Przeżyj przygodę życia! Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 31 maja - 14 czerwca, ostatnie 2 miejsca! Najlepsze taneczne wyjazdy: bachata na Dominikanie 21 listopada - 3 grudnia, salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia. »

Trekking na Kilimandżaro

Termin: 12 - 25 września 2019
Czas trwania: 14
Zakwaterowanie: schroniska, hotele

Jednym z najbardziej znanych i popularnych kierunków w Afryce jest pogranicze Tanzanii i Kenii. Mimo położenia na równiku najwyższe szczyty kontynentu pokryte są śniegiem. Na początek safari na oswojenie z klimatem, następnie intensywny trekking a dla chętnych zasłużony relaks w kurortach Zanzibaru.

Rezerwuję…

Program

Dzień 1. Przelot na spotkanie przygody

Wylot z Warszawy i przelot z przesiadką do Tanzanii. Wieczorny przylot na lotnisko w Aruszy. Przejazd do hotelu na kolację i nocleg.

Dzień 2. Safari

Po śniadaniu przejazd do Parku Tarangire na całodzienne safari. Zakwaterowanie, kolacja i nocleg w jednej z komfortowych lodży na terenie parku.

Dzień 3. Na dnie krateru

Po śniadaniu przejazd do krateru Ngorongoro, po drodze plenerowy lunch. Po południu - kolejna szansa na spotkania z dzikimi zwierzętami - dno krateru to jedno z najlepszych ku temu miejsc. Powrót do Arusy na kolację i nocleg.

Dzień 4. Zaczynamy w lesie deszczowym

Po śniadaniu przejazd do wioski Marangu i początek trekkingu na Kilimandżaro. Tego dnia wędrówka przebiega praktycznie cały czas w górskim lesie deszczowym. Dopiero pół godziny przed dojściem do schroniska Mandara las ustępuje formacji drzewiastych wrzośców, o wysokości kilku metrów. W lesie warto wypatrywać kameleonów, jak również małp: czarno-białych gerez abisyńskich i koczkodanów czarnosiwych. Kolacja i nocleg.

Dzień 5. Trekking z Mandara do Horombo.

Wychodzimy poza granicę lasu. Jeszcze przez jakiś czas towarzyszą nam ostatnie drzewiaste wrzośce porośnięte brodami porostów. Ścieżka jest szeroka i wygodna, stopniowo pnie się do góry. Po drodze możemy odbić na niewysoki pasożytniczy stożek wulkaniczny Maundi, z którego przy dobrej widoczności można zobaczyć oba główne wierzchołki Kilimandżaro. Ze względu na aklimatyzację idziemy bardzo powoli, wedle zasady "pole, pole" ("wolno, wolno"). Między 3000 a 3500 m n.p.m. przechodzimy granicę chmur. Często z tego powodu na tej wysokości występuje mżawka, a nawet deszcz. Wśród roślinności dominują wrzosowiska i mszary oraz krzewiaste srebrniki (Protea) i strzeliste stroiczki (Lobelia). Niedługo przed schroniskiem Horombo (3750 m npm) wchodzimy w strefę starców (Senecio) - dziwacznych roślin sięgających do 5 m wysokości. Kolacja i nocleg.

Kilimandżaro

Dzień 6. Aklimatyzacja

Dzień aklimatyzacyjny w Horombo, który nie polega na tym, że się siedzi w obozie, ale idzie się wyżej, zwykle do Zebra Rocks a nawet dalej, do przełęczy pod Mawenzi. Chodzi o to, żeby wejść ponad 4000 m n.p.m., a potem wrócić na kolację i nocleg do obozu Horombo, czyli na mniej więcej 3800 m n.p.m. Wejście wyżej i nocowanie niżej bardzo pomaga w aklimatyzacji.

Dzień 7. Trekking z Horombo do Kibo

Powoli opuszczamy "strefę życia" - znikają ostatnie roślinki, nawet te najmniejsze. Dalej nie ma też wody, którą trzeba w związku z tym nieść ze sobą (ale to już rola tragarzy). Pozostają tylko skał, żwir i głazy zwane bombami wulkanicznymi. Wchodzimy na tzw. Siodło, czyli rozległą płaszczyznę między wierzchołkami Kibo i Mawenzi. Wreszcie dochodzimy do ostatniego schroniska - Kibo. Zasłużony odpoczynek i kolacja. Jednak nie na długo, gdyż o północy wychodzimy na atak szczytowy. Zresztą na wysokości 4700 m n.p.m. i tak jest trudno zasnąć.

