Przeżyj przygodę życia! Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 31 maja - 14 czerwca, ostatnie 2 miejsca! Najlepsze taneczne wyjazdy: bachata na Dominikanie 21 listopada - 3 grudnia, salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia. »

Boskie Buenos z lekcjami tanga

Termin: 10 - 19 listopada 2020
Czas trwania: 10
Zakwaterowanie: hotele lub pensjonaty 3 - 4*

Buenos to tango, tango to Buenos. Właśnie tam, w portowych dzielnicach narodził się zmysłowy taniec. I w Buenos Aires, zwanym „Paryżem Południa” , z argentyńskimi mistrzami tanga będziemy uczyć się lub doskonalić swe taneczne kroki. Ruszymy też na owianą legendami pampę, przez La Platę do Urugwaju oraz zachwycimy się najpiękniejszymi na świecie wodospadami Iguazu, podziwiając je od strony argentyńskiej i brazylijskiej.

Rezerwuję…

Program

Dzień 1

Przelot do Buenos Aires, przejazd do hotelu, nocleg.

Dzień 2

Od samego rana zwiedzamy boskie Buenos! Nazywane jest często „Paryżem południa”. Rzeczywiście, ma w sobie szyk i elegancję. Widać pełno rozmachu choćby po ogromnych alejach, nie tylko dorównujących Polom Elizejskim , ale wręcz bijącym je na głowę szerokością. Avenida 9 de Julio (aleja 9 lipca) uważana jest za najszerszą ulicę świata, razem z chodnikami i oddzielającymi je pasami zieleni ma 140 metrów szerokości! Przy niej oglądamy pompatyczny Teatr Kolumba (Teatro Colon), nazwany tak na cześć odkrywcy Ameryki, który jednak nigdy w Argentynie nie był – kraj leży kilka tysięcy kilometrów od miejsc, do których dotarł. Ogromny, siedmiopiętrowy budynek mieszczący operę i balet ma prawie sto lat, a jego przepastne wnętrza można zwiedzać w czasie wycieczek z przewodnikiem. Główny plac miasta, Plaza de Mayo, był świadkiem wielu wystąpień i demonstracji, bo stojący przy nim różowy pałacyk to Casa Rosada – pałac prezydencki. Właśnie z jego balkonu przemawiała do zgromadzonych tłumów kochana przez nich prezydentowa, Eva Peron, nazywana pieszczotliwie Evitą. Zajrzymy do słynnej Cafe Tortoni, kawiarni w starym stylu, która prawie nie zmieniła się chyba od stu lat. Po południu zaczynamy naszą przygodę z tangiem – lekcja pierwsza, a potem możliwość spróbowania swych sił na wieczorze tanecznym ( trwającym czasem do rana…), czyli milondze. Tango wydaje nam się tańcem eleganckim, nawet wręcz salonowym. Nic bardziej mylnego! Było wyklinane jako „pomysł czarta” i oficjalnie zakazane. Dlaczego? Bo narodziło się w burdelach, jako taniec portowych dziwek i ich klientów. Nabrzmiałe erotyką, opowiada o targających ludźmi namiętnościach, miłości i nienawiści.

Tango w dzielnicy La Boca
Beata Radecka

Dzień 3

Najbardziej malownicze miejsce to dzielnica La Boca, zamieszkiwana kiedyś przez włoskich imigrantów. Domy malowane są jaskrawo, na różne kolory: ostra czerwień sąsiaduje z gryzącym żółtym, głęboką zielenią i błękitem Teraz to tradycja, kiedyś ubodzy robotnicy malowali domy resztkami farb, które zostały po remontach statków. Wszyscy turyści fotografują się na Caminito, kolorowym deptaku, gdzie można tańczyć tango przy akompaniamencie ochrypłych magnetofonów, a malarze sprzedają obrazki – najczęściej z tancerzami tanga.

Pojedziemy do eleganckiej dzielnicy Palermo, a potem na cmentarz Recoleta– zupełnie inny niż nam znane. Wygląda jak prawdziwe miasto zmarłych, w alejkach wznoszą się wysokie grobowce – mauzolea. Do skromnego grobu Evity ciągną tłumy. Zmarła na raka mając zaledwie 33 lata. Kolejna lekcja tanga. Rodzaje tego tańca są bardzo różne – jedne drapieżne, niektóre skoczne, figlarne, przypominające zawadiackie polki. Żeby się o tym przekonać, warto wybrać się na wieczorne spektakle, odbywające się właśnie w portowych dzielnicach Buenos Aires: San Telmo czy Madero. Jedne lokale są tradycyjne, w stylu lat dwudziestych, inne nowoczesne, z przeszklonymi ścianami. Dla chętnych możliwość kolacji z pokazem tanga, żeby zobaczyć, jak tańczą profesjonaliści.

El Caminito, słynna uliczka

Dzień 4

Dla chętnych wyjazd na pampę . Na ranczo spotkamy się z legendarnymi argentyńskimi kowbojami – gaucho. Na obiad przygotują nam typowe „asado” z najlepszej na świecie wołowiny. Argentyńczycy nie wyobrażają sobie posiłku bez mięsa: półkilogramowe steki, grube na dziesięć centymetrów, nie należą do rzadkości. Jak je przyrządzają, że są kruche, soczyste, dopieczone w środku a nie przypieczone za bardzo na zewnątrz – pozostaje tajemnicą miejscowych kucharzy. Do tego obowiązkowo lokalne wino, jeszcze nie tak sławne jak chilijskie, ale mocne i pyszne. Wracamy do Buenos Aires na kolejną lekcję tańca, a po niej milonga.

Argentyńskie steki, grube i soczyste
Beata Radecka

Dzień 5

Ogromny akwen, nad którym leży miasto, to rzeka La Plata. Najszersza na świecie, u ujścia ma 240 kilometrów szerokości! Przepłyniemy przez nią do Urugwaju ( wycieczka fakultatywna, ok. 220 usd). Tam pospacerujemy po urokliwym miasteczku Colonia del Sacramento, brukowanymi uliczkami , gdzie czas jakby zatrzymał się sto lat temu. Na nas, wychowanych wśród europejskich zabytków może nie robi aż takiego wrażenia, ale XVI wieczny kościół jest najstarszy na kontynencie – przynajmniej tak twierdza lokalni przewodnicy. Wdrapiemy się na latarnię morską, podumamy nad śladami dawnej świetności.

Dzień 6

Wolny ranek w Buenos, który poświęcamy na spacery i zakupy. Najważniejszym zakupem mogą być buty do tanga – tak dobrych i w dużym wyborze jak w małych sklepikach na ulicy Suipacha nigdzie indziej nie dostaniemy! Ale nie zdziwmy się, kiedy ekspedienci najpierw będą obsługiwać lokalnych tangeros po siedemdziesiątce – to ich stali klienci! Kolejna lekcja tanga i potańcówka.

Wodospady Iguazu, widok od strony brazylijskiej
Beata Radecka

Dzień 7

Lecimy do znajdujących się na granicy Brazylii i Argentyny wodospadów Iguazu. To jeden z cudów świata, miejsce które trzeba zobaczyć i nie sposób go zapomnieć. Podziwianie wodospadów po stronie brazylijskiej, panorama rozciąga się na trzy kilometry! Możliwość przelotu helikopterem i oglądanie ich z lotu ptaka (fakultatywnie, ok. 70 USD). Maszyny zabierają po 4 albo 6 osób. Lot trwa 15 minut, ale to wystarczy: gdybym tam wcześniej nie była, nie uwierzyłabym, że to nie sen lub jakiś sprytny fotomontaż!

Wodospady widziane z helikoptera
Beata Radecka

Naprzeciwko lądowiska helikopterów jest park dzikich ptaków - na tym terenie żyje aż 450 rozmaitych gatunków. Przez siatkowe "śluzy" przechodzimy między ogromnymi wolierami. Barwne papugi mają po metr długości, to największe i zarazem najpiękniejsze na świecie. Kolorowe tukany pozują do zdjęć jak zawodowe modelki. Możemy obejrzeć barwny show w słynnej churrascaria Rafain (ok. 60 USD). Wieczór przy argentyńskim tangu i brazylijskiej, strojnej w kolorowe pióra sambie, oraz pożywnym churrasco: wołowinie przyrządzonej jak nigdzie indziej na świecie.

Tukan pozuje do zdjęć
Beata Radecka

Dzień 8

Zdecydowanie większa część wodospadów leży po stronie argentyńskiej. Obszar jest tak wielki, że będziemy poruszać się po nim miniaturowym pociągiem. Dojedziemy do najbardziej znanego wodospadu - "Diabelskiej gardzieli". Żeby tam się dostać, najpierw czeka nas kilkunastominutowy spacer po przerzuconych nad wodą kładkach - pomostach. Dawniej były drewniane, ale kiedy zabrała je ostatnia powódź, zbudowano metalowe. Nagle kładka kończy się, a przed nami spieniona kipiel. Żywioł niesamowity! Dochodzimy do miejsca, gdzie można zafundować sobie emocjonujący rejs łodzią (właściwie dużym pontonem) pod same wodospady. Tylko trzeba się rozebrać, najlepiej do kostiumów! Na pewno będziemy cali mokrzy. Potem spacerkiem będziemy przemierzać dżunglę, i podziwiać kolejne wodospady. Niekiedy zawiesza się przed nimi barwny łuk tęczy: wygląda bajkowo!

Płyniemy pod wodospady Iguazu

Dzień 9

Dla chętnych możliwość zwiedzenia tamy Itaipu (drugiej co do wielkości na świecie). Gratka nie tylko dla miłośników hydroelektryki! W trakcie zwiedzania będziemy w Paragwaju - czwartym kraju na naszej trasie! Ostatnie churrasco, i wylot do Europy.

Jedziemy imponującą tamą Itaipu, drugą co do wielkości na świecie
Beata Radecka

Dzień 10

Powrót do Polski w rytmie tanga.

Program jest ramowy, może ulec zmianie lub modyfikacjom, ale zawsze z troską o dobro turystów.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Pamiątka z Buenos Aires
Beata Radecka

Cena

Cena 1990 USD

Kalkulacja dla grupy min. 10 osób. Grupa liczyć będzie max. 16 osób!

Cena zawiera:

  • zakwaterowanie w hotelach 3 - 4*, w pokojach dwuosobowych ( dopłata do pokoju jednoosobowego 550 usd),
  • śniadania,
  • przeloty wewnętrzne,
  • transfery i przejazdy busem,
  • ubezpieczenie (KL, NW, bagaż),
  • opiekę polskiego pilota.

Cena nie zawiera:

  • przelotu ( można dolecieć z dowolnego miejsca świata, przelot z Warszawy kosztuje obecnie od ok. 4000 PLN),
  • opłaty na realizację programu, lekcje tanga, bilety wstępu i obsługę lokalnych przewodników: na miejscu płatne obligatoryjnie 250 USD/os.
  • wycieczek fakultatywnych,
  • napiwków.

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu w wysokości 3000 zł/os.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Osiemdziesięciolatka z kwiatem za uchem tańcząca na ulicy? Puszysta dziewoja z dumą prezentująca swe XXL kształty w jaskrawych, kwiecistych legginsach? Czemu nie! Na Kubie każda kobieta jest kobieca, i stara się to eksponować. A legginsy są bardzo popularne, to niemalże narodowy strój … Duma z bycia kobietą, poczucie własnej wartości i kobiecości, brak kompleksów i proste cieszenie się życiem – moim zdaniem tego możemy uczyć się od Kubanek. »
Blog 08-03-2019 Beata Radecka
Jutro Kubańczycy będą głosować - czy są za, czy przeciw nowemu projektowi konstytucji. Ale odnoszę wrażenie, że to głosowanie za lub przeciw systemowi. Tylko że na Kubie raczej nikt nie ma wątpliwości co do uczciwego liczenia głosów. - I co z tego, że zagłosujemy?- zżyma się tęga Kubanka obsługująca w barze – wynik i tak będzie wiadomy. Właśnie wróciłam z mojego dziesiątego pobytu na Kubie. Plakaty nawołujące do głosowania na tak (yo voto si) są wszędzie. Choćby w państwowych sklepach między wędzonym ryjem świni (jedynym akurat dostępnym towarem w dziale mięsnym) a ryżem i czarną fasola na wagę. A o co chodzi z głosowaniem na konstytucję? – pytam znajomych Kubańczyków. – Nie wiem, nie interesuję się polityką – wszyscy jak jeden mąż odwracają głowy. »
Blog 23-02-2019 Beata Radecka
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka