Gruzja i Armenia, wino i śpiew

Termin: 2 - 13 września 2018
Czas trwania: 12
Zakwaterowanie: hotele 3 - 4*

Wino Kvanchkara i wino z granatu. Pierwsze zabytki chrześcijańskie i wyjątkowe krajobrazy. Wspaniała kuchnia i soczyste owoce. To wszystko a nawet więcej można spróbować i zobaczyć w Gruzji i Armenii. Zapraszamy na unikalną wyprawę, podczas której poznamy tradycję, historię i kulturę tych gościnnych narodów. Nasza wyprawa jest esencją tych dwóch krajów. Będziemy uczestniczyć w suprze gruzińskiej, odpoczniemy w łaźniach tbiliskich i postaramy się zobaczyć coś innego niż wszyscy, którzy przyjeżdżają do Gruzji i Armenii.

Rezerwuję…

Opis

Gruzja

Dzień 1. Lecimy na Kaukaz

Spotkanie na lotnisku i wylot do Tbilisi.

Dzień 2. Gamardżoba Sakartwelo! Witaj Gruzjo!

Do Tbilisi przylecimy nad ranem. Po krótkim odpoczynku i śniadaniu w hotelu trochę niewyspani ruszymy na niespieszne zwiedzanie stolicy Gruzji. Tbilisi to miasto, które w ciągu kilku lat zmieniło swoje oblicze, stając się miastem z ciekawą i nowoczesną architekturą. Ale ileż tu jest przykładów dawnej architektury! Zaczniemy od Starego Miasta, gdzie zwiedzimy, m.in.: świątynię Metechi i Sioni. Stare Miasto jest nieduże, ale urokliwe. Pomiędzy zabytkami poutykane są nowoczesne budynki. Czy architektura na tym zyskała? Zobaczymy z ruin zamku Narikala. Spod górnej stacji kolejki linowej rozciąga się wspaniały widok na miasto. Po południu zwiedzimy wytwórnię koniaku Sarajishvili . Możemy też odprężyć się po podróży w Abanotubani - siarkowych łaźniach, z których znane jest Tbilisi.

Dzień 3. Sakartwelos gaumardżos! Za Gruzję!

Wyjedziemy do Kachetii, regionu, który znany jest z uprawy winorośli. „Kto nie zna Kachetii, nie zna Gruzji” - pisał kiedyś gruziński poeta Akaki Cereteli. Wyjątkowa jest głównie ze względu na to, że jest określana „Zagłębiem wina w Gruzji”. To tutaj produkuje się najznakomitsze gruzińskie wina. Uważa się, iż od gruzińskiego słowa ghvino pochodzi łacińskie słowo vino. Ale nie samym winem żyje człowiek. Po drodze do winnic zwiedzimy kilka starych cerkwi, jak na przykład Akhali Shuamta, Dzveli Shuamta. Zwiedzimy monastyr św. Jerzego w Bodbe, położony wśród wysokich cyprysów na stromym zboczu w dolinie rzeki Alazani. gdzie pochowana została św. Nino - osoba, które przyniosła ze sobą chrześcijaństwo na te ziemie. Niedaleko monastyru jest urokliwie położone średniowieczne miasteczko Sighnaghi, nazywane „Miastem miłości”. Tutaj można zobaczyć obrazy Niko Pirosmaniego - gruzińskiego malarza-prymitywisty. W Kachetii poznamy, czym jest Gruzja: udamy się na tradycyjną suprę gruzińską ze słynnymi gruzińskimi toastami i śpiewem. Noc spędzimy w jednym z miejscowych gospodarstw albo w Singagi.

Dzień 4. W góry Kaukazu

Dziś zmieniamy zupełnie otoczenie. Może z lekkim bólem głowy po wczorajszej biesiadzie pojedziemy na Gruzińską Drogę Wojenną. Mimo nazwy jest tu bajkowo pięknie. Po drodze zatrzymamy się przy klasztorze Ananuri oraz kilku punktach widokowych. Wjeżdżamy w wysokie góry, dlatego nie zapomnijmy o kurtkach. Udajemy się do centrum Kaukazu. Do legendarnej góry Kazbeg został przykuty Prometeusz za to, że wykradł bogom ogień i podarował go ludziom. Może nie będziemy zdobywać drugiego co do wielkości szczytu Gruzji, ale przy dobrej pogodzie będziemy mieli możliwość podziwiać jego uroki. Najpiękniejszy widok czeka nas na końcu drogi, gdy dotrzemy do Stepancmindy. Trzeba tylko wyjechać powyżej postsowieckich zabudowań. Wjazd samochodami terenowymi lub dla chętnych wycieczka piesza. Przepięknie położony na wysokości 2170 m. n.p.m. XIV-wieczny kościół Świętej Trójcy to jeden z najbardziej znanych zabytków Gruzji. Nasza droga poprowadzi na północ do Gudauri - jednego z dwóch kurortów narciarskich w Gruzji, gdzie zatrzymamy się na nocleg.

Dzień 5. Stalin i woda Bordżomi

Jak to możliwe, że z tak gościnnego narodu, jakim są Gruzini wywodzi się jeden z największych katów w historii świata - Józef Dżugaszwili? Może odpowiedzią na to pytanie będzie wizyta w Muzeum Stalina w Gori - miasta-symbolu wojny z Rosją z 2008 roku, miasta urodzin najbardziej znanego, choć niekoniecznie lubianego Gruzina. W muzeum można obejrzeć między innymi jedną z jego 12 pośmiertnych masek, chatę w której się urodził, opancerzony wagon, którym podróżował po Kraju Rad. Potem zwiedzimy Upliscyche, największe skalne miasto na terenie Gruzji. Starożytne miasto leżało na słynnym jedwabnym szlaku. Następnie przejedziemy do Bordżomi – znanego za czasów sowieckich uzdrowiska, słynnego z Parku Narodowego i ze swoich wód mineralnych, które będziemy mieli okazję spróbować.

Dzień 6. Miasto wykute w skale

Zwiedzimy drugie w Gruzji wykute w skale miasto - Wardzię, liczącego ok. 250 jaskiń na 13 poziomach oraz setki wykutych korytarzy, w którym mieszkało nawet do 60 tys. osób. Ryszard Kapuściński pisał o nim: „Jest to jeden z tych niepojętych dziwów, których współczesny człowiek nie może sobie wytłumaczyć.” Na nocleg wracamy do Tbilisi.

Dzień 7. Śladami chrześcijaństwa

Przyjedziemy do położonej ok. 25 km od Tbilisi dawnej stolicy Gruzji: Mtskhety, gdzie zwiedzimy piękne przykłady architektury sakralnej wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Ta miejscowość o trudnej do wymówienia nazwie (a i transkrypcji z alfabetu gruzińskiego jest kilka) była kiedyś stolicą kraju. Tutaj na początku IV wieku Gruzini przyjęli chrześcijaństwo. Katedra Svetitskhoveli to piękny przykład architektury sakralnej z XI wieku , jest wciąż najważniejszą świątynią kraju. W pobliżu malowniczo położony jest jeden z najstarszych kościołów - Jwari. z VI wieku, spod którego roztacza się panorama na miasto. Do Tbilisi wrócimy na wieczór gruziński i nocleg.

Dzień 8. Nad ogromnym, błękitnym jeziorem

Armenia

Ruszamy do Armenii. Granica znajduje się tuż za stolicą Gruzji. Po drodze przez Kanion Debed miniemy kilkanaście wsi, opustoszałych w czasie ostatniej wojny na Kaukazie. Dotrzemy do XIII wiecznego klasztoru Haghartsin a potem nad Sevan, jedno z największych jezior w tej części Euroazji. Zajmuje aż 5 % powierzchni kraju: jest osiem razy większe niż nasze Śniardwy. Okolice jeziora Sevan to dobra okazja by spróbować ryb, bo zobaczymy, że woda w nim jest błękitna i krystaliczna. Na wieczór dojedziemy do Erywania. Mieszka tam aż połowa ludności kraju, czyli aż półtora miliona ludzi z trzech. W stolicy Armenii będziemy mieli naszą bazę, z której będziemy wyruszać na zwiedzanie.

