Jordania – Petra i zamki na piasku

Termin: 29 września - 6 października 2018
Czas trwania: 8
Zakwaterowanie: hotele 3 - 4*, namioty na pustyni Wadi Rum

Nie można być w Jordanii i nie zobaczyć Petry – to tak jak być w Rzymie i nie widzieć papieża. Warto nawet przyjechać specjalnie, żeby odwiedzić to jedyne w swoim rodzaju miejsce. Petra znaczy kamień. A najsłynniejsza Petra, ta w Jordanii to wykute w różowej skale tajemnicze miasto, zbudowane ponad 2 tysiące lat temu przez Nabatejczyków. Co prawda Jordania to państwo młode, ale na jej terenach rozgrywała się akcja wielu biblijnych wydarzeń. Tu przybył Mojżesz, żeby zobaczyć Ziemię Obiecaną, i tu zakończył swój żywot. Czeka nas także wyprawa z magicznym noclegiem w namiotach na pustyni – bo pustynia stanowi 80% powierzchni kraju. Jest spektakularna i wyjątkowa krajobrazowo. Po trudach zwiedzania i wędrówki z radością odetchniemy przez chwilę nad Morzem Czerwonym w Zatoce Akaba, gdzie Jordania ma jedyny dostęp do morza, a także zregenerujemy siły w zdrowotnych wodach Morza Martwego.

Rezerwuję…

Program

Dzień 1. Podróż w krainę Orientu

Wylot z Warszawy z przesiadką we Frankfurcie lub w Rzymie.

Dzień 2. Stołeczny Amman i starożytny Dżarasz

Dżarasz

Przylot do Ammanu, przejazd do hotelu, śniadanie. Zwiedzanie stolicy Jordanii zaczniemy od górującej nad miastem cytadeli. Widać stamtąd jak na dłoni poszczególne wzgórza (teraz Amman zajmuje ich ponad dwadzieścia), pokryte nieco chaotycznie mniejszymi i większymi białymi domkami, przyklejonymi do zboczy jak ptasie gniazda. Najbardziej rzuca się w oczy ogromny amfiteatr rzymski, położony u stóp przeciwległego wzgórza. Może pomieścić 6 tys. widzów. Jest w świetnym stanie (oczywiście od czasu do czasu restaurowany) i ciągle odbywają się w nim przedstawienia. Po południu wycieczka do leżącego wśród malowniczych wzgórz Dżarasz, oddalonego około 30 kilometrów od stolicy. Rozpościerające się na olbrzymim terenie świetnie zachowane miasto rzymskie naprawdę robi wrażenie. Zobaczymy hipodrom ogrodzony solidnym murem, gdzie ścigały się rydwany. Oglądanie wyścigów konnych było jedną z ulubionych rozrywek mieszkańców Gerasy (bo tak starożytni nazywali to miasto). Największe wrażenie robi ogromny owalny plac, otoczony wysokimi kolumnami. Wszystkie kolumny stoją jak stały prawie 2 tysiące lat temu, połączone poziomą belką – architrawem. W czasie spaceru wśród imponujących ruin rzymskiego miasta możemy natknąć się na spore fragmenty misternie ułożonych mozaik. Pochodzą one z czasów bizantyjskich, kiedy rzymskie świątynie przekształcono w kościoły chrześcijańskie. Na koniec długiego dnia udamy się do Ajloun, aby odwiedzić islamską fortecę Saladyna z 1185 roku. Powrót do Ammanu. Kolacja i nocleg w hotelu.

Dzień 3. Śladami Mojżesza i pustynnych zamków

Mt. Nebo

Oprócz oglądania starożytności w Jordanii, stąpamy po szlakach biblijnych. Najważniejszym miejsce zarówno dla chrześcijan, jak i Żydów jest góra Nebo. To właśnie tam Jahwe przywiódł Mojżesza, żeby zobaczył przed śmiercią rozciągającą się u jego stóp Ziemię Obiecaną. Tam Mojżesz dokonał żywota i jest tam, jak mówi tradycja, pochowany. W domniemanym miejscu śmierci Mojżesza już w IV wieku n.e. zbudowano kościół. Zachowały się jego ściany i kolumny dzielące nawy do wysokości mniej więcej 2 metrów, oraz przepiękne mozaiki z IV i VI wieku. Z góry Nebo rozciąga się wspaniały widok na żyzną dolinę Jordanu i Morze Martwe. Niedaleko świętej góry Nebo, w niewielkim miasteczku Madaba, na posadzce kościoła jest mozaika – mapa Ziemi Świętej z 571 roku. Co prawda nie zachowała się w całości, ale na widocznych fragmentach, dokładnie podpisanych ( co prawda po grecku), można znaleźć Betlejem i Jerycho, rzekę Jordan, jezioro Tyberiadzkie (Genezaret), Morze Martwe z rybackimi łodziami płynącymi na połów, a nawet egipskie piramidy. Większość kraju to pustynia – bezkresne tereny bez jednego drzewka ani krzaczka. Jordańska pustynia to wcale nie romantyczne, falujące wydmy, jak byśmy sobie wyobrażali, ale po prostu płaskie, kamienne pustkowie. Jedyną atrakcją są zbudowane na kompletnym pustkowiu tzw. pustynne zamki. Przejedziemy do Kerak i Shobak, aby zwiedzić zamki krzyżowców, zbudowane w połowie XII wieku. Na koniec dnia dojedziemy już do Petry, zjemy kolację i spędzimy noc już w pobliżu jednego z siedmiu nowych cudów świata.

Dzień 4. Baśniowa Petra wykuta w skale

Bajeczna Petra - jeden z siedmiu nowych cudów świata

Dziś niezapomniany dzień – po śniadaniu będziemy zwiedzać bajkową Petrę! Wąwóz, zwany Siq, to pierwsza część bajki. Jest szeroki na parę metrów, kręty, a po bokach wznoszą się kamienne ściany wysokie na prawie sto metrów. Za jednym z zakrętów nagle wyłania się w głębi zupełnie baśniowy obraz – fasada przepięknej budowli, wykuta w różowej skale. Jakby fragment scenografii jakiejś monumentalnej opery. Ten widok naprawdę zapiera dech w piersiach i chyba każdy odwiedzający Petrę zapamięta go na zawsze. W każdym razie wszyscy turyści jakby pod wpływem magicznej różdżki w tym miejscu stają, wyciągają aparaty i obowiązkowo cykają zdjęcia. O Petrze wiedzieli jedynie mieszkający w okolicy Beduini, ale zazdrośnie strzegli swojego sekretu. Aż do 1812 roku, kiedy w okolicy znalazł się młody podróżnik szwajcarski Johan Ludwig Burckhardt, podróżujący z Damaszku do Kairu. Pierwszą budowlą na początku doliny, najciekawszą i najbardziej imponującą, nazwano Skarbcem. Jest ogromna – ma 43 metry wysokości i 30 szerokości, świetnie zachowana i ma doskonałe proporcje. Dwupiętrowa fasada składa się z kolumn podpierających trójkątne przyczółki, a u góry pośrodku wyrzeźbiona jest jakby nieduża, okrągła świątynka otoczona kolumnami. Wszystko wyrżnięte w skale o rzadko spotykanej kolorystyce – w ciepłych odcieniach różu. Po odkryciu cudów Petry udajemy się w drogę wśród skał i wydm ciemnoczerwonych piasków pustynnej doliny Wadi Rum. Nocleg i kolacja w namiotach na pustyni. Namioty są obszerne, stoją w nich łóżka – tak więc będziemy się czuć jak bogaci kupcy podróżujący przez pustynię karawaną.

