Poznaj prawdziwą Kubę, zanim się zmieni!

Termin: 12 - 22 lutego 2019
Czas trwania: 11
Zakwaterowanie: słynne kubańskie casas particulares

Staruszka odstawia laskę, żeby ruszyć do tańca, ośmiolatki na urodzinach w garażu tańczą w stylu „wirujący seks”, pełne energii i emocji życie towarzyskie toczy się na ulicy. Cały czas są sklepy z towarami na kartki, brak pieniędzy na buty, ale koguty do walk dostają meksykańskie witaminy. Z czego żyją kubańczycy, zarabiający 20 dolarów miesięcznie, kiedy zwykły parasol kupiłam za 17, a obiad w restauracji kosztuje 12? Jakie ofiary składają wyznawcy santerii? Prawdziwej Kuby nie da się poznać sącząc drinki z parasolką w luksusowym hotelu all inclusive. W sierpniu może więcej padać, ale to też jest kubańska rzeczywistość!

Rezerwuję…

Jak wygląda prawdziwa Kuba? Dlaczego ją kocham i nienawidzę? Zdjęcia i relacja dziennikarki, od ośmiu lat organizującej kameralne, autorskie wyprawy na Kubę. Kliknij tutaj koniecznie!

Dzień 1. Lecimy do Hawany, jedynego takiego miasta na świecie

Lecimy na Kubę! Po przelocie przez Atlantyk lądujemy w gorącej Hawanie. Już na lotnisku wchodzimy w inny świat : komunistyczny budynek , celniczki w perłach, kusych mundurach i kabaretkach… Po kontroli paszportowej czekamy długo na bagaże ( bywają bardzo skrupulatnie kontrolowane), a potem jedziemy na nocleg.

Kuba

Dzień 2. Hawańska mozaika: kamienne twierdze, murale, i spacer od mojito do daiquiri, czyli szlakiem barów Hemingwaya

Dzień zaczniemy od kiedyś pięknej, lecz mocno nadgryzionej zębem czasu stolicy. Stara Hawana zmienia się ostatnio w szybkim bardzo tempie, i pięknieje z każdym dniem! Ale wciąż jeszcze sporo jest niszczejących rezydencji, które mają swój dekadencki urok. Wita nas potężna forteca, najstarsza budowla stolicy: Castillo de la Real Fuerza. Na Plaza de Armas, czyli Placu Broni (tak nazywa się główny plac miasta) zobaczymy bukinistów, handlujących wypłowiałymi książkami. Można kupić też stare medale, płyty i czapkę z Che Guevarą. Można kupić zielony kokos, który usłużny sprzedawca rozłupie nam maczetą, żebyśmy mogli napić się orzeźwiającego mleczka. Porozmawiamy z babciami palącymi ogromne cygara. Pójdziemy do sklepu, wyglądającego ja po małym bombardowaniu, gdzie sprzedają towar na kartki, a bez przydziału można kupić rum i cygara spod lady. Żeby popatrzeć na miasto z góry, wjedziemy stareńką, skrzypiącą windą na dach kultowego hotelu Ambos Mundos, przy deptaku Obispo. Widoki świetne, często przygrywają muzycy, kelnerzy serwują mojito, Cuba Libre, piña coladę, i inne drinki na bazie rumu.

Kuba
Beata Radecka

W tym hotelu pomieszkiwał Ernest Hemingway, któremu Kuba bardzo przypadła do gustu. Na parterze są zdjęcia pisarza z pobytu na wyspie i słynnych połowów marlinów Chwalił sobie tę lokalizację, bo miał niedaleko do ulubionego baru Bodeguita del Medio. Maleńki lokal z tysiącami podpisów na ścianach i wyposażeniem z lat czterdziestych słynie z mojito, ale zawsze jest pełen turystów i osobiście wolę wypić mojito gdzie indziej. Podobnie jest z Floriditą na końcu ulicy Obispo, słynącej z drinka daiquiri, ponoć też chwalonego przez Hemingwaya. Tam w kącie przy barze jest popiersie pisarza, z którym można zrobić sobie zdjęcie. Zobaczymy odremontowany Kapitol - dawny parlament, który jest kopią amerykańskiego Kapitolu, Park Centralny z pięknym teatrem Garcia Lorca, zbudowanym w 1837 roku w którym oklaskiwano takie znakomitości jak Enrico Caruso czy Sarah Bernhardt i gdzie występuje światowej sławy Ballet National de Cuba. Będziemy mieszkać w typowej dzielnicy, gdzie życie się po prostu toczy. Kubańczycy to wciąż tradycyjne społeczeństwo. Dzieciaki ganiają za piłką po ulicy, staruszkowie stoją w oknach lub na progach i obserwują, co się dzieje. W domach trudno się zorientować, kto jest domownikiem, a kto nie – wciąż ktoś wpada, wychodzi, bierze sobie coś do picia, zmywa, i oczywiście cały czas gada. Internet jest drogi i trzeba wybrać się do hotspotu, nie mamy więc społeczeństwa z nosem w komórkach i tabletach. Maluchami zawsze ktoś tam się zajmie. Starsza pani jest babcią, pan – dziadkiem, młody chłopak – synem. Bo Kubańczycy to jedna wielka rodzina.

Kuba
Beata Radecka

Dzień 3. Malecon, lody w Coppelii i panorama

Spacer Malecónem – to kultowy nadmorski bulwar, gdzie toczy się życie towarzyskie. Na deser wybierzemy się na lody w kultowej Coppelii. Czy nadal trzeba tam czekać w kolejce pod czujnym okiem ochroniarza? Potem tunelem pod zatoką, zresztą wybudowanym tuż przed rewolucją, pojedziemy do twierdzy Castillo El Morro, górującej po drugiej stronie zatoki. Widać stamtąd całą starą Hawanę: wysoką kopułę Capitolio, Malecon z wyniosłościami hotelu National i Edificio Focsa, czyli wyglądającego jak otwarta książka najwyższego budynku Hawany – ma 130 metrów. Zabytkowe forty po obu stronach zatoki przypominają o czasach dawnej świetności, kiedy właśnie z Hawany wypływały hiszpańskie galeony wypełnione po brzegi srebrem i złotem a wejście do portu zamykano na noc przeciąganym przez zatokę kutym łańcuchem. Ale nawet te masywne, kamienne forty nie uchroniły Hawany przed atakiem Anglików, którzy od tyłu zajęli El Morro, i stamtąd spalili miasto. Na Kubie bez rumu nie ma życia, tak więc kto chce, to w czasie wolnym możemy zwiedzić Muzeum Rumu, a zwiedzanie oczywiście połączone będzie z degustacją i możliwością zakupu tego szlachetnego trunku. Jednakże kupić go możemy też potem, w tańszym sklepiku.

Kuba
Beata Radecka

To świetny kraj, żeby przy okazji wyjazdu nauczyć się tańca, a przynajmniej czerpać z niego przyjemność. To właśnie jest podstawowa różnica – na Kubie taniec daje autentyczną radość, a nie jest okazją do zaprezentowania się i pochwalenia swoimi umiejętnościami. Dla chętnych wyjście do lokalu, gdzie można zobaczyć jak miejscowi tańczą i bez skrępowania spróbować swoich sił. Dla chętnych możemy zorganizować lekcję salsy kubańskiej!

Dzień 4: Prowincja nieznana, koguty do walk i prosiaki na sznurku

Kuba

Odkryjemy świat kubańskich małych miasteczek, do których nie docierają turyści. Pojedziemy lokalnymi taksówkami, auta z lat pięćdziesiątych są poklejone, z dziurami w podłodze, okien często nie da się zamknąć, drzwi da się otworzyć tylko z zewnątrz. Przejdziemy się dziurawymi drogami, usiądziemy na skwerze przed kościołem, żeby obserwować dzieci biegające za piłką, flirtującą młodzież w szkolnych mundurkach, biegające prosiaki, sprzedawców czosnku i awokado. Chętni będą mogli zobaczyć w jakich warunkach hoduje się i trenuje koguty do walk – na Karaibach to wciąż ekscytująca rozrywka. Może uda nam się spotkać z dzieciakami z lokalnego klubu sportowego, zobaczymy jak i w jakich warunkach trenują. Może trafimy akurat na mecz baseballu, który jest na Kubie bardziej popularny niż piłka nożna? Zajdziemy też do zaprzyjaźnionego domu, żeby zobaczyć jak mieszkają Kubańczycy na prowincji. Na nocleg wracamy do Hawany, bo na prowincji nawet nie ma gdzie przenocować, jedyne pokoje to te wynajmowane na godziny zakochanym parom…

