Gruzja, Armenia, wino i śpiew!

Termin: 11-21 września 2020
Czas trwania: 11
Zakwaterowanie: hotele 3 *, gruzińska agroturystyka ( 1 noc)

Wino Kvanchkara i wino z granatu. Pierwsze zabytki chrześcijańskie i wyjątkowe krajobrazy. Wspaniała kuchnia i soczyste owoce. To wszystko, a nawet więcej można spróbować i zobaczyć w Gruzji i Armenii. Zapraszamy na unikalną wyprawę, podczas której poznamy tradycję, historię i kulturę tych gościnnych narodów. Nasza wyprawa jest esencją tych dwóch krajów. Będziemy uczestniczyć w suprze gruzińskiej, odpoczniemy w łaźniach tbiliskich i postaramy się zobaczyć coś więcej niż wszyscy, którzy przyjeżdżają do Gruzji i Armenii

Rezerwuję…

Program

Dzień 1. Lecimy na Kaukaz!

Lecimy na Kaukaz. Spotkanie na lotnisku i wylot do Tbilisi w godzinach wieczornych

Dzień 2. Gamardżoba Sakartwelo! Witaj Gruzjo!

Do Tbilisi przylecimy nad ranem. Po krótkim odpoczynku i śniadaniu w hotelu ruszymy na niespieszne zwiedzanie stolicy Gruzji. Tbilisi to miasto, które w ciągu kilku lat zmieniło swoje oblicze, stając się miastem z ciekawą i nowoczesną architekturą. Ileż tu jest przykładów dawnej architektury! Zaczniemy od Starego Miasta, gdzie zwiedzimy, m.in.: świątynię Metechi i Sioni. Stare Miasto jest nieduże, ale urokliwe. Pomiędzy zabytkami poutykane są nowoczesne budynki. Czy architektura na tym zyskała? Zobaczymy z ruin zamku Narikala. Spod górnej stacji kolejki linowej rozciąga się wspaniały widok na miasto. Możemy też odprężyć się w Abanotubani - siarkowych łaźniach, z których znane jest Tbilisi. Wieczorem zjemy kolację w lokalnej restauracji, przy której obejrzymy program z tańcami narodowymi.

W Tbilisi nowoczesność wplata się w zabytkową zabudowę
Tbilisi
Mieczysław Pawłowicz

Dzień 3. Sakartwelos gaumardżos! Za Gruzję!

Dziś czeka nas Kachetia! Region słynie z uprawy winorośli. „Kto nie zna Kachetii, nie zna Gruzji” - pisał kiedyś gruziński poeta Akaki Cereteli. Wyjątkowa jest głównie ze względu na to, że jest określana „Zagłębiem wina w Gruzji”. To tutaj produkuje się najznakomitsze gruzińskie wina. Uważa się, iż od gruzińskiego słowa ghvino pochodzi łacińskie słowo vino. Ale nie samym winem żyje człowiek. Po drodze do winnic zobaczymy kilka starych cerkwi, jak na przykład Akhali Shuamta, Dzveli Shuamta. Zwiedzimy monastyr św. Jerzego w Bodbe, położony wśród wysokich cyprysów na stromym zboczu w dolinie rzeki Alazani. gdzie pochowana została św. Nino - osoba, które przyniosła ze sobą chrześcijaństwo na te ziemie. Niedaleko monastyru jest urokliwie położone średniowieczne miasteczko Sighnaghi. Ma ono przydomek „Miasto miłości”. Tutaj można zobaczyć obrazy Niko Pirosmaniego - gruzińskiego malarza-prymitywisty. W Welistsikhe zjemy obiad z degustacją wina i lokalnej wódki. Po gruzińskiej uczcie ze śpiewem na ustach wracamy do Tbilisi.

Tradycyjnie wino produkowało się w glinianych kvevri
Gruzja, kvevri
Mieczysław Pawłowicz

Dzień 4. Kaukaskie ślady chrześcijaństwa

Przyjedziemy do położonej ok. 25 km od Tbilisi dawnej stolicy Gruzji: Mtskhety, gdzie zwiedzimy piękne przykłady architektury sakralnej wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Ta miejscowość o trudnej do wymówienia nazwie (a i transkrypcji z alfabetu gruzińskiego jest kilka) była kiedyś stolicą kraju. Tutaj na początku IV wieku Gruzini przyjęli chrześcijaństwo. Katedra Svetitskhoveli to piękny przykład architektury sakralnej z XI wieku , jest wciąż najważniejszą świątynią kraju.

