El Hierro - spacer po wulkanie - 4 miejsca

Termin: 30 marca – 6 kwietnia 2019
Czas trwania: 8
Zakwaterowanie: hotele 3 - 4 *

Wyspa El Hierro cały czas jest aktywna wulkanicznie. Czy jest szansa na czternastą Wyspę Kanaryjską powstałą u jej wybrzeży? Nie wiemy. Ale może w czasie wycieczki nie będziemy świadkami jej powstania. El Hierro nazywana jest rajem płetwonurków ze względu na nieskazitelnie czyste wody. Piechurzy także nie będą zawiedzeni, bo wyspa jest zaskakująco zielona i mimo podzwrotnikowego położenia bywa tu bardzo rześko. Idealna pogoda na piesze wędrówki.

Rezerwuję…

Program

El Hierro

Dzień 1.

Bezpośredni przelot na Teneryfę. Zatrzymamy się w popularnym miejscu wypoczynkowym i rozrywkowym na południu wyspy. W okolicy nie braknie barów i dyskotek, więc po locie możemy się zrelaksować tańcząc do białego rana. Prom na El Hierro mamy dopiero następnego dnia wieczorem.

Dzień 2.

Dzień przeznaczymy na odpoczynek po nocnych szaleństwach lub - dla chętnych fakultatywna wycieczka w okolice El Teide - najwyższej hiszpańskiej góry. (Dodatkowo ok 50 euro/os). Wieczorem popłyniemy promem (ok 3 godzin), po drodze mijając zieloną La Gomerę. Na szczęście nasz cel jest jedną z mniejszych wysepek archipelagu, więc po przybiciu do portu Valverde droga do hotelu nie powinna zająć więcej niż pół godziny. Na El Hierro zatrzymamy się przez pięć nocy.

Dzień 3 - 6.

Cztery dni przeznaczone na wycieczki piesze. Kolejność może ulec zmianie ze względu na warunki pogodowe lub stan szlaków. Zawsze będziemy się stosować do sugestii lokalnego przewodnika górskiego, który będzie się opiekował grupą.

Wycieczka 1 - Religijnie

Na rozgrzewkę zaczniemy okrężnym szlakiem wokół Sanktuarium Virgen de Los Reyes. To najważniejszy kościół na wyspie, a odbywające się raz na 4 lata procesje przyciągają tłumy wiernych. W czasie pielgrzymki statua Matki Boskiej jest niesiona na przeciwległy koniec wyspy. My obejrzymy m.in. punkt widokowy de Bascos oraz miejsce dawnego południka zerowego. Obecnie ok. 17 stopni na zachód od Greenwich. Długość: 7 kilometrów.

Wycieczka 2 - Wulkanicznie

Południowy kraniec wyspy to ta część, gdzie najlepiej widać jak powstała wyspa. Szlak z El Pinar do La Restinga wiedzie przez pozostałości lawy (na szczęście dawno wystygłej). Miłośnicy plażowania przy dobrej pogodzie mogą po wycieczce zrelaksować się na piasku. Oczywiście czarnym, wulkanicznym.

Wycieczka 3 - Wodny szlak

Wystartujemy z okolic San Andres w kierunku Mocanal. Po drodze znajdziemy opisy i wiersze wyjaśniające istotę wodnego szlaku. Fragment trasy prowadzi przez szlakiem pielgrzymkowym wyspy a także obok świętego drzewa Guanczów El Garoe. Całość wraz z powrotem do San Andres to 14 km.

Wycieczka 4 - Ekologicznie

San Andres - Jinama - Frontera. Na dzisiejszym szlaku oprócz punktów widokowych zapoznamy się także z ciekawymi projektami ekologicznymi. W ośrodku Lagartario naukowcy opowiedzą o próbach odtworzenia wielkiej jaszczurki z Hierro. Na zakończenie dnia kąpiel w wulkanicznych basenach morskich La Maceta. Trasa ok. 15 km.

Dzień 7.

Dziś dzień relaksującej (miejmy nadzieję) podróży morskiej. Po leniwym przedpołudniu przejeżdżamy do portu i płyniemy z powrotem na Teneryfę. Zakwaterowanie w jednym z hoteli Los Cristianos, czas wolny.

Dzień 8.

Wylot z Teneryfy Południowej bezpośrednim samolotem we wczesnych godzinach popołudniowych lub porannych. Znów czeka nas ok. 5,5 godzinny lot.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Cena

Cena 990 EUR + 1390 PLN

Kalkulacja dla grupy min. 15 osób.

Cena zawiera:

  • przelot na trasie Warszawa – Teneryfa z bagażem podręcznym*
  • 5 noclegów na El Hierro w hotelu 3*, 2 noclegi na Teneryfie w hotelu 4 * w pokojach dwuosobowych (dopłata do pokoju jednoosobowego 380 Euro/osoba)
  • śniadania
  • transfery na Teneryfie lotnisko – port, port – hotel, hotel – lotnisko
  • opiekę polskiego pilota podczas całego wyjazdu
  • ubezpieczenie Signal Iduna (KL 10 000 Euro, NNW 15 000 zł, bagaż 1000 zł)
  • obowiązkową składkę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny 10 PLN/os.
  • Cena imprezy została podana w oparciu o przelot w najniższej dostępnej taryfie w klasie ekonomicznej. Istnieje możliwość rezerwacji biletu w innej, wyższej taryfie lub klasie za odpowiednią dopłatą, w przypadku niedostępności najniższej taryfy lub w przypadku indywidualnego życzenia.

Cena nie zawiera:

  • dopłaty programowej 350 Euro na miejscu (promy i transfery na El Hierro, przewodnik lokalny i bilety wstępu),
  • pozostałych posiłków
  • zwyczajowych napiwków dla kierowców, przewodników.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka
Teleportowaliśmy się do Ugandy. Otoczyły nas goryle górskie, prawie skoczyła na nas masywna lwica, a potem bawiliśmy się z dzieciakami z domu dziecka. To wszystko dzięki Donacie, która w sobotni wieczór zabrała nas w podróż do serca Afryki. Do tej pory aż czuję ciarki na plecach! »
Blog 19-11-2018 Beata Radecka
W radiowej Czwórce opowiadałam o podróżach po Kubie i po Dominikanie. Kto nie słuchał, ma nadal szanse - jest link do podcastu! »
Blog 05-11-2018 Beata Radecka