Przeprowadziliśmy się do nowego biura! Już działamy w nowym, pięknym lokalu przy Marymonckiej 6 /31. Na razie biuro jeszcze w pudłach, ale sieć działa, biurka stoją i działamy.

W osiem dni dookoła Islandii

Termin: 6 - 14 lipca 2018
Czas trwania: 8
Zakwaterowanie: hotele lub pensjonaty

Tryskające regularnie gorącą wodą gejzery, pola lawy, aktywne wulkany, ogromne lodowce, gigantyczne wodospady, a wszystko to zobaczymy na raczej niewielkiej, i słabo zaludnionej wyspie. Kąpiel w gorącej wodzie, którą uprzejmie podgrzeje nam wulkan? Czemu nie! Teraz wyspa przeżywa turystyczną hossę, latem jest obecnie jednym z najmodniejszych miejsc w Europie!

Rezerwuję…

Opis

Południe Islandii, czarna plaża w Vik
Beata Radecka

Dzień 1

Przylatujemy późnym wieczorem na Islandię. Transfer do hotelu.

Dzień 2

Z samego rana wyjeżdżamy z hotelu. Jedziemy na północ, w stronę Borgarnes i Skagafjordur, do doliny koni. Zobaczymy muzeum folku w Glaumbaer oraz stare farmy z torfowymi dachami. Następnie jadąc przez zachodnio północne bezdroża, udamy się do Akureyri, stolicy północnej Islandii. Zatrzymamy się tam na dwie noce.

Dzień 3

Następnego dnia udamy się nad pobliskie Jezioro Myvatn, zwane również jeziorem muszek. Zwiedzimy także słynne pobliskie formacje skalne Dimmuborgir. Następnie udamy się do pobliskich źródeł geotermalnych Jardbodin, gdzie możliwa jest kąpiel. W drodze powrotnej zatrzymamy się jeszcze nad wodospadem Godafoss. Po powrocie do Akureyri możemy udać się „polować na wieloryby”, czyli Whale Watching.

Dzień 4

Na początek udamy się na obszar geotermalny Hverir. Kolejne miejsce na mapie Islandii, w którym stykają się dwie płyty kontynentalne. Tym razem będziemy mogli tego doświadczyć w bardziej bezpośredni sposób. W powietrzu unosi się zapach siarki, góry i ziemia pokryte są żółto – niebieskim osadem. Co i rusz naszym oczom będą ukazywać się sławetne bulgoczące błotka, świszczące kominy i parujące góry. Po doświadczeniach z ogniem, zmienimy żywioł i udamy się zaledwie kilka kilometrów dalej, nad Jezioro Myvatn. Nazwa oznacza dosłownie „jezioro muszek”, a to ze względu na mnogość tych owadów nad jeziorem. Jednak mimo tego, jezioro to plasuje się w TOP 10 miejsc, które należy zobaczyć na Islandii. Przepięknie położone, o cudownej barwie, jest ostoją dla ptaków.

Następnie zobaczymy kolejny wodospad. Tym razem jednak będzie to jeden z największych i najpotężniejszych wodospadów w Europie. Dettifoss osiąga 45 m wysokości i 100 m szerokości, a spadająca woda wytwarza energię zdolną zasilić nawet ok. 100-tysięczne miasto.

Po doświadczeniu potęgi wodospadu Dettifoss, pojedziemy przez wschodnie bezdroża i fiordy w stronę miasteczka Egillstadir. Po drodze będziemy mogli podziwiać małe rybackie wioski, a także przepiękne góry. Nocleg w ok. Breiddalsvik.

Dzień 5

Dzisiejszy dzień będzie obfitować w przepiękne widoki. Będziemy jechać wschodnim wybrzeżem, mijając mnóstwo fiordów. Przejedziemy przez miasteczko Hofn, a następnie jadąc wzdłuż największego lodowca Vatnajokull, dotrzemy do jednego z najpiękniejszych miejsc na Islandii – Lodowej Laguny Jokulsarlon. Wybierzemy się na krótki rejs po niej, aby z bliska móc poobcować z górami lodowymi. Po zachwycie lodowcowym krajobrazem, pojedziemy do Skatafell, gdzie będziemy mogli zobaczyć z bliska jęzor lodowca, a także wybierzemy się na krótki spacer nad wodospad Svartifoss. Nocleg w rejonie Skaftafell.