Dzień 9. Grot włóczni, manuskrypty i koniak Ararat

Erywań jest ładnie położony, w rozległej dolinie i na otaczających wzgórzach. Zwiedzanie wypada zacząć od armeńskiego Watykanu. W Echmiadzynie znajduje się siedziba najwyższego patriarchy Armenii – Katolikosa Wszystkich Ormian. Tutejsza katedra pochodzi z IV wieku, a jedną z najcenniejszych relikwii w skarbcu jest grot włóczni, którą przebito bok Jezusa. W drodze powrotnej obejrzymy pozostałości świątyni Zwartnoc, a po południu krótkie zwiedzanie Erywania. Ormianie to naród, który bardziej niż złoto cenił książki. Na potwierdzenie tego zwiedzimy Matenadaran - muzeum manuskryptów. Oprócz 13 tysięcy rękopisów w języku ormiańskim będziemy podziwiać tam cenne rękopisy m.in. łacińskie, arabskie, hebrajskie, greckie, perskie. Zobaczymy też kaskady, plac Republiki, Tsitsernakabard - miejsce pamięci Rzezi Ormian z 1915 roku. Wieczorem sprawdzimy czy koniaki armeńskie naprawdę są lepsze od gruzińskich.

Armenia

Dzień 10. Pogańskie świątynie i chrześcijańskie klasztory

Dziś ruszymy na zachód od Erywania. Droga poprowadzi przez brunatno-czerwone zbocze góry, gdzie w skale wykuty jest monastyr Geghard. Potem przejedziemy do Garni, pozostałości po pogańskiej świątyni Słońca. Jeśli starożytni bogowie nadal będą łaskawi i pogoda nie zawiedzie, ruszymy pieszo do kanionów wokół Garni. Później tradycyjnie wrócimy do stolicy na wieczorny spacer promenadą. Możemy też wybrać się na przepiękny pokaz tańczących fontann, który moim zdaniem był lepszy niż w Barcelonie czy w Dubaju.

Dzień 11. Ararat jak na dłoni

Ararat Armenia

Przy dobrej pogodzie widok Araratu będzie nam towarzyszył przez wszystkie dni naszego pobytu w Armenii. Ale nigdy nie będziemy tak blisko jak dziś. Wygląda jakby zawieszony w powietrzu, ogromny, ale trochę nierzeczywisty. Góruje nad wszystkim, nic dziwnego, jeśli ma się 5165 metrów wysokości? Na niej właśnie ponoć wylądowała po potopie Arka Noego. Z rana ruszymy do Chor Virap. To klasztor Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego - miejsce uwięzienia Grzegorza Oświeciciela. Klasztor był siedzibą seminarium oraz patriarchy ormiańskiego - Katolikosa - Jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc pielgrzymkowych w Armenii. Wznoszący się niemal na wyciągnięcie ręki Ararat jest niedostępny. Tuż za murami klasztoru biegnie granica z Turcją. Przekroczenie jej nie jest możliwe. O ironio, święta góra Ormian, opiewana przez poetów, nie dość, że jest za granicą, to jeszcze we wrogim kraju, którego granice są zamknięte. Narody dzieli rzeź Ormian, sprawiona przez Turków Osmańskich w latach 1915-1917. Po południu w Erywaniu mamy czas wolny na ostatnie zakupy. Wieczorem mamy ostatni wieczór ormiański, a potem ze śpiewem na ustach jedziemy na lotnisko, żeby zdążyć na nocny samolot do Warszawy.

Dzień 12. Powrót na ojczyzny łono

W godzinach rannych przylot do Warszawy.

Armenia

Program wyjazdu jest ramowy, kolejność zwiedzania może ulec zmianie, ale zawsze z uwagą na dobro uczestników wyprawy.

Cena 1190 EURO za osobę.

Cena obejmuje

Cena 1140 EURO za osobę.

Kalkulacja dla grupy min. 10 osób.

Cena zawiera:

  • zakwaterowanie w hotelach 3 - 4*, pokoje dwuosobowe (dopłata do pokoju jednoosobowego 190 euro),
  • wyżywienie: 2 posiłki dziennie (śniadania i obiady lub kolacje, napoje płatne dodatkowo),
  • przejazdy minibusem lub autobusem,
  • opiekę polskiego pilota,
  • ubezpieczenie (NNW, KL)

Cena nie zawiera:

  • przelotów (od ok. 1200 zł/os., za bilety lotnicze płacimy w momencie zakupu),
  • opłat za lokalnych przewodników, biletów wstępu do zwiedzanych obiektów, opłat klimatycznych i administracyjnych (zbieramy po 300 euro),
  • zwyczajowych napiwków dla kierowców, przewodników lokalnych oraz bagażowych (zbieramy po 50 euro).

Dokumentem podróży jest ważny co najmniej 6 miesięcy paszport (w przypadku wjazdu do Gruzji może być dowód osobisty, ale do Armenii wymagany jest paszport).

Można wykupić ubezpieczenie od kosztów rezygnacji (zgodnie z warunkami, w przypadku poważnej choroby, hospitalizacji itp.), kosztuje 3% ceny wycieczki.

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu 500 euro lub 2000 zł/os.

Nr konta: 29 1140 2004 0000 3102 3205 9779

Dopłata (w dolarach lub w złotówkach po kursie sprzedaży Mbanku) na 45 dni przed wylotem.

Zapraszam! Beata Radecka

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Po przemierzeniu szlaku whisky, kilku degustacjach, zachwyceni zamkami i widokami przyjechaliśmy ze Szkocji. Nawet pogoda nam dopisała! Czerwiec to świetny czas, bo ciemno się robi dopiero przed północą, a rododendrony kwitną jak dzikie. »
Blog 23-06-2017 Beata Radecka
6 czerwca Monika Witkowska wyruszyła na swoją kolejna wyprawę na ośmiotysięcznik. Tym razem jej celem jest Broad Peak, znajdujący się w łańcuchu Karakorum na granicy Chin i Pakistanu. »
Blog 19-06-2017 Redakcja
W czasie naszej podróży po Chinach, już ostatnim odcinkiem Jedwabnego Szlaku od Urumczi do Xian, odwiedziliśmy niezwykłe miejsca, zachwycaliśmy się wspaniałymi krajobrazami, dziełami stworzonymi przez człowieka oraz zadziwiającymi tworami natury. Wiele z nich od dawna przyciągało poszukiwaczy przygód, łowców skarbów, rabusiów dzieł sztuki, pobudzało wyobraźnię podróżników zauroczonych legendami o zaginionych miastach i dawnych kulturach. »
Blog 12-06-2017 Redakcja
Kolejna grupa Stowarzyszenia Historyków Sztuki w trasie! Kolejny etap Jedwabnego Szlaku, tym razem trasa wiedzie przez rzadko odwiedzaną część Chin - północny zachód. Pogoda piękna, temperatura 30 stopni, przepiękne widoki na ośnieżone góry. Czekamy na dalsze wieści! »
Blog 24-05-2017 Redakcja
Tym razem we Francji, w Trzech Dolinach. Śniegu pełno, jazda świetna od rana do obiadu. Wokół ogromne morze gór, widoki na Mont Blanc, Matterhorn, i setki innych szczytów. I jeszcze grzane wino na leżaczku - żyć, nie umierać! »
Blog 10-04-2017 Beata Radecka
Tradycja? Święconka? Oczywiście w nas też wyspa! Jedno z najczęstszych podróżniczych marzeń. Niełatwych, bo daleko i drogo... Na szczęście miałam okazję być na niej wiele razy. I przy Wielkanocy życzę, żebyście mogli ją zobaczyć. A jak to na razie za trudne zadanie, to jej klimat odnaleźć w sobie... »
Blog 09-04-2017 Beata Radecka