Dzień 5. Pustynne formacje Wadi Rum

Wadi Rum

Po śniadaniu czeka nas 2-godzinny przejazd jeepami przez Wadi Rum, zwaną doliną księżycową. Będziemy podziwiać niezwykłe krajobrazy wraz z unikalną, wyjątkowo ukształtowaną masywną górą, z wysokimi klifami o różnych brązowawych i karmazynowo-złotych kolorach. Dla niektórych ważne jest, że dolina była zamieszkała już w paleolicie (co potwierdziły znalezione narzędzia z kamienia), że napisy i rysunki na skałach wyrzynano już jakieś 6 tysięcy lat temu (ta tradycja przetrwała do dziś, tylko obecnie zamiast myśliwych z łukami i strzałami na obrazkach pojawiają się karabiny i samochody). Dla innych - że sceny do filmu Lawrence z Arabii kręcono właśnie tutaj. Następnie udamy się na samo południe kraju do Zatoki Akaba. Nad zatoką Morza Czerwonego leży kilka kurortów - a każdy z nich należy do innego państwa. Zaledwie parę kilometrów wybrzeża ma Izrael - tam wczasowiskiem z hotelowymi wieżowcami jest Eljat. Więcej "morza" ma Jordania, ponad dwadzieścia kilometrów. Trochę przez mgłę widać graniczący z Izraelem Egipt i położoną najbliżej granicy egipską miejscowość Taba.

Dzień 6. Przejazd nad Morze Czerwone

Akaba

Po śniadaniu czas wolny nad Morzem Czerwonym. Główną zaletą Akaby jest klimat - można tam opalać się przez cały rok, słońca jest dużo, pada niewiele, a temperatura rzadko spada poniżej 25 stopni. Akaba ma dość długą historię - według naukowców właśnie stąd wyruszała flota króla Salomona, o czym wspomina Stary Testament. Tu przebiegały szlaki handlowe do Arabii i do kraju królowej Saby (obecny Jemen). Później właśnie tędy wiodła rzymska droga z Damaszku do Egiptu. Przez miasto (i port) przetaczały się wojska islamistów wojujących w VII wieku, krzyżowców w XII, a później armia otomańska. Po prostu tam prowadzi najprostsza droga przez Jordanię do Morza Czerwonego i dlatego dla kolejnych władców i dynastii Akaba było miejscem wartym posiadania. Stąd też po I wojnie światowej wyruszyli Anglicy na podbój Jordanii i Palestyny. Dokładna granica Jordanii z Arabią Saudyjską długo nie była dokładnie ustalona - każdy chciał jak najwięcej wybrzeża. Wreszcie w 1965 roku król Jordanii Hussajn wymienił 6 tysięcy kilometrów kwadratowych pustyni za 12 kilometrów linii brzegowej - dzięki temu mógł rozbudować się jedyny w kraju port. Po południu przejedziemy nad Morze Martwe. Tam będziemy mieć kolację i nocleg.

Dzień 7. Relaks nad Morzem Martwym

Morze Martwe

Dzień na wypoczynek i relaks. Morze Martwe jest słonym, bezodpływowym jeziorem, położonym ponad 400 metrów poniżej poziomu morza. Zasolenie dochodzi do 41%. Jest tak duże, że w jego wodach nie ma żadnego życia, natomiast kąpiele dla ludzi mają walor terapeutyczny i przysparzają wyjątkowych wrażeń. W pobliżu znajduje się Sodoma i Gomora, miejsca znane z historii biblijnej. Kolacja nad Morzem Martwym.

Dzień 8. Dzień powrotu

Przejazd na lotnisko w Ammanie. Powrót do Warszawy z przesiadką we Frankfurcie lub w Rzymie.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Cena

Cena 790 USD

Kalkulacja dla grupy min. 12 osób.

