Najlepsze wyjazdy taneczne! Salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia, Sylwester w Kolumbii i słynny festiwal w Cali oraz bachata na Dominikanie 6 - 18 lutego 2020! »

Poznaj prawdziwą Kubę, tak szybko się zmienia!

Termin: 3 - 13 grudnia 2019
Czas trwania: 11
Zakwaterowanie: słynne kubańskie casas particulares

Chcesz poznać autentyczną Kubę? Na pewno nie znajdziesz jej sącząc drinki z parasolką w luksusowym hotelu all inclusive. Zabiorę Cię w miejsca, gdzie nie docierają turyści. Zagramy w baseball z dzieciakami z małego miasteczka, zobaczymy, jak hoduje się koguty do walk. Cały czas są sklepy z towarami na kartki, brak pieniędzy na buty, ale koguty do walk dostają meksykańskie witaminy. Z czego żyją kubańczycy, zarabiający 20 dolarów miesięcznie, kiedy zwykły parasol kupiłam za 17, a obiad w restauracji kosztuje 12? Trudno to zrozumieć. Mnie fascynują takie scenki: staruszka odstawia laskę, żeby ruszyć do tańca, ośmiolatki na urodzinach w garażu tańczą w stylu „wirujący seks”, pełne energii i emocji życie towarzyskie toczy się na ulicy.

Rezerwuję…

Program

Dzień 1. Lecimy do Hawany, jedynego takiego miasta na świecie

Lecimy na Kubę! Po przelocie przez Atlantyk lądujemy w gorącej Hawanie. Już na lotnisku wchodzimy w inny świat : komunistyczny budynek , celniczki w perłach, kusych mundurach i kabaretkach… Po kontroli paszportowej czekamy długo na bagaże ( bywają bardzo skrupulatnie kontrolowane), a potem jedziemy na nocleg.

Kuba

Dzień 2: Indianie i krokodyle

Ruszamy na południe Kuby. Po drodze czeka wizyta w zrekonstruowanej wiosce indiańskiej Aldea Taina. Rejs szybką motorówką przez jezioro, gdzie według legendy zostały zatopione skarby tubylców, których hiszpańscy najeźdźcy szybko i sprawnie wyprawili na tamten świat. Zatrzymamy się na farmie krokodyli. Oglądanie i możliwość karmienia tych groźnych olbrzymów, a dla chętnych także kosztowanie ich mięsa. Będziemy mieć okazję pływania w cenocie, czyli naturalnej studni krasowej (w wapiennej skale). Tam też można skosztować krokodylego mięsa. Docieramy na południowy wybrzeże wyspy. Zatrzymamy się niedaleko plaży przy słynnej z amerykańskiej inwazji Zatoce Świń. i zwycięstwa Kubańczyków na okolicznych bagnach. Docieramy do urokliwego, kolonialnego Trynidadu.

Kuba
Beata Radecka

Dzień 3: Kolonialny Trynidad

Zwiedzanie starego kolonialnego miasteczka, wpisanego na listę UNESCO. Wąskie, brukowane uliczki, po których kowboje jeżdżą konno, sprawiają wrażenie, jakby czas się zupełnie zatrzymał!

Trynidad z dachu naszego domu. Fotke zrobiłam wieszając pranie...
Beata Radecka

To świetny kraj, żeby przy okazji wyjazdu nauczyć się tańca, a przynajmniej czerpać z niego przyjemność. To właśnie jest podstawowa różnica – na Kubie taniec daje autentyczną radość, a nie jest okazją do zaprezentowania się i pochwalenia swoimi umiejętnościami. Dla chętnych wyjście do lokalu, gdzie można zobaczyć jak miejscowi tańczą i bez skrępowania spróbować swoich sił. Dla chętnych możemy zorganizować lekcję salsy kubańskiej!

Wieczorem czekają nas tańce na słynnych schodach, niepozornych w dzień, które zapełniają się roztańczonym tłumem w nocy.

Dzień 4: Plażowanie czy wycieczka

Mamy cały wolny dzień na wypoczynek, ale możemy też wybrać się do pobliskiego Parku Narodowego Topes de Collantes, gdzie będzie można ochłodzić się w wodach wodospadu (całodzienna wycieczka kosztuje ok. 55 euro). Możemy też urządzić wycieczkę bryczką lub wierzchem, gdyż na Kubie koń jest wciąż popularnym środkiem lokomocji.

Wierzchem przez Trynidad
Beata Radecka

Dzień 5: Szerokie widoki z wieży

Kuba
Beata Radecka

Po śniadaniu przejedziemy do Doliny Cukrowni, Valle de Ingenios. Dla chętnych wejście na Torre de Iznaga, wieżę z której rozpościera się wspaniały widok na okolicę, a dawniej służącą do obserwowania pracujących niewolników. Potem czas na wypoczynek na pięknej karaibskiej plaży i pławienie się w ciepłym morzu. 10 kilometrów od Trynidadu jest plaża, gdzie można poleżeć odłogiem i nabrać opalenizny. Wieczorem czekają nas tańce na słynnych schodach Casa de la Musica.

Kuba - po lekcji tańca w Trynidadzie
Beata Radecka

Dzień 6. Przejazd do Hawany

Przejazd wzdłuż karaibskiego wybrzeża do miasteczka Cienfuegos. Krótkie oglądanie portowego miasta, nazywanego Perłą Południa. Zobaczymy park Martí i teatr Thomasa Ferry oraz oryginalny Palacio del Valle. Powrót do Hawany.

Zachód słońca na dachu Palacio del Valle
Beata Radecka

Dzień 7. Hawańska mozaika: kamienne twierdze, murale, i spacer od mojito do daiquiri, czyli szlakiem barów Hemingwaya

Dzień zaczniemy od kiedyś pięknej, lecz mocno nadgryzionej zębem czasu stolicy. Stara Hawana zmienia się ostatnio w szybkim bardzo tempie, i pięknieje z każdym dniem! Ale wciąż jeszcze sporo jest niszczejących rezydencji, które mają swój dekadencki urok. Wita nas potężna forteca, najstarsza budowla stolicy: Castillo de la Real Fuerza. Na Plaza de Armas, czyli Placu Broni (tak nazywa się główny plac miasta) zobaczymy bukinistów, handlujących wypłowiałymi książkami. Można kupić też stare medale, płyty i czapkę z Che Guevarą. Można kupić zielony kokos, który usłużny sprzedawca rozłupie nam maczetą, żebyśmy mogli napić się orzeźwiającego mleczka. Porozmawiamy z babciami palącymi ogromne cygara. Pójdziemy do sklepu, wyglądającego ja po małym bombardowaniu, gdzie sprzedają towar na kartki, a bez przydziału można kupić rum i cygara spod lady. Żeby popatrzeć na miasto z góry, wjedziemy stareńką, skrzypiącą windą na dach kultowego hotelu Ambos Mundos, przy deptaku Obispo. Widoki świetne, często przygrywają muzycy, kelnerzy serwują mojito, Cuba Libre, piña coladę, i inne drinki na bazie rumu.

Kuba
Beata Radecka

W tym hotelu pomieszkiwał Ernest Hemingway, któremu Kuba bardzo przypadła do gustu. Na parterze są zdjęcia pisarza z pobytu na wyspie i słynnych połowów marlinów Chwalił sobie tę lokalizację, bo miał niedaleko do ulubionego baru Bodeguita del Medio. Maleńki lokal z tysiącami podpisów na ścianach i wyposażeniem z lat czterdziestych słynie z mojito, ale zawsze jest pełen turystów i osobiście wolę wypić mojito gdzie indziej. Podobnie jest z Floriditą na końcu ulicy Obispo, słynącej z drinka daiquiri, ponoć też chwalonego przez Hemingwaya. Tam w kącie przy barze jest popiersie pisarza, z którym można zrobić sobie zdjęcie. Zobaczymy odremontowany Kapitol - dawny parlament, który jest kopią amerykańskiego Kapitolu, Park Centralny z pięknym teatrem Garcia Lorca, zbudowanym w 1837 roku w którym oklaskiwano takie znakomitości jak Enrico Caruso czy Sarah Bernhardt i gdzie występuje światowej sławy Ballet National de Cuba. Będziemy mieszkać w typowej dzielnicy, gdzie życie się po prostu toczy. Kubańczycy to wciąż tradycyjne społeczeństwo. Dzieciaki ganiają za piłką po ulicy, staruszkowie stoją w oknach lub na progach i obserwują, co się dzieje. W domach trudno się zorientować, kto jest domownikiem, a kto nie – wciąż ktoś wpada, wychodzi, bierze sobie coś do picia, zmywa, i oczywiście cały czas gada. Internet jest drogi i trzeba wybrać się do hotspotu, nie mamy więc społeczeństwa z nosem w komórkach i tabletach. Maluchami zawsze ktoś tam się zajmie. Starsza pani jest babcią, pan – dziadkiem, młody chłopak – synem. Bo Kubańczycy to jedna wielka rodzina.