Lodowiec spływa do jeziorka

Dzień 6

Kolejny dzień pełny przepięknych krajobrazów. Najpierw przejedziemy przez Eldhraun, czyli największą połać wystygłej lawy na świecie. Następnie przejdziemy się po plaży Reynisfjara, uznanej za jedną z 10 najpiękniejszych plaż świata. Co warto zaznaczyć – jest to czarna plaża. A jako ciekawostkę warto wspomnieć, że to m.in. na tej plaży były kręcone sceny do filmu „Noe” z Russellem Crowe w roli głównej.

Z plaży będziemy mogli zobaczyć jeden ze znaków rozpoznawczych miasteczka Vik – Reynisdrangar, czyli cztery ogromne, ostro zakończone skały, wynurzające się z morza. Według legendy jest to troll i ciągnięty przez niego trójmasztowy statek, które zostały przemienione w skały przez promienie wschodzącego słońca.

Następnie udamy się do Dyrholaey, najbardziej na południe wysunięty kraniec Islandii. Jest to wysoki na 120 m półwysep, którego klify zamieszkuje wiele gatunków ptaków. Sama natomiast nazwa to zbitek słów w języku islandzkim, to charakterystycznego skalnego łuku – „wyspa”, „drzwi” i „dziura”. I mały rebus – jak to przetłumaczyć?

Następnie udamy się w stronę dwóch przepięknych wodospadów. Pierwszy na naszej trasie będzie Seljalandsfoss. Wodospad znany z tego, że można przejść za taflą spadającej wody, a nawet tam przysiąść i napić się szampana. Warto jednak założyć coś nieprzemakalnego, inaczej nie wyjdziemy stamtąd susi. Na sam koniec zostanie nam Skogafoss. Wodospad który pięknie wkomponowuje się w skalne zbocze i osiąga wysokość 60 m.

Po drodze zatrzymamy się jeszcze w Lava Center, aby dowiedzieć się o aktywności wulkanicznej, która jest w tym rejonie dość wysoka. Wystarczy wspomnieć o wulkanie Eyjafjallajökull, którego wybuch w 2010 roku, sparaliżował połowę Europy. Nocleg będziemy mieli w miasteczku Selfoss. Dla chętnych możliwość wykupienia jazdy konnej.

Wodospad Seljalandsfoss! Skok dzięki inspiracji Tomka K., który namówił mnie, żeby brać przykład z Koreanek...

Dzień 7

Z samego rana ruszamy na wycieczkę po Golden Circle, najbardziej znanym rejonie Islandii.

Na początek Pingvellir National Park, miejsce w którym stykają się dwie płyty tektoniczne – euroazjatycka oraz północnoamerykańska. Jednak Pingvellir to również miejsce, które dla Islandczyków jest ważne z innego powodu. To właśnie tutaj miało miejsce pierwsze zebranie islandzkiego parlamentu, który jest jedną z najstarszych instytucji tego typu na świecie i funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Następnie udajemy się nad Gullfoss, czyli Złoty Wodospad, jeden z piękniejszych w tym rejonie. Składa się on z dwóch kaskad, sięgających w sumie ponad 30m. Tutaj również zjemy lunch.

Kolejnym punktem będzie miejsce, z którego Islandia słynie, a mianowicie geotermalne pola ze sławnymi na cały świat gejzerami! Najsławniejszy, czyli ten od którego pochodzi nazwa – Geysir, wybucha dość rzadko, bo średnio raz na 20-30 lat, głównie w trakcie zjawisk sejsmicznych. Aczkolwiek jego młodszy brat – Strokkur, zaszczyca nas swoją działalnością co ok.10 minut, wyrzucając słup wody na wysokość 20-25 metrów.

Dzień 8

Ostatni dzień na Islandii, ale obfitujący w niezwykłą atrakcję. Wycieczka do wnętrza wulkanu, to jedna z najnowszych i najpopularniejszych atrakcji na Islandii. Po krótkim spacerze, zjedziemy specjalną windą do wygasłego krateru. Będziemy mogli z bliska doświadczyć potęgi wulkanu, poczuć specyficzny zapach i dotknąć skał. Wieczorem udamy się drogę powrotną na lotnisko. Wylot 30 minut po północy.

Północ w Reykjaviku

Dzień 8

Wylot o 00:30. Przylot do Polski o 06:35 rano.

W Polsce lądujemy o 1 w nocy.

Cena 2450 euro przy 8 osobach Cena 2260 euro przy 10 osobach

Cena obejmuje

Cena 2440 euro

Cena zawiera: 

  • transport busem/autobusem na Islandii
  • transfer z i na lotnisko
  • zakwaterowanie w 3/4 * hotelach - pokoje 2-osobowe (dopłata do SGL 590 euro)
  • śniadania
  • 2 obiady
  • opiekę pilota z Polski
  • ubezpieczenie KL i NNW
  • składkę na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny

Cena nie zawiera:

  • przelotów (ok. 1000 zł)
  • wyżywienia poza wymienionym w programie
  • biletów wstępu: Folk Museum Glaumbaer – 15 euro Lava Center – 18 euro
  • wycieczek na miejscu rejs łodzią po Jokulsarlon – 56 euro/os Whale Watching – 85 euro/os Horse Riding w Selfoss – 92 euro/os wycieczka do wnętrza wulkanu – 350 euro/os

Kalkulacja dla grupy min. 10 osób.

Chętnych proszę o zaliczkę 500 euro lub 2500 zł. Dopłata 45 dni przed wylotem.

Serdecznie zapraszam! Beata Radecka

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Już działamy w naszym nowiutkim, przestronnym, pachnącym świeżością biurze. Bardzo prosimy pamiętajcie, że zmieniliśmy adres – teraz urzędujemy na Żoliborzu, przy Marymonckiej 6, tuż przy stacji metra Słodowiec oraz przystanku tramwajowym. Jest tu zdecydowanie łatwiej zaparkować niż w centrum. »
Blog 15-12-2017 Beata Radecka z zespołem Gotravel
Z ręką na sercu muszę przyznać: jak jest nas razem ze mną dwanaście, tak wszystkie zgodnie twierdzimy, że to jedna z najciekawszych podróży. Odkrywamy, że istnieją kraje, gdzie wszystko działa jak trzeba, a ludzie mogą być niewiarygodnie uprzejmi i uśmiechnięci. Tradycyjne koreańskie stroje, czyli han boki, są śliczne, i teraz bardzo popularne – można je wynająć i paradować w nich po ulicach, a najlepiej po pałacach i ogrodach. Tam zdecydowanie pasują najbardziej, czujemy się jak na planie filmu kostiumowego. A kulinarna strona wyjazdu po prostu nas obezwładnia: trzy razy dziennie kosztujemy pyszności z mnóstwa ustawianych przed nami talerzyków i miseczek. Kilkanaście dań to norma! »
Blog 28-10-2017 Beata Radecka
Uff, ale mieliśmy wrzesień! Bardzo pracowity, ale i pełen satysfakcji: aż siedem grup pojechało z nami w różne miejsca świata, plus niemało turystów indywidualnych. Gruzja, Iran, Hiszpania i Włochy w kilku wariantach, Czechy, Austria... Serdecznie dziękujemy wszystkim za zaufanie, oraz za wspaniałe towarzystwo. Teraz październik też bardzo pracowity, ale bardziej egzotyczny: zaraz Monika Witkowska leci z ekipą pod Annapurnę, Beata Radecka do Korei i na Tajwan, i już szykujemy kolejne trasy. Trzymajcie kciuki! »
Blog 04-10-2017 Redakcja
- Czy macie teraz turystów na Kubie? - spytała mnie kolejna osoba z troską, wiedząc o szalejącym na Karaibach huraganie. Irma uderzyła w Kubę z prędkością 256 km/godz, łamiąc ogromne drzewa, i zmiatając całe budynki. - Nie, bo wrzesień to w tamtym regionie pora huraganów, dobrze o tym wiemy i nie wysyłamy klientów na spotkanie z nimi oko w oko! Nawet kiedy są baaaardzo tanie bilety lotnicze na ten okres... Szalejąca obecnie na Karaibach Irma to huragan najwyższej, piątej kategorii. Na szczęście nikt nie zginął, ale cały czas nie ma prądu i wody nawet w odległych od wybrzeży miejscowościach. Wiem o tym od kubańskich znajomych, z którymi udało mi się skontaktować. »
Blog 11-09-2017 Beata Radecka
Teo, nasza pełna energii przewodniczka, wygląda jak gruzińska księżniczka. Razem z nią i z naszą sympatyczną i bardzo zgraną grupą dotarliśmy do dwóch unikatowych skalnych miast, do stóp Kaukazu, Kachetii winem płynącej oraz do źródeł mineralnej wody Borżomi. »
Blog 09-09-2017 Beata Radecka
A właściwie niewielki jej fragment, jak przyjrzymy się mapie. Cały kraj ma powierzchnię podobną do Europy! Tyle że między wyspami jest morze... Największym odkryciem tego lata była Sumba. To duża wyspa, gdzie za narzeczoną trzeba dać co najmniej dziesięć byków i tyleż koni, na pogrzebach zapisują rozmiary byczych rogów, na nagrobkach przed domami suszą się naczynia, a turystów spotkaliśmy dwójkę... »
Blog 02-08-2017 Beata Radecka