Kuba

Dzień 5: Indianie i krokodyle

Ruszamy na południe. Po drodze czeka wizyta w zrekonstruowanej wiosce indiańskiej Aldea Taina. Rejs szybką motorówką przez jezioro, gdzie według legendy zostały zatopione skarby tubylców, których hiszpańscy najeźdźcy szybko i sprawnie wyprawili na tamten świat. Zatrzymamy się na farmie krokodyli. Oglądanie i możliwość karmienia tych groźnych olbrzymów, a dla chętnych także kosztowanie ich mięsa. Będziemy mieć okazję pływania w cenocie, czyli naturalnej studni krasowej (w wapiennej skale). Tam też można skosztować krokodylego mięsa. Docieramy na południowy wybrzeże wyspy. Zatrzymamy się niedaleko plaży przy słynnej z amerykańskiej inwazji Zatoce Świń. i zwycięstwa Kubańczyków na okolicznych bagnach. Docieramy do urokliwego, kolonialnego Trynidadu.

Kuba
Beata Radecka

Dzień 6: Kolonialny Trynidad

Zwiedzanie starego kolonialnego miasteczka, wpisanego na listę UNESCO. Wąskie, brukowane uliczki, po których kowboje jeżdżą konno, sprawiają wrażenie, jakby czas się zupełnie zatrzymał! Wieczorem czekają nas tańce na słynnych schodach, niepozornych w dzień, które zapełniają się roztańczonym tłumem w nocy.

Trynidad z dachu naszego domu. Fotke zrobiłam wieszając pranie...
Beata Radecka

Dzień 7: Plażowanie czy wycieczka

Mamy cały wolny dzień na wypoczynek, ale możemy też wybrać się do pobliskiego Parku Narodowego Topes de Collantes, gdzie będzie można ochłodzić się w wodach wodospadu (całodzienna wycieczka kosztuje ok. 55 euro). Możemy też urządzić wycieczkę bryczką lub wierzchem, gdyż na Kubie koń jest wciąż popularnym środkiem lokomocji.

Wierzchem przez Trynidad
Beata Radecka

Dzień 8: Szerokie widoki z wieży

Kuba
Beata Radecka

Po śniadaniu przejedziemy do Doliny Cukrowni, Valle de Ingenios. Dla chętnych wejście na Torre de Iznaga, wieżę z której rozpościera się wspaniały widok na okolicę, a dawniej służącą do obserwowania pracujących niewolników. Potem czas na wypoczynek na pięknej karaibskiej plaży i pławienie się w ciepłym morzu. 10 kilometrów od Trynidadu jest plaża, gdzie można poleżeć odłogiem i nabrać opalenizny. Wieczorem czekają nas tańce na słynnych schodach Casa de la Musica.

Kuba - po lekcji tańca w Trynidadzie
Beata Radecka
Uliczka w Trynidadzie by night. W drodze na tańce...
Beata Radecka

Dzień 9. Przejazd do Hawany

Przejazd wzdłuż karaibskiego wybrzeża do miasteczka Cienfuegos. Krótkie oglądanie portowego miasta, nazywanego Perłą Południa. Zobaczymy park Martí i teatr Thomasa Ferry oraz oryginalny Palacio del Valle. Powrót do Hawany i pożegnalne imprezy.

Zachód słońca na dachu Palacio del Valle
Beata Radecka

Dla chętnych wieczór w słynnym kabarecie Tropicana (ok.100 euro). Barwny show z tradycjami (działa od 1939 roku!) naprawdę wciąga. Na dodatek mamy do wypicia butelkę rumu, co niewątpliwie pomaga kontemplować sztukę. Podziwiamy smukłe tancerki z ogromnymi świecznikami na głowach, a potem… wszyscy tańczą na scenie, bez względu na narodowość i kolor skóry!

Kuba, kuba roztańczona

Dzień 10. Ostatnie spacery, zakupy rumu i cygar

Odpowiednio zaopatrzeni, jedziemy na lotnisko, i wylatujemy w kierunku Europy.

Dzień 11. Czas powrotu

Przylot do Polski.