Następnie ruszymy na północ Gruzińską Drogę Wojenną. Mimo nazwy jest tu bajkowo pięknie. Wjeżdżamy w wysokie góry, dlatego nie zapomnijmy o kurtkach. Do legendarnej góry Kazbeg został przykuty Prometeusz za to, że wykradł bogom ogień i podarował go ludziom. Zdobycie drugiego co do wielkości szczytu Gruzji zostawmy wytrawnym alpinistom. Nam wystarczy podziwianie widoków. Z wielu panoram po drodze najpiękniejsza czeka nas na końcu drogi, gdy dotrzemy do Stepancmindy. Trzeba tylko wyjechać powyżej postsowieckich zabudowań. Wjazd samochodami terenowymi lub dla chętnych wycieczka piesza. Przepięknie położony na wysokości 2170 m. n.p.m. XIV-wieczny kościół Świętej Trójcy to jeden z najbardziej znanych zabytków Gruzji. Nasza droga poprowadzi na północ do Gudauri - jednego z dwóch kurortów narciarskich w Gruzji, gdzie zjemy kolację i zatrzymamy się na nocleg.

Najbardziej widowiskowy kllasztor Gruzji wznosi się nad Stepancmindą
Gruzja, Stepancminda
Mieczysław Pawłowicz

Dzień 5. Starożytne miasto na jedwabnym szlaku i Stalin

Tego dnia zwidzimy twierdzę Ananuri z przepięknym widokiem na jezioro Żinwali. Potem zwiedzimy Upliscyche, największe skalne miasto na terenie Gruzji. Starożytne miasto leżało na słynnym jedwabnym szlaku.

Jak to możliwe, że z tak gościnnego narodu, jakim są Gruzini wywodzi się jeden z największych katów w historii świata - Józef Dżugaszwili? Może odpowiedzią na to pytanie będzie wizyta w Muzeum Stalina w Gori - miasta-symbolu wojny z Rosją z 2008 roku, miasta urodzin najbardziej znanego, choć niekoniecznie lubianego Gruzina. W muzeum można obejrzeć między innymi jedną z jego 12 pośmiertnych masek, chatę w której się urodził, opancerzony wagon, którym podróżował po Kraju Rad. Na koniec dojedziemy do Wardzi, gdzie zjemy kolację i przenocujemy.

W Gruzji są dwa niesamowite skalne miasta. Nie możemy oprzeć się robieniu kolejnych zdjęć... Uplisciche, Gruzja
Beata Radecka

Dzień 6. Miasto wykute w skale i przejazd do Armenii

Zwiedzimy drugie w Gruzji wykute w skale miasto - Wardzię, liczące ok. 250 jaskiń na 13 poziomach oraz setki wykutych korytarzy, w którym mieszkało nawet do 60 tys. osób. Ryszard Kapuściński pisał o nim: „Jest to jeden z tych niepojętych dziwów, których współczesny człowiek nie może sobie wytłumaczyć.” Żegnamy Gruzję i ruszamy do Armenii, zatrzymując się po drodze w Chertwisi. Granicę przekroczymy w Barwa. Zmienimy autokar i pojedziemy do Giumri - miasta, które wielokrotnie zmieniało swoją nazwę na przestrzeni wieków, a obecną otrzymało w roku 1990. Tutaj zatrzymamy się na nocleg.

W Vardzia w skalnych grotach nadal mieszkają mnisi. Miejsce piękne, choć trzeba nieco wysiłku żeby wdrapać się po skałach. Gruzja
Beata Radecka

Dzień 7. Grot włóczni i koniak Ararat

W drodze do Erywania (tak brzmi poprawna polska nazwa) zatrzymamy się w Echmiadzynie, gdzie znajduje się siedziba najwyższego patriarchy Armenii – Katolikosa Wszystkich Ormian. Tutejsza katedra pochodzi z IV wieku, a jedną z najcenniejszych relikwii w skarbcu jest grot włóczni, którą przebito bok Jezusa. Po drodze obejrzymy także pozostałości świątyni Zwartnoc. Wieczorem sprawdzimy czy koniaki armeńskie naprawdę są lepsze od gruzińskich, zjemy kolację i przenocujemy w Erywaniu.

Koniak Ararat uwielbiał Churchill i kilku naszych prezydentów
Ararat
Mieczysław Pawłowicz

Dzień 8 Tu radio Erewań!

W Erywaniu mieszka połowa z trzech milionów Ormian. Wydaje się, że większość z nich rusza na spacer Kaskadami lub na Plac Republiki. Ormianie to naród, który bardziej niż złoto cenił książki. Na potwierdzenie tego zwiedzimy Matenadaran - muzeum manuskryptów. Oprócz 13 tysięcy rękopisów w języku ormiańskim będziemy podziwiać tam cenne rękopisy m.in. łacińskie, arabskie, hebrajskie, greckie, perskie. W ciągu dnia zjemy lunch w lokalnej restauracji. Zobaczymy też Tsitsernakaberd - miejsce pamięci Rzezi Ormian z 1915 roku. Na koniec odwiedzimy targ Vernissage Market - tam możemy kupić pamiątki z podróży i upominki

Opakowanie dorównuje artyzmem zawartości
Pamiątki z Armenii
Mieczysław Pawłowicz

Dzień 9 Pogańskie świątynie i chrześcijańskie klasztory

W Garni zobaczymy pozostałości po pogańskiej świątyni Słońca. Jeśli starożytni bogowie nadal będą łaskawi i pogoda nie zawiedzie, ruszymy pieszo do kanionów wokół Garni. Zjemy lunch w lokalnej restauracji i będziemy mieli okazję spróbować tradycyjnego, ormiańskiego chleba „lawasz”, który został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, a który jest teraz coraz bardziej popularny także w Polsce. Po obiedzie ruszymy drogą, która poprowadzi przez brunatno-czerwone zbocze góry, gdzie w skale wykuty jest monastyr Geghard.

Po południu dotrzemy nad Sevan, jednego z największych jezior w tej części Eurazji. Zajmuje aż 5 % powierzchni kraju: jest osiem razy większe niż nasze Śniardwy. Okolice jeziora Sevan to dobra okazja by spróbować ryb, bo zobaczymy, że woda w nim jest błękitna i krystaliczna. Na nocleg wrócimy do Erywania.

Sevan zajmuje aż 5 % powierzchni kraju: jest osiem razy większe niż nasze Śniardwy.
Zachód słońca nad jeziorem Sevan, Armenia
Beata Radecka

Dzień 10 Ararat jak na dłoni!

Przy dobrej pogodzie widok Araratu będzie nam towarzyszył przez wszystkie dni naszego pobytu w Armenii. Wygląda jakby zawieszony w powietrzu, ogromny, ale trochę nierzeczywisty. Góruje nad wszystkim, ale nic dziwnego: wznosi się na 5165 metrów ponad poziom morza! Na jego zboczach miała wylądować po potopie Arka Noego.

Wypuszczamy gołębie koło klasztoru Chor Virap, a w głębi Ararat. Armenia
Beata Radecka

Najbliżej Araratu będziemy w Khor Virap. To klasztor Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego - miejsce uwięzienia Grzegorza Oświeciciela. Klasztor był siedzibą seminarium oraz patriarchy ormiańskiego - Katolikosa - Jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Armenii. Wznoszący się niemal na wyciągnięcie ręki Ararat jest niedostępny. Tuż za murami klasztoru biegnie granica z Turcją. Przekroczenie jej nie jest możliwe. O ironio, święta góra Ormian, opiewana przez poetów, nie dość, że jest za granicą, to jeszcze we wrogim kraju, którego granice są zamknięte. Narody dzieli rzeź Ormian, sprawiona przez Turków Osmańskich w latach 1915-1917.

Następnym naszym celem jest Noravank - klasztor ormiański z XIII wieku położony wśród zapierającej dech w piersiach przyrody. Po drodze do tego celu zatrzymamy się na degustację lokalnego wina w Tushpa. Po powrocie do Erywania i spakowaniu walizek mamy krótki czas na sen.

Dzień 11 Powrót na ojczyny łono!

Wczesna pobudka, przejazd na lotnisko. Wylot z Erywania do Warszawy. Po odprawie czas na śniadanie na lotnisku.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Przyjazne spotkanie z ormiańskimi dziewczynami, Armenia
Beata Radecka

Cena

Cena 6480 PLN

Cena zawiera:

  • noclegi w hotelach 3 *, pokoje dwuosobowe (dopłata do pokoju jednoosobowego 215 Euro),
  • przeloty Warszawa-Tbilisi i Erywań-Warszawa,
  • wyżywienie: śniadania, 5 x lunch, 4 x kolacja (napoje płatne dodatkowo),
  • przejazdy minibusem lub autobusem,
  • butelka wody mineralnej każdego dnia,
  • opiekę polskiego pilota,
  • składkę na turystyczny fundusz gwarancyjny,
  • ubezpieczenie Signal Iduna „Bezpieczne Podróże”.

Cena nie zawiera:

  • opłat za lokalnych przewodników, biletów wstępu do zwiedzanych obiektów, opłat klimatycznych (zbieramy po 280 Euro),
  • zwyczajowych napiwków dla kierowców, przewodników lokalnych oraz bagażowych,
  • świadczeń nie wymienionych wyżej.

Cena została skalkulowana dla grupy 10 osób w oparciu o ceny biletów lotniczych obowiązujące w dniu przygotowania oferty.

Dokumentem podróży jest ważny co najmniej 6 miesięcy paszport (w przypadku wjazdu do Gruzji może być dowód osobisty, ale do Armenii wymagany jest paszport).

Można wykupić dodatkowe ubezpieczenie od kosztów rezygnacji (zgodnie z warunkami, w przypadku poważnej choroby, hospitalizacji itp.), kosztuje 3% ceny wycieczki.

Chętnych proszę o kontakt telefoniczny lub pod mailowy adres office@gotravel.pl

Armenia

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Wiemy, że się martwicie czy u nas wszystko ok, bo u południowych wybrzeży Kuby właśnie było trzęsienie ziemi o sile 7 stopni i zbliża się fala tsunami. »
Blog 31-01-2020 Redakcja
Zostaliśmy gwiazdami telewizji kubańskiej! Zaraz lecimy znów na Kubę, ciekawe, czy będą prosić o autografy na ulicy? Żartuję sobie oczywiście :) Julio Acanda kęcił reportaż o Polsce w październiku. Zabraliśmy go do Salsa Libre, żeby zobaczył jak salsę tańczą Polacy. Był pod wrażeniem. Zrobiliśmy sporo wywiadów, niektóre tłumaczyłam - co w czasie imprezy nie było łatwe! Zapraszam do oglądania tego programu - kliknijcie proszę w zdjęcie lub tytuł i obejrzyjcie film poniżej, pod tekstem. »
Blog 20-01-2020 Beata Radecka
- Chcę wrócić już do Kolumbii! - napisała mi smsa Magda, ledwo wylądowała w Polsce. Kolejny raz wróciliśmy z Kolumbii zauroczeni. Szczególnie ludźmi: miłymi, życzliwymi, uprzejmymi. Znów spędziliśmy Sylwestra w przygodnej małej wiosce, tańcząc z Kolumbijczykami. A lekcje tańca wycisnęły z nas siódme poty! I dały bardzo dużo radości. »
Blog 12-01-2020 Beata Radecka
Często pytacie, czy nie dziwnie jest być w grudniu w ciepłych krajach, gdzie bałwanki i Mikołaje prażą się w słońcu pod palmami. Niedawno wróciłam z Karaibów, pełnych świątecznych dekoracji. I tak przyszło mi do głowy, że Jezus przecież narodził się w ciepłym kraju, pod palmami, a nie na śniegu. Uśmiechu, optymizmu i poczucia humoru gorąco Wam życzę - łatwiej z nimi żyć! »
Blog 24-12-2019 Beata Radecka
Gosia i Piotr wymyślili, że zabiorą młodzież i będą spędzać rodzinne święta... ale w Argentynie i Brazylii. Zahaczyli tez o Montevideo w Urugwaju. Serce rośnie, kiedy przysyłają piękne zdjęcia z moich ulubionych krajów. »
Blog 22-12-2019 Beata Radecka
Kuba szumi w głowie i nie chce wyparować. Właśnie wróciliśmy z kolejnego wyjazdu tanecznego i już szykujemy się na kolejny, 23 stycznia! Ekipa była doborowa, pomogła przetwać chwile, które były dla nas wszystkich niełatwe. Bardzo dziękuję za wiatr we włosach, sesje zdjęciowe w kolorowych kabrioletach z kierowcami – dżentelmenami. Uczenie oberka trynidadzkich rumberos. Śniadania na tarasie z widokiem na morze i na góry jednocześnie, kolację pod kilkusetletnią ceibą i tańce z kelnerami. Nurkowanie. Cygar popalanie. Mojito i Cuba Libre. Do następnego! »
Blog 12-12-2019 Beata Radecka