Cena zawiera:

  • przelot rejsowy z jedną przesiadką
  • zakwaterowanie w hotelu 3*, pokoje dwuosobowe (dopłata do pokoju jednoosobowego 270 USD),
  • wyżywienie: 2 posiłki dziennie (śniadania i obiady lub kolacje),
  • przejazdy minibusem lub autobusem,
  • opiekę polskiego pilota,
  • ubezpieczenie (NNW, KL)

Cena nie zawiera:

  • opłat za lokalnych przewodników, biletów wstępu do zwiedzanych obiektów, opłat klimatycznych i administracyjnych (zbieramy po przylocie po 250 USD),
  • zwyczajowych napiwków dla kierowców, przewodników lokalnych oraz bagażowych
  • wizy do Jordanii
  • opłat wylotowych z Jordanii

Istnieje możliwość wykupienia ubezpieczenia od kosztów rezygnacji (zgodnie z warunkami ubezpieczyciela, w przypadku poważnej choroby, hospitalizacji itp.), które kosztuje 3% ceny wycieczki.

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu w wysokości 220 USD/os.(lub równowartość w PLN po kursie sprzedaży Mbanku).

Nr konta USD: 21 1140 2004 0000 3912 0214 6249

Nr konta PLN: 29 1140 2004 0000 3102 3205 9779

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
W dzień Bożego Narodzenia anioły ponoć sfruwają na ziemię. A my chcemy wznieść się ku niebu, bo zdaje się być na wyciągnięcie ręki, kiedy Syn Boży rodzi się w stajence! Życzę głębokiej, świątecznej radości. A w Nowym Roku wiele ubogacającej nas ciekawości świata, cieszenia się poznanymi ludźmi, i odkrywania nieznanych lądów. »
Blog 24-12-2017 Beata Radecka
Spotkaliśmy się przedświątecznie w kameralnym gronie naszej ekipy. Jest nas coraz więcej, bo i pracy coraz więcej! Życzymy sobie - i Wam! - coraz ciekawszych, pełnych wrażeń i ubogacających naszą wiedzę o świecie wyjazdów. »
Blog 22-12-2017 Beata Radecka
Etap przeprowadzki trwa, ale na naszych nowych włościach staramy się stworzyć świąteczną atmosferę! Stroik zrobiony przez osoby niepełnosprawne intelektualnie, kupiony na zorganizowanej przez nich Wigilii z jasełkami. »
Blog 21-12-2017 Beata Radecka
Już działamy w naszym nowiutkim, przestronnym, pachnącym świeżością biurze. Bardzo prosimy pamiętajcie, że zmieniliśmy adres – teraz urzędujemy na Żoliborzu, przy Marymonckiej 6, tuż przy stacji metra Słodowiec oraz przystanku tramwajowym. Jest tu zdecydowanie łatwiej zaparkować niż w centrum. »
Blog 15-12-2017 Beata Radecka z zespołem Gotravel
Z ręką na sercu muszę przyznać: jak jest nas razem ze mną dwanaście, tak wszystkie zgodnie twierdzimy, że to jedna z najciekawszych podróży. Odkrywamy, że istnieją kraje, gdzie wszystko działa jak trzeba, a ludzie mogą być niewiarygodnie uprzejmi i uśmiechnięci. Tradycyjne koreańskie stroje, czyli han boki, są śliczne, i teraz bardzo popularne – można je wynająć i paradować w nich po ulicach, a najlepiej po pałacach i ogrodach. Tam zdecydowanie pasują najbardziej, czujemy się jak na planie filmu kostiumowego. A kulinarna strona wyjazdu po prostu nas obezwładnia: trzy razy dziennie kosztujemy pyszności z mnóstwa ustawianych przed nami talerzyków i miseczek. Kilkanaście dań to norma! »
Blog 28-10-2017 Beata Radecka
Uff, ale mieliśmy wrzesień! Bardzo pracowity, ale i pełen satysfakcji: aż siedem grup pojechało z nami w różne miejsca świata, plus niemało turystów indywidualnych. Gruzja, Iran, Hiszpania i Włochy w kilku wariantach, Czechy, Austria... Serdecznie dziękujemy wszystkim za zaufanie, oraz za wspaniałe towarzystwo. Teraz październik też bardzo pracowity, ale bardziej egzotyczny: zaraz Monika Witkowska leci z ekipą pod Annapurnę, Beata Radecka do Korei i na Tajwan, i już szykujemy kolejne trasy. Trzymajcie kciuki! »
Blog 04-10-2017 Redakcja