Dzień 8. Wejście na szczyt

W ciemnościach rozpraszanych światłami latarek pniemy się serpentynami na wierzchołek Kibo. Mniej więcej po 5 godzinach męczącego podejścia, w sam raz na wschód słońca, docieramy do Punktu Gillmana na krawędzi krateru, na wysokości około 5600 m npm. Stąd zostają nam jeszcze 2 godziny do najwyższego punktu - Uhuru Peak na wysokości 5895 m n.p.m. Po pamiątkowym zdjęciu na Dachu Afryki zejście w dół, najpierw do schroniska Kibo, a po krótkim odpoczynku i posiłku dalsze zejście do obozu Horombo.

Kilimandżaro

Dzień 9. Schodzimy!

Spokojne zejście z Horombo przez Mandara aż do bramy Marangu. Po trudach minionych dni, a zwłaszcza po najcięższym poprzednim dniu, to niemal relaks. 20 kilometrową trasę pod górę pokonywaliśmy dwa dni, a w dół bez problemu zejdziemy w jeden dzień rozgrzewając się z każdym krokiem - znowu można założyć krótki rękaw i szorty. Późnym popołudniem przejazd do hotelu w Aruszy, czas na doszorowanie się w normalnej łazience i świętowanie w barze!

Dzień 10. Powrót do Polski

Po śniadaniu wykwaterowanie z hotelu i przejazd na lotnisko na powrotny lot do Polski. Dla chętnych opcjonalny przelot na wypoczynek na Zanzibarze.

Dzień 11. Witamy w kraju

Przylot do Warszawy

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Cena

Cena 3300 USD + 4800 PLN

Kalkulacja dla grupy 6 osób.

Cena zawiera:

  • przelot do Tanzanii *
  • noclegi w lodżach i hotelach wymienionych w programie w pokojach dwuosobowych,
  • całodzienne wyżywienie podczas trekkingów i safari (śniadania, lunche i kolacje)
  • przejazdy land cruiserami z otwieranym dachem
  • opiekę doświadczonych kierowców i przewodników podczas safari i trekkingu
  • opłaty parkowe
  • woda mineralna podczas kolacji na safari
  • ubezpieczenie KL i NNW w Signal Iduna KL 50 000 Euro, NNW 15 000 zł, bagaż podróżny 1000 zł ze zwyżką podczas trekkingu
  • obowiązkową składkę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny 13 zł/osoba

*Cena imprezy została podana w oparciu o przelot w najniższej dostępnej taryfie w klasie ekonomicznej. Istnieje możliwość rezerwacji biletu w innej, wyższej taryfie lub klasie za odpowiednią dopłatą, w przypadku niedostępności najniższej taryfy lub w przypadku indywidualnego życzenia.

Cena nie zawiera:

  • dopłaty do pokoju jednoosobowego cena 450 USD (opłata obowiązuje przy zgłoszeniu się jednej osoby w przypadku nieparzystej liczby uczestników wyjazdu)
  • obowiązkowej dopłaty 300 USD na miejscu (opłaty parkowe, wynagrodzenie przewodników)
  • pobytu na Zanzibarze (cena zależy od długości pobytu, kategorii hotelu i rodzaju wyżywienia)
  • przelotu na Zanzibar (ok. 200 USD)
  • wizy do Tanzanii (50 USD),
  • napiwków dla kierowców, lokalnych przewodników i tragarzy (170 USD)

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu w wysokości 2800 zł/osoba.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Osiemdziesięciolatka z kwiatem za uchem tańcząca na ulicy? Puszysta dziewoja z dumą prezentująca swe XXL kształty w jaskrawych, kwiecistych legginsach? Czemu nie! Na Kubie każda kobieta jest kobieca, i stara się to eksponować. A legginsy są bardzo popularne, to niemalże narodowy strój … Duma z bycia kobietą, poczucie własnej wartości i kobiecości, brak kompleksów i proste cieszenie się życiem – moim zdaniem tego możemy uczyć się od Kubanek. »
Blog 08-03-2019 Beata Radecka
Jutro Kubańczycy będą głosować - czy są za, czy przeciw nowemu projektowi konstytucji. Ale odnoszę wrażenie, że to głosowanie za lub przeciw systemowi. Tylko że na Kubie raczej nikt nie ma wątpliwości co do uczciwego liczenia głosów. - I co z tego, że zagłosujemy?- zżyma się tęga Kubanka obsługująca w barze – wynik i tak będzie wiadomy. Właśnie wróciłam z mojego dziesiątego pobytu na Kubie. Plakaty nawołujące do głosowania na tak (yo voto si) są wszędzie. Choćby w państwowych sklepach między wędzonym ryjem świni (jedynym akurat dostępnym towarem w dziale mięsnym) a ryżem i czarną fasola na wagę. A o co chodzi z głosowaniem na konstytucję? – pytam znajomych Kubańczyków. – Nie wiem, nie interesuję się polityką – wszyscy jak jeden mąż odwracają głowy. »
Blog 23-02-2019 Beata Radecka
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka