Zapisy na 2018 rok ruszyły, na 2017 już tylko wyjazdy na zamówienie Drodzy i Szanowni, nie mamy już miejsc w naszych grupach na 2017 rok, ale chętnie zorganizujemy dla Was wyjazdy na zamówienie, indywidualne albo grupowe - od jednej osoby do stu, a nawet więcej. Więcej ciekawych propozycji na 2018 w listopadzie, zapraszamy!

W osiem dni dookoła Islandii

Termin: 6 - 13 lipca 2018
Czas trwania: 8
Zakwaterowanie: hotele lub pensjonaty

Tryskające regularnie gorącą wodą gejzery, pola lawy, aktywne wulkany, ogromne lodowce, gigantyczne wodospady, a wszystko to zobaczymy na raczej niewielkiej, i słabo zaludnionej wyspie. Kąpiel w gorącej wodzie, którą uprzejmie podgrzeje nam wulkan? Czemu nie! Teraz wyspa przeżywa turystyczną hossę, latem jest obecnie jednym z najmodniejszych miejsc w Europie!

Rezerwuję…

Opis

Południe Islandii, czarna plaża w Vik
Beata Radecka

Dzień 1

Przylatujemy późnym wieczorem na Islandię. Transfer do hotelu.

Dzień 2

Z samego rana ruszamy na wycieczkę po Golden Circle, najbardziej znanym rejonie Islandii.

Na początek Pingvellir National Park, miejsce w którym stykają się dwie płyty tektoniczne – euroazjatycka oraz północnoamerykańska. Jednak Pingvellir to również miejsce, które dla Islandczyków jest ważne z innego powodu. To właśnie tutaj miało miejsce pierwsze zebranie islandzkiego parlamentu, który jest jedną z najstarszych instytucji tego typu na świecie i funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Następnie udajemy się nad Gullfoss, czyli Złoty Wodospad, jeden z piękniejszych w tym rejonie. Składa się on z dwóch kaskad, sięgających w sumie ponad 30m. Tutaj również zjemy lunch.

Kolejnym punktem będzie miejsce, z którego Islandia słynie, a mianowicie geotermalne pola ze sławnymi na cały świat gejzerami! Najsławniejszy, czyli ten od którego pochodzi nazwa – Geysir, wybucha dość rzadko, bo średnio raz na 20-30 lat, głównie w trakcie zjawisk sejsmicznych. Aczkolwiek jego młodszy brat – Strokkur, zaszczyca nas swoją działalnością co ok.10 minut, wyrzucając słup wody na wysokość 20-25 metrów.

Po lunchu ruszamy w dalszą drogę. Przejedziemy przez małe, klimatyczne miasteczko Hveragerdi, położone na kolejnych geotermalnych terenach, co łatwo da się zaobserwować, poprzez „parujące” góry. Następnie udamy się w stronę dwóch przepięknych wodospadów. Pierwszy na naszej trasie będzie Seljalandsfoss. Wodospad znany z tego, że można przejść za taflą spadającej wody, a nawet tam przysiąść i napić się szampana. Warto jednak założyć coś nieprzemakalnego, inaczej nie wyjdziemy stamtąd susi. Na sam koniec zostanie nam Skogafoss. Wodospad który pięknie wkomponowuje się w skalne zbocze i osiąga wysokość 60 m.

Wodospad Seljalandsfoss! Skok dzięki inspiracji Tomka K., który namówił mnie, żeby brać przykład z Koreanek...

Stamtąd udamy się do hotelu, gdzie będzie czekać na nas obiadokolacja i nocleg.

Dzień 3

Dzień rozpoczniemy od zwiedzania miejscowości Vik i okolic. Przejdziemy się po plaży Reynisfjara, uznanej za jedną z 10 najpiękniejszych plaż świata. Co warto zaznaczyć – jest to czarna plaża. A jako ciekawostkę warto wspomnieć, że to m.in. na tej plaży były kręcone sceny do filmu „Noe” z Russellem Crowe w roli głównej.

Z plaży będziemy mogli zobaczyć jeden ze znaków rozpoznawczych miasteczka Vik – Reynisdrangar, czyli cztery ogromne, ostro zakończone skały, wynurzające się z morza. Według legendy jest to troll i ciągnięty przez niego trójmasztowy statek, które zostały przemienione w skały przez promienie wschodzącego słońca.

Następnie udamy się do Dyrholaey, najbardziej na południe wysunięty kraniec Islandii. Jest to wysoki na 120 m półwysep, którego klify zamieszkuje wiele gatunków ptaków. Sama natomiast nazwa to zbitek słów w języku islandzkim, to charakterystycznego skalnego łuku – „wyspa”, „drzwi” i „dziura”. I mały rebus – jak to przetłumaczyć?

Po zapoznaniu się z okolicami, ruszamy w dalszą drogę, w stronę wyłaniających się z oddali lodowców.

Na początek udamy się Parku Narodowego Skaftafell, który w 80% pokrywa lodowca Vatnajökull. To lodowiec największy w Europie! Od kolorów i różnorodności kręci się w głowie:  biel  lodowca, wodospady, zalesione brzozami wzgórza, ukwiecone łąki i kamienista pustynia.

Ostatni punktem dnia będzie Lodowa Laguna Jokulsarlon, po której będziemy mieli okazję odbyć wycieczkę łódką, a co za tym idzie dotknąć dryfujących gór lodowych. Stamtąd udamy się do hotelu, gdzie czeka na nas obiadokolacja i nocleg.

Lodowiec spływa do jeziorka

Dzień 4

Dzisiaj czeka nas luźniejszy dzień w porównaniu z poprzednimi. Pojedziemy do Egilsstadir, największego miasteczka wschodniej Islandii. Będziemy jechać wzdłuż malowniczego wybrzeża. Po drodze zobaczymy stare rybackie wioski, ulokowane wzdłuż fiordów.

Egilsstadir położony jest w sąsiedztwie najdłuższego jeziora na Islandii – Lagarfljot, które długość dochodzi do 25 km. Na wschodnim wybrzeżu jeziora znajduje się natomiast największy islandzki las – Hallormsstadur. Islandczycy są bardzo dumni z tego lasu, gdyż za wiele ich na wyspie nie mają.

Krąży nawet o tym dowcip:
„Co należy zrobić, gdy się zgubimy w lesie na Islandii?
- Wstać”

Akureyri – największe miasto północnej Islandii (i drugie największe na Islandii) będzie naszym celem tego dnia, a także bazą wypadową na kolejny dzień. Tego dnia udamy się także nad kolejny wodospad. Tym razem jednak będzie to jeden z największych i najpotężniejszych wodospadów w Europie. Dettifoss osiąga 45 m wysokości i 100 m szerokości, a spadająca woda wytwarza energię zdolną zasilić nawet ok. 100-tysięczne miasto.

Dzień 5

Na sam początek dnia udamy się na obszar geotermalny Hverir. Kolejne miejsce na mapie Islandii, w którym stykają się dwie płyty kontynentalne. Tym razem będziemy mogli tego doświadczyć w bardziej bezpośredni sposób. W powietrzu unosi się zapach siarki, góry i ziemia pokryte są żółto – niebieskim osadem. Co i rusz naszym oczom będą ukazywać się sławetne bulgoczące błotka, świszczące kominy i parujące góry. Po doświadczeniach z ogniem, zmienimy żywioł i udamy się zaledwie kilka kilometrów dalej, nad Jezioro Myvatn. Nazwa oznacza dosłownie „jezioro muszek”, a to ze względu na mnogość tych owadów nad jeziorem. Jednak mimo tego, jezioro to plasuje się w TOP 10 miejsc, które należy zobaczyć na Islandii. Przepięknie położone, o cudownej barwie, jest ostoją dla ptaków.

Dzień 6

Kolejny dzień rozpoczniemy z przytupem. A to dlatego, że pojedziemy do Husavik, skąd wypłyniemy w 3 godzinny rejs na oglądanie wielorybów. Miasteczko to słynie z tego, że jest największym w Europie centrum obserwacyjnym tych ssaków. Po emocjach związanych z rejsem, powoli będziemy ruszać w drogę powrotną do Akureyri. Po drodze zatrzymamy się jeszcze nad wodospadem Godaffos, czyli wodospadem Bogów. Nazwa wodospadu związania jest z czasami, gdy Islandia przyjęła chrześcijaństwo. To właśnie wtedy wg legendy, islandzki przywódca utopił wszystkie posążki pogańskich bogów w tym wodospadzie.

Dzień 7

Na początek czeka na nas przeprawa przez północne, krajobrazowe drogi, w stronę zachodu, w kierunku Reykjaviku, ale jeszcze nie wracamy do stolicy. Najpierw zajedziemy w kolejny ciekawy zakątek wyspy, z kolejnym „naj”. Tym razem tym „naj” będzie gorące źródło Deildatungurhver, które jest największym takim źródłem na Islandii. W ciągu sekundy wypływa z niego 180 litrów wody o temp. 100 stopni Celsjusza. Warto zaznaczyć, że źródło to zaopatruje w gorącą wodę dwa dość duże (jak na warunki islandzkie) miasta – Borgarnes i Akranes. Kolejnym punktem będą już ostatnie podczas tego wyjazdu wodospady. Hraunfossar różni się jednak od swoich poprzedników tym, że nie jest wysoki, a rozległy. Jest to ciąg kaskad i strumyków tryskających wprost ze skał wąwozu i spływających po jego zboczu na długości ok. 700 metrów. Na sam koniec pojedziemy jeszcze na Półwysep Snaefellsnes, który uznawanym jest za Islandię w miniaturce.  Dzień zakończymy w Reykjaviku.

Dzień 8

Północ w Reykjaviku

Ostatni dzień na Islandii spędzimy w Reykjaviku. Można się przejść po reprezentacyjnej ulicy miasta – Laugavegur, zajść do najsłynniejszego kościoła - Hallgrímskirkja, zbudowanego na kształt kolumn bazaltowych, czy po prostu wybrać się na wybrzeże i popodziwiać jeden z licznych islandzkich fjordów.

Po zwiedzaniu udamy się na lotnisko na lot powrotny.

W Polsce lądujemy o 1 w nocy.

Cena 2440 euro

Cena obejmuje

Cena 2440 euro

Cena zawiera: 

  • przejazdy mikrobusami, 
  • noclegi w hotelach lub pensjonatach, zależnie od możliwości w danym miejscu, gdyż na Islandii możliwości noclegowe są ograniczone, ale czysto, schludnie, pokoje z łazienkami (dopłata do pokoju 1-osobowego - 650 euro)
  • śniadania, trzy obiadokolacje,
  • transfery,
  • ubezpieczenie KL i NNW,
  • opiekę troskliwej pilotki.

Cena nie zawiera:

  • przelotów (z Warszawy bezpośredni od ok. 1600 zł, można dolecieć też z dowolnego miejsca świata),
  • opłat za realizację programu, wstępy, rejs między górami lodowymi oraz poszukiwanie wielorybów. (ok. 180 euro, opłata obligatoryjna, płatna na miejscu),
  • zwyczajowych napiwków 20 euro,
  • wycieczek fakultatywnych.

Kalkulacja dla grupy min. 10 osób.

Chętnych proszę o zaliczkę 500 euro lub 2500 zł. Dopłata 45 dni przed wylotem.

Serdecznie zapraszam! Beata Radecka

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Uff, ale mieliśmy wrzesień! Bardzo pracowity, ale i pełen satysfakcji: aż siedem grup pojechało z nami w różne miejsca świata, plus niemało turystów indywidualnych. Gruzja, Iran, Hiszpania i Włochy w kilku wariantach, Czechy, Austria... Serdecznie dziękujemy wszystkim za zaufanie, oraz za wspaniałe towarzystwo. Teraz październik też bardzo pracowity, ale bardziej egzotyczny: zaraz Monika Witkowska leci z ekipą pod Annapurnę, Beata Radecka do Korei i na Tajwan, i już szykujemy kolejne trasy. Trzymajcie kciuki! »
Blog 04-10-2017 Redakcja
- Czy macie teraz turystów na Kubie? - spytała mnie kolejna osoba z troską, wiedząc o szalejącym na Karaibach huraganie. Irma uderzyła w Kubę z prędkością 256 km/godz, łamiąc ogromne drzewa, i zmiatając całe budynki. - Nie, bo wrzesień to w tamtym regionie pora huraganów, dobrze o tym wiemy i nie wysyłamy klientów na spotkanie z nimi oko w oko! Nawet kiedy są baaaardzo tanie bilety lotnicze na ten okres... Szalejąca obecnie na Karaibach Irma to huragan najwyższej, piątej kategorii. Na szczęście nikt nie zginął, ale cały czas nie ma prądu i wody nawet w odległych od wybrzeży miejscowościach. Wiem o tym od kubańskich znajomych, z którymi udało mi się skontaktować. »
Blog 11-09-2017 Beata Radecka
Teo, nasza pełna energii przewodniczka, wygląda jak gruzińska księżniczka. Razem z nią i z naszą sympatyczną i bardzo zgraną grupą dotarliśmy do dwóch unikatowych skalnych miast, do stóp Kaukazu, Kachetii winem płynącej oraz do źródeł mineralnej wody Borżomi. »
Blog 09-09-2017 Beata Radecka
A właściwie niewielki jej fragment, jak przyjrzymy się mapie. Cały kraj ma powierzchnię podobną do Europy! Tyle że między wyspami jest morze... Największym odkryciem tego lata była Sumba. To duża wyspa, gdzie za narzeczoną trzeba dać co najmniej dziesięć byków i tyleż koni, na pogrzebach zapisują rozmiary byczych rogów, na nagrobkach przed domami suszą się naczynia, a turystów spotkaliśmy dwójkę... »
Blog 02-08-2017 Beata Radecka
Co prawda przemierzyliśmy tylko 8 wysp z 18 tysięcy, więc ciągle jeszcze sporo nam brakuje, ale Indonezja i tak zachwyca nas różnorodnością. Mozaika religii, kultur, krajobrazów. I ogromna uprzejmość i życzliwość ludzi. Uwielbiają sobie robić z nami zdjęcia, mogłam poczuć się jak biały miś z zakopiańskich Krupówek. »
Blog 26-07-2017 Beata Radecka
Ruszamy na poszukiwanie słynnych waranów - smoków z Komodo. Największe i najgroźniejsze jaszczury na świecie: potrafią skonsumować i wołu, i jelenia. Ale my się smoków nie boimy... »
Blog 22-07-2017 Beata Radecka