopami tańców w Casa de la Trova.

Dzień 4.

Dalej poznajemy tajniki sonu i rytmów Oriente, jak Kubańczycy nazywają wschodnią część wyspy. Kubańczycy mówią, że to najbardziej karaibskie miasto, bo leży blisko Jamajki i Haiti. Zwiedzimy malowniczo i jednocześnie strategicznie na wysokim klifie przy wejściu do głębokiej zatoki usytuowaną kamienną twierdzę El Morro, gdzie teraz jest Muzeum Piractwa. Ogromne zamczysko zostało wzniesione w XVII w. w odpowiedzi na coraz śmielsze ataki zuchwałych piratów, najeżdżających miasto.  Ale szybko zamek przestał pełnić funkcję fortecy, a zaczął ponurego, zimnego więzienia… Santiago zwane jest też kolebką rewolucji, bo Fidel Castro pochodził z tych okolic, tu skończył szkołę ( jezuicką, o ironio losu), i na tutejsze koszary Moncada poprowadził w 1953 roku pierwszy atak, zresztą kompletnie nieudany. Możemy zobaczyć koszary, gdzie dziur od kul się nie łata, a pieczołowicie chroni i pokazuje. Ostatnia noc w mieście! Tańców nie odpuścimy.

Dzień 5.

Ruszamy w góry! Najpierw do Gran Piedra. Chcemy po 456 stopniach wspiąć się na olbrzymi kamień - jeden największych na świecie! Wygląda jak gigantyczna asteroida, która przypadkiem wylądowała wśród paproci, orchidei i krzaków kawy. Widoki z góry są niesamowite! Przejedziemy przez kolonialne miasteczko Bayamo, krótki postój i chłonięcie atmosfery kubańskiej prowincji. Potem przemieszczamy się do najbardziej dzikiej części Sierra Maestra. Podziwiamy świat kubańskich szczytów. Nie są gigantycznie wysokie – najwyższy szczyt Pico Turquino ma 1974 metry n.p.m., ale naprawdę niedostępne. Tam właśnie, na wsiach, narodziła się muzyka zwana Changui – połączenie rytmów przywiezionych przez niewolników z czarnej Afryki z sonem i brzmieniem hiszpańskiej gitary. Czy uda się znaleźć jej korzenie? Nocujemy na głębokiej kubańskiej prowincji, popróbujemy.

Dzień 6.

Dzień w sercu gór Sierra Maestra. Wszyscy Kubańczycy opowiadają, jak w nich przez dwa lata od powrotu z emigracji do Meksyku w 1956 roku ukrywał się Fidel Castro ze swymi nielicznym oddziałem, w większości wystrzelanym wkrótce jak wycieńczeni chorobą morską na stateczku Granma ( czyli babcia) dobili do kubańskiego brzegu. A teraz od starej łajby wzięła swą nazwę i prowincja, i największa gazeta kraju. W Comendacia de la Plata Fidel miał swoją sekretną kwaterę, a partyzanci obóz. Stamtąd zaczęła się rewolucja, i nadawało konspiracyjne Radio Rebelde – tak właśnie ludzie Castro prowadzili propagandową walkę z reżimem Batisty.  Możemy spróbować zakraść się tam, i zdobyć obóz partyzantów… Teraz dostępu bronią władze, i trzeba zapłacić w Centrum Informacji za możliwość wstępu – wycieczka kosztuje ok. 35 cuc.

Dzień 7.

Długa droga przed nami - jedziemy w kierunku kolonialnego miasta położonego w środku wyspy - Camaguey. Tam rzut oka na starówkę z gęsta siecią krętych uliczek utrudniającym piratom poruszanie się po mieście. Potem jedziemy dalej, wśród równin, ugorów i pól trzciny cukrowej aż do kolonialnej perełki – Trynidadu. I ruszamy na imprezę. W tym malutkim miasteczku jest kilka popularnych miejsc, gdzie tańczy się pod chmurką.

Dzień 8.

Wierzchem przez Trynidad
Beata Radecka

Eksplorowanie Trynidadu. Wąskie, brukowane uliczki, po których jeżdżą konno kowboje sprawiają wrażenie, jakby czas się zupełnie zatrzymał! Czas na wypoczynek na pięknej karaibskiej plaży i pławienie się w ciepłym morzu. 10 kilometrów od Trynidadu jest plaża Ancon, gdzie można poleżeć odłogiem i nabrać opalenizny. Można też kupić miejscowe cygara. Wieczorem czekają nas tańce na słynnych schodach Casa de la Musica.

Dzień 9.

Dzień na wypoczynek! Możemy też urządzić wycieczkę wierzchem lub bryczką, póki na Kubie koń jest wciąż popularnym środkiem lokomocji. W czasie wycieczki czas na kąpiel w jeziorku pod wodospadem oraz degustację kawy z krzaka rosnącego nieopodal i miodu zbieranego przez pszczoły na drzewach mango. Całodzienna wycieczka wierzchem kosztuje 25 cuc. Nie trzeba wcale umieć jeździć, tamtejsze konie są automatyczne, same wiedzą dokąd jechać! Wieczorem pląsów pod kubańskim niebem ciąg dalszy.

Dzień 10.

Kolejny dzień lenistwa, ale chętni mogą wybrać się w rejs po ciepłym morzu na rafę koralową. Kolor morza – bajeczny turkus!

Dzień 11.

Kuba
Beata Radecka

Przejazd wzdłuż karaibskiego wybrzeża do miasteczka Cienfuegos. Krótkie oglądanie portowego miasta, nazywanego Perłą Południa. Zobaczymy park Martí i słynny teatr Thomasa Ferry oraz oryginalny Palacio del Valle, z wspaniałym widokiem na zatokę z tarasu. Potem czeka nas Zatoka Świń, znana z lądowania Amerykanów i zwycięstwa Kubańczyków na okolicznych bagnach. Ciekawostką jest możliwość pływania w cenocie (jeziorku w krasowej studni) i spróbowania mięsa krokodyli. Potem przejedziemy do Matanzas- kolebki rumby! Tam śpimy i rumbimy :)

Dzień 12.

Matanzas znane jest jako miasto mostów (jest ich całkiem sporo, taka kubańska Wenecja), oraz kolebka rumby - każdy Kubańczyk to powie! Będziemy mieć okazję zmierzyć się z nią u źródeł. Najbardziej znana grupa rumbowa ever to Los Muńequitos de Matanzas. Działają od 1956 roku bez przerwy. A dlaczego tak dobrze się trzymają? Bo to rodzinny biznes! Szef zespołu ma w nim swoje dzieci i liczne wnuki. Na chodniku przed domem suszą skóry na bębny, i zdobywają nominacje do nagród Grammy…

Dzień 13.

Rumby ciąg dalszy, a potem jedziemy od kiedyś pięknej, lecz mocno nadgryzionej zębem czasu stolicy. Stara Hawana zmienia się ostatnio w szybkim bardzo tempie, i pięknieje z każdym dniem! Ale niszczejące rezydencje mają swój dekadencki urok. Zobaczymy Kapitol - dawny parlament, Park Centralny z pięknym teatrem Garcia Lorca - zbudowanym w 1837 roku w którym w oklaskiwano takie znakomitości jak Enrico Caruso czy Sarah Bernhardt i gdzie występuje światowej sławy Ballet National de Cuba. Potem przejdziemy na Plaza Vieja, czyli stary plac, plac Świętego Franciszka, gdzie zobaczymy stary terminal promowy i … poszukamy Chopina. Czas na ryż z czarną fasolą, albo prosty posiłek - słynna szarpana wołowina (ropa vieja), ryby, krewetki czy homary… Mieszkać będziemy w starym centrum Hawany (Centro Habana, calle San Miguel), tuż obok słynnego studia nagrań Egrem i patio Egrem, gdzie codziennie odbywają się koncerty - najczęściej w klimacie afro).

Dzień 14 - 17. Festiwal w Hawanie

Kuba
Beata Radecka

Afro Dance Festiwal w Hawanie. W wolnym czasie odkrywamy zakamarki Hawany. Na Plaza de Armas, czyli Placu Broni (tak nazywa się główny plac miasta) zobaczymy miejsce, gdzie w 1519 roku została założona Hawana. Tam wita nas potężna forteca, najstarsza budowla stolicy: Castillo de la Real Fuerza. Ruszymy po Hawanie szlakiem Ernesta Hemingwaya: zobaczymy hotel Ambos Mundos, w którym mieszkał autor „Starego Człowieka i Morza”. Ulubiony bar laureata nagrody Nobla: Bodeguita del Medio (znana z mojito, ale polecam raczej inne lokale, tańsze i mniej zatłoczone). Zobaczymy Plac Katedralny z przepiękną barokową katedrą. Przejdziemy najsłynniejszym deptakiem calle Obispo. W kultowym barze Floridita możemy zrobić sobie fotkę z Hemingwayem (tylko jakiś chłodny i sztywny…), i koniecznie spróbować jego ulubionego drinka, czyli daiquiri.

Dzień 18 - 19. Przejazd na plażę

Kuba
Beata Radecka

Po festiwalu jedziemy na plażę na północ od Hawany. Czas na zasłużony odpoczynek! Jedziemy pod palmę na plażę jak z obrazka. Muzyka, plaża, rum i latynoskie cieszenie się życiem!I jest suuper!

Dzień 20. Odlot do Europy

Rano plażowanie, po południu jedziemy na lotnisko, i wylatujemy w kierunku Europy.

Dzień 21. Czas powrotu

Przylot do Polski.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro uczestników.

Cena

Cena 1690 euro/os.

Kalkulacja dla grupy min. 10 osób.

Cena obejmuje:

- zakwaterowanie w klimatycznych kwaterach prywatnych, pokoje 2 – 3 osobowe,

- śniadania, a na nie między innymi świeże owoce, pyszne soki i jajka,

- transfery i przejazdy,

- poznawanie Kuby, zwiedzanie wymienionych miejsc,

- lokalnego przewodnika,  który pomoże poznać jej zakamarki,

- ubezpieczenie (KL, NNW, bagaż).

Cena nie obejmuje:

- przelotów (od ok. 3000 zł /os.), zajmujemy się kupnem biletów lotniczych, chyba że ktoś woli kupić samodzielnie, za bilety lotnicze płacimy w momencie zakupu,

- uczestnictwa w festiwalu Afro Dance Festiwal - specjalna cena dla grupy,

- opłaty za lekcje tańca (25 cuc/godz.),

- opłaty za tarjeta de turista, czyli promesy wizowej 22 euro (zajmujemy się wyrabianiem),

- pozostałych posiłków (ceny różnorodne, od 5 do 20 cuc, cuc to ciut mniej niż euro),

- biletów wstępu na imprezy (zazwyczaj 1 - 5 cuc)

- biletów wstępu do muzeów

- przejazdów na imprezy i powrotów z nich,

- wycieczek fakultatywnych i dodatkowych.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
- Za rok też jedziemy do Szwajcarii! Tylko tym razem zachodniej – jak jeden mąż oświadczyli wszyscy z naszej sierpniowej szwajcarskiej wyprawy w czasie ostatniej kolacji w Lucernie. Siedzieliśmy na starym mieście, nad brzegiem rzeki o wodzie tak kryształowo przejrzystej, że trudno uwierzyć, że płynie przez centrum dużego miasta. Grupa liczyła zaledwie sześć osób, ze mną, pilotką, siedem. I od pierwszego dnia czuliśmy się jak w gronie starych przyjaciół. Zauroczyły nas szwajcarskie góry, ośnieżone szczyty, lodowce, czyściutkie miasteczka i punktualne pociągi, którymi szybko i komfortowo przemierzaliśmy kraj zegarków i czekolady. »
Blog 13-08-2018 Beata Radecka
Wyspa wulkanów i lodowców, najmłodszy kawałek lądu na naszej planecie nieustannie zachwyca. Widoki bajeczne! Nie tylko fiordy, ale i lodowce na wyciągnięcie ręki... Cała nasza mała grupka ( była nas w sumie dziewiątka) wróciła zauroczona. Planujemy wrócić na Islandię w pażdzierniku 2019, żeby polować na zorzę polarną. »
Blog 18-07-2018 Beata Radecka
Czego zapomnieliście, jadąc na wakacje? Lakieru do paznokci, nożyczek, wacików?... Najważniejsze, żebyście zabrali dobry humor, ciekawość świata i ludzi, a oprócz tego: »
Blog 18-06-2018 Beata Radecka
W Gotravel dotrzymujemy obietnic! Pamiętacie, jak zimą obiecałam, że na naszym biurowym balkonie będą czekać na Was poziomki? Mimo że sezon wyjazdowy w pełni, praca na cztery klawiatury i telefony wre, poziomkowe krzaczki już są i kwitną! Zapraszamy, kiedy będziecie w okolicy. »
Blog 07-06-2018 Beata Radecka wraz z zespołem
Dostałam właśnie parę zdjęć od naszej grupki przemierzającej shinkansenami Japonię z pilotem - japonistą. Widać, że przypadła im do gustu! Czekamy na ich powrót i na relację. »
Blog 19-05-2018 Beata Radecka
- Beato, bardzo się nam wszystkim tu podoba - taki mail dostałam od grupy przemierzającej od niedzieli Japonię. Fuji pięknie im się odsłoniła. Mieszkali w zabytkowym, tradycyjnym ryokanie, gdzie chodzili ubrani w yukaty - czekam z niecierpliwością na ich powrót i relację! »
Blog 17-05-2018 Beata Radecka