Dla chętnych organizujemy dowolną ilość dni wypoczynku na plaży w lubianej przez Kubańczyków miejscowości Guanabo.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów. Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Kuba
Beata Radecka

Cena

Cena 1260 EUR

Cena zawiera:

  • zakwaterowanie w klimatycznych kwaterach prywatnych, pokoje 2 osobowe,
  • śniadania, a na nie między innymi świeże owoce, pyszne soki i jajka,
  • transfery i przejazdy, lokalnym transportem i starymi samochodami,
  • poznawanie Kuby, zwiedzanie wymienionych miejsc,
  • lokalnego przewodnika, który pomoże poznać jej zakamarki,
  • polskiego pilota wycieczek,
  • ubezpieczenie (KL, NNW, bagaż).

Cena nie zawiera:

  • przelotów (od ok. 2900 zł /os.), zajmujemy się kupnem biletów lotniczych, chyba że ktoś woli kupić samodzielnie. Za bilety lotnicze płacimy w momencie zakupu.
  • opłaty za lekcje tańca (20 euro/godz.),
  • opłaty za tarjeta de turista, czyli promesy wizowej 22 euro (zajmujemy się wyrabianiem),
  • pozostałych posiłków ( ceny różnorodne, od 2 do 20 cuc, cuc to ciut mniej niż euro),
  • biletów wstępu do muzeów i na wystawy,
  • biletów wstępu na imprezy ( zazwyczaj 1 - 5 cuc)
  • wycieczek fakultatywnych i dodatkowych. Istnieje możliwość wykupienia ubezpieczenia od kosztów rezygnacji (zgodnie z warunkami ubezpieczyciela, w przypadku poważnej choroby, hospitalizacji itp.), które kosztuje 3% ceny wycieczki.

Prosimy o zgłoszenia mailem na adres: gotravel@gotravel.pl

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu w wysokości 1000 zł /os.

Nr konta PLN: 29 1140 2004 0000 3102 3205 9779

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
- Za rok też jedziemy do Szwajcarii! Tylko tym razem zachodniej – jak jeden mąż oświadczyli wszyscy z naszej sierpniowej szwajcarskiej wyprawy w czasie ostatniej kolacji w Lucernie. Siedzieliśmy na starym mieście, nad brzegiem rzeki o wodzie tak kryształowo przejrzystej, że trudno uwierzyć, że płynie przez centrum dużego miasta. Grupa liczyła zaledwie sześć osób, ze mną, pilotką, siedem. I od pierwszego dnia czuliśmy się jak w gronie starych przyjaciół. Zauroczyły nas szwajcarskie góry, ośnieżone szczyty, lodowce, czyściutkie miasteczka i punktualne pociągi, którymi szybko i komfortowo przemierzaliśmy kraj zegarków i czekolady. »
Blog 13-08-2018 Beata Radecka
Wyspa wulkanów i lodowców, najmłodszy kawałek lądu na naszej planecie nieustannie zachwyca. Widoki bajeczne! Nie tylko fiordy, ale i lodowce na wyciągnięcie ręki... Cała nasza mała grupka ( była nas w sumie dziewiątka) wróciła zauroczona. Planujemy wrócić na Islandię w pażdzierniku 2019, żeby polować na zorzę polarną. »
Blog 18-07-2018 Beata Radecka
Czego zapomnieliście, jadąc na wakacje? Lakieru do paznokci, nożyczek, wacików?... Najważniejsze, żebyście zabrali dobry humor, ciekawość świata i ludzi, a oprócz tego: »
Blog 18-06-2018 Beata Radecka
W Gotravel dotrzymujemy obietnic! Pamiętacie, jak zimą obiecałam, że na naszym biurowym balkonie będą czekać na Was poziomki? Mimo że sezon wyjazdowy w pełni, praca na cztery klawiatury i telefony wre, poziomkowe krzaczki już są i kwitną! Zapraszamy, kiedy będziecie w okolicy. »
Blog 07-06-2018 Beata Radecka wraz z zespołem
Dostałam właśnie parę zdjęć od naszej grupki przemierzającej shinkansenami Japonię z pilotem - japonistą. Widać, że przypadła im do gustu! Czekamy na ich powrót i na relację. »
Blog 19-05-2018 Beata Radecka
- Beato, bardzo się nam wszystkim tu podoba - taki mail dostałam od grupy przemierzającej od niedzieli Japonię. Fuji pięknie im się odsłoniła. Mieszkali w zabytkowym, tradycyjnym ryokanie, gdzie chodzili ubrani w yukaty - czekam z niecierpliwością na ich powrót i relację! »
Blog 17-05-2018 Beata Radecka