Kuba
Beata Radecka

Dla chętnych wieczór w słynnym kabarecie Tropicana (ok.100 euro). Barwny show z tradycjami (działa od 1939 roku!) naprawdę wciąga. Na dodatek mamy do wypicia butelkę rumu, co niewątpliwie pomaga kontemplować sztukę. Podziwiamy smukłe tancerki z ogromnymi świecznikami na głowach, a potem… wszyscy tańczą na scenie, bez względu na narodowość i kolor skóry!

Kuba, kuba roztańczona

Dzień 9: Prowincja nieznana, koguty do walk i prosiaki na sznurku

Kuba

Odkryjemy świat kubańskich małych miasteczek, do których nie docierają turyści. Pojedziemy lokalnymi taksówkami, auta z lat pięćdziesiątych są poklejone, z dziurami w podłodze, okien często nie da się zamknąć, drzwi da się otworzyć tylko z zewnątrz. Przejdziemy się dziurawymi drogami, usiądziemy na skwerze przed kościołem, żeby obserwować dzieci biegające za piłką, flirtującą młodzież w szkolnych mundurkach, biegające prosiaki, sprzedawców czosnku i awokado. Chętni będą mogli zobaczyć w jakich warunkach hoduje się i trenuje koguty do walk – na Karaibach to wciąż ekscytująca rozrywka. Może uda nam się spotkać z dzieciakami z lokalnego klubu sportowego, zobaczymy jak i w jakich warunkach trenują. Może trafimy akurat na mecz baseballu, który jest na Kubie bardziej popularny niż piłka nożna? Zajdziemy też do zaprzyjaźnionego domu, żeby zobaczyć jak mieszkają Kubańczycy na prowincji. Na nocleg wracamy do Hawany, bo na prowincji nawet nie ma gdzie przenocować, jedyne pokoje to te wynajmowane na godziny zakochanym parom…

Kuba

Dzień 8. Malecon, lody w Coppelii i panorama

Spacer Malecónem – to kultowy nadmorski bulwar, gdzie toczy się życie towarzyskie. Na deser wybierzemy się na lody w kultowej Coppelii. Czy nadal trzeba tam czekać w kolejce pod czujnym okiem ochroniarza? Potem tunelem pod zatoką, zresztą wybudowanym tuż przed rewolucją, pojedziemy do twierdzy Castillo El Morro, górującej po drugiej stronie zatoki. Widać stamtąd całą starą Hawanę: wysoką kopułę Capitolio, Malecon z wyniosłościami hotelu National i Edificio Focsa, czyli wyglądającego jak otwarta książka najwyższego budynku Hawany – ma 130 metrów. Zabytkowe forty po obu stronach zatoki przypominają o czasach dawnej świetności, kiedy właśnie z Hawany wypływały hiszpańskie galeony wypełnione po brzegi srebrem i złotem a wejście do portu zamykano na noc przeciąganym przez zatokę kutym łańcuchem. Ale nawet te masywne, kamienne forty nie uchroniły Hawany przed atakiem Anglików, którzy od tyłu zajęli El Morro, i stamtąd spalili miasto. Na Kubie bez rumu nie ma życia, tak więc kto chce, to w czasie wolnym możemy zwiedzić Muzeum Rumu, a zwiedzanie oczywiście połączone będzie z degustacją i możliwością zakupu tego szlachetnego trunku. Jednakże kupić go możemy też potem, w tańszym sklepiku.

Kuba
Beata Radecka

Dzień 10. Ostatnie spacery, zakupy rumu i cygar

Odpowiednio zaopatrzeni, jedziemy na lotnisko, i wylatujemy w kierunku Europy.

Dzień 11. Czas powrotu

Przylot do Polski.

Dla chętnych organizujemy dowolną ilość dni wypoczynku na plaży w lubianej przez Kubańczyków miejscowości Guanabo.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów. Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Kuba
Beata Radecka

Cena

Cena 4400 zł za osobę

Cena zawiera:

  • opłatę za wizę wraz z obsługą wizową,
  • zakwaterowanie w klimatycznych kwaterach prywatnych, pokoje 2 osobowe,
  • śniadania, a na nie między innymi świeże owoce, pyszne soki i jajka,
  • poznawanie Kuby, zwiedzanie wymienionych miejsc,
  • opiekę polskiego pilota wycieczek,który dobrze zna wyspę i pomoże poznać jej zakamarki,
  • ubezpieczenie (KL 50 000 Eur, NNW 15 000 PLN, bagaż 1000 PLN),
  • opłatę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny 13 zł/osoba.

Cena nie zawiera:

  • przelotów (od ok. 2850 PLN/os.), przeloty kupujemy dla wszystkich chętnych po potwierdzeniu grupy, kiedy są dobre ceny. Można też kupić bilet samodzielnie - to już jak kto woli. Grupa leci z Warszawy, ale można do nas dolecieć z dowolnego miejsca świata!
  • opłaty za transport, przewodnika i bilety wstępy 380 euro,
  • pozostałych posiłków (ceny różnorodne, od 2 do 20 cuc, cuc to ciut mniej niż euro),
  • napiwków,
  • wycieczek fakultatywnych i dodatkowych.

Ile w sumie mnie więcej będzie kosztować cała eskapada?

Często nas o to pytacie, policzyliśmy więc ile mniej więcej nasi podróżnicy wydają. Uwaga - to tylko szacunki, niektórzy wydają mniej, a inni o wiele więcej.

Cena pakietu 4400 zł + 2850 zł bilet lotniczy + 390 euro płatne na miejscu + 200 euro na wydatki na posiłki i drinki ( liczymy 2 posiłki po 10 cuc + duża woda mineralna + 1 drink).

Cały koszt wyprawy z wydatkami na miejscu szacunkowo ok. 9720 zł

Oczywiście jeśli będziesz jeść codziennie homary czy krewetki, pić kilka drinków dziennie, kupować cygara, dużo rumu i piękne pamiątki dla siebie lub dla przyjaciół, wydasz więcej, a może nawet dużo więcej!

Uliczka w Trynidadzie by night. W drodze na tańce...
Beata Radecka

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Dolina rzeki Douro, vinho verde i hiszpańskie Albarino... - Co myślisz o podróżach dla miłośników wina? - spytał mnie niedawno Tomek. Poznaliśmy się na wyprawie do Argentyny jakieś dziesięć lat temu i od tej pory mieliśmy wiele okazji, żeby skosztować regionalnych szczepów w różnych miejscach świata. Tomasz działa prężnie w zupełnie innej branży, ale ostatnio z pasji do wina zajął się organizowaniem kursów wprowadzających w ten świat. Prowadzone przez sommeliera kursy okazały się strzałem w dziesiątkę. Dlatego chcemy wspólnie zaprosić Was do podróży, gdzie oprócz poznawania zabytków, przyrody i ciekawostek będziemy degustować lokalne wina w gronie koneserów. »
Blog 05-07-2019 Beata Radecka z zespołem
W najbliższą niedzielę wybieram się do Winnicy Dwórzno.Cały weekend będzie tam trwał piknik - i dla koneserów wina, i dla rodzin. Dostałam zaproszenie od Wiesława Gowina, z którym kilka lat temu przemierzaliśmy winnice w Chile. Okazuje się, że w tym czasie mój znajomy stworzył największą winnicę na Mazowszu! Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda „mazowiecka Toskania”. »
Blog 27-06-2019 Beata Radecka
Team GoTravel powoli żegna się z Ugandą. Jesteśmy jeszcze w Lake Mburo National Park, ale już jutro wracamy na półkulę północną. Odwiedziliśmy szkołę średnią usytuowaną na wyspie na środku jeziora Bunyonyi, na plantacji herbaty kupowaliśmy świeże liście, aby zabrać je do Polski, na lokalnym targu wybieraliśmy ananasy prosto z pola. Powiemy jutro Ugandzie "Pa pa", ale każdy z nas chciałby tu kiedyś wrócić :) »
Blog 12-06-2019 Donata Jończyk
Rodzina 10 zwierząt w tym 4 malutkie, 5 samic i jeden wielki silverback! Zanim dojechaliśmy do Bwindi widzieliśmy lwy na drzewach w Ishasha. »
Blog 11-06-2019 Donata Jończyk
Team GoTravel dojechał do serca Ugandy! Przekroczyliśmy dziś równik i nocujemy w Queen Elisabeth National Park. Za nami trekking z szympansami, kilka safari, a nawet lot balonem nad sawanną! Były lwy, słonie, żyrafy, wiele gatunków małp i ptaków. Odwiedziliśmy sierociniec Window of Life w Masindi, a w Bigodi podglądaliśmy jak z bananów wytwarzany jest dżin oraz jak wygląda proces przygotowania kawy - od zebrania owoców, przez prażenie aż do gorącego naparu - najlepsza kawa w naszym życiu! »
Blog 07-06-2019 Donata Jończyk
Nie są to nadzwyczajne osiągnięcia, każdy może je powtórzyć - a warto choćby dla przepięknych widoków! Wróciliśmy właśnie z Neapolu, Capri, Sorreto i romantycznego Wybrzeża Amalfitańskiego. Potwierdzam – widoki są oszałamiające, a Ravello to najpiękniejsze miejsce na ślub! Ta trasa jest tak ciekawa, że na prośbę kilku osób, które nie mogły teraz z nami jechać, powtarzamy ją we wrześniu. »
Blog 18-05-2019 Beata Radecka