Przeżyj przygodę życia! Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 31 maja - 14 czerwca, ostatnie 2 miejsca! Najlepsze taneczne wyjazdy: bachata na Dominikanie 21 listopada - 3 grudnia, salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia. »

Rejs na Antarktydę

Termin: 5 – 20 marca 2020
Czas trwania: 16
Zakwaterowanie: hotele 3 - 4*, 2 os. kabiny na statku

Pingwiny patrzą na nas tak samo ciekawie, jak my na nie. Wieloryby pojawiają się nagle przy burcie – też są pewnie ciekawe, co to za stwór. Rejs na Antarktydę to jedyna w swoim rodzaju przygoda dla miłośników przyrody. Kontynent niezwykły: bez domów, hoteli, dróg, stałych mieszkańców. Wyjazd z pilotem z Polski, na zapytanie także wyjazdy indywidualne w innych terminach.

Rezerwuję…

Program

Antarktyda

Dzień 1: Początek wyprawy

Zbiórka na lotnisku Warszawa Okęcie. Wylot do Argentyny z tranzytem w jednym z europejskich portów lotniczych.

Dzień 2: Buenos Aires - "Paryż Ameryki Południowej"

Przylot do Buenos Aires. Transfer do hotelu. Odpoczynek po podróży. Spacer po centrum miasta, dla chętnych przejazd do barwnej dzielnicy La Boca. Kolacja w stylu argentyńskim ze słynną grillowaną wołowiną, zakrapiana nie mniej dobrym argentyńskim winem - toast za powodzenie wyprawy na Antarktydę. Nocleg.

Dzień 3: Ushuaia - najbardziej południowe miasto świata

Transfer na lotnisko. Przelot do Ushuaia, najbardziej na południe położonego miasta na świecie. Przejazd do hotelu. Spacer po mieście. Dla chętnych wypad za miasto na mini-trekking w dolinie pod górą Cerro Martial, w ramach przygotowań do ekspedycji antarktycznej. Kolacja. Ostatni nocleg na "suchym lądzie" przed rejsem.

Dzień 4: Wypłynięcie z Ushuaia w kierunku Białego Lądu

Przed południem czas na samodzielną eksplorację Ushuaia. Po południu transfer do portu i zaokrętowanie się na statek ekspedycyjny na Antarktydę. Zapoznanie się z przewodnikami, załogą i innymi pasażerami. Zakwaterowanie w kabinach. Późnym popołudniem rozpoczęcie rejsu wzdłuż Kanału Beagle, nazwanego tak na cześć okrętu HMS "Beagle", na pokładzie którego w latach 30-tych XIX wieku dotarł tam Karol Darwin, a także przez widokowy Przesmyk MacKinlay. Podczas podróży statkiem ekspedycyjnym pasażerowie zakwaterowani są w komfortowych kabinach dwuosobowych, wyposażonych w piętrowe łóżka, szafkę, stolik z krzesłem, umywalkę z lustrem, a także łazienkę/toaletę dzieloną na dwie kabiny.

Antarktyda

Dzień 5 & 6: Rejs przez Cieśninę Drake'a

Nazwana tak na cześć słynnego angielskiego żeglarza (i korsarza) Sir Francis'a Drake'a, który pokonał te wody w 1578 roku, Cieśnina Drake'a przecięta jest mniej więcej w połowie przez linię konwergencji antarktycznej - biologiczną granicę, w której zimne polarne wody wpływają pod cieplejsze wody z północy, a temperatura wody dość gwałtownie się zmienia na niedużym dystansie. Powoduje to powstanie zjawiska upwellingu, czyli podnoszenia się oceanicznych wód głębinowych, bogatych w składniki pokarmowe, który podtrzymuje bioróżnorodność całego tego regionu. Cieśnina Drake'a znaczy również północną granicę wielu antarktycznych ptaków. Często ptaki, takie jak różne gatunki albatrosów i petreli, towarzyszą statkom. Podczas rejsu przez Cieśninę przewodnicy pomagają pasażerom w obserwacjach i rozpoznawaniu tych ptaków, a także wielorybów i innych waleni, które też czasem się pojawiają. Można również wejść na mostek kapitański i zobaczyć jak nawiguje się statkiem. Dodatkowo podczas rejsu prowadzone są liczne wykłady i wyświetlane są filmy na tematy związane z Antarktyką, w tym wykłady i filmy w języku polskim, przygotowane przez pilota wyprawy. Pierwsze dostrzeżone góry lodowe i ośnieżone góry będą oznaką dopłynięcia do archipelagu Szetlandów Południowych, grupy 20 wysp i wysepek po raz pierwszy dostrzeżonych w lutym 1819 roku przez kapitana Williama Smith'a z brygu "Williams". Jeżeli warunki pozwolą przewodnicy zabiorą pasażerów na brzeg, żeby doświadczyli pierwszych spotkań z pingwinami i fokami.

Antarktyda

Dzień 7-11: Eksploracja Półwyspu Antarktycznego i archipelagu Szetlandów Południowych

Szetlandy Południowe są rajem dzikiej przyrody. Rozległe kolonie pingwinów, plaże pełne uchatek antarktycznych i południowych słoni morskich sprawiają, że każdy dzień spędzony na tych wyspach jest niezapomniany. Natomiast wpłynięcie przez wąski przesmyk do kaldery Wyspy Zwodniczej (Deception Island) zatopionej przez wody oceanu to niesamowite przeżycie. Na Wyspie Króla Jerzego, największej wyspie archipelagu, znajdują się kolonie lęgowe pingwinów białookich (Adeli) i maskowych, mew południowych, kormoranów niebieskookich, rybitw antarktycznych i petrelców olbrzymich. Jest ona także domem dla baz naukowych z wielu krajów, w tym Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka Arctowskiego. Z kolei na Wyspie Livingstona można zobaczyć pingwiny maskowe i białobrewe, czasem także skocze złotoczube, jak również południowe słonie morskie. Półwysep Antarktyczny z jego szczególną historią zapewnia doznania porównywalne z tymi, których doświadczali pierwsi odkrywcy. Będzie dużo czasu na eksplorację tej fascynującej scenerii, dziewiczych dzikich terenów śniegu, lodu, gór i wód oraz niewiarygodnie bogatego świata dzikich zwierząt. Poza licznymi pingwinami i innymi ptakami, jest duża szansa na zobaczenie fok Weddella, krabojadów i lampartów morskich, jak również waleni z bliska, takich jak płetwale karłowate, długopłetwce (humbaki) i orki.

Antarktyda

Mamy nadzieję na udane przepłynięcie jednych z najpiękniejszych dróg wodnych (w zależności od warunków lodowych): Cieśniny Gerlache'a, Kanału Neumayer'a i Kanału Lemaire'a. Te ostatnie są wąskimi przesmykami między klifami skalnymi i widowiskowymi lodowcami. Planujemy robić przynajmniej dwa lądowania dziennie. Do możliwych miejsc tych lądowań zalicza się Zatoka Rajska (Paradise Bay), która jest prawdopodobnie najbardziej trafnie nazwanym miejscem na świecie. Tam też spróbujemy wylądować na samym kontynencie Antarktydy. Po pokonaniu usianych górami lodowymi wód Cieśniny Antarktycznej, mamy nadzieję na odwiedzenie gwarnej kolonii pingwinów białookich, zwanych pingwinami Adeli (ponad 100 tysięcy gniazdujących par), a także kolonii kormoranów niebieskookich na Wyspie Paulet'a. Ekspedycja szwedzkiego badacza Nordenskjöld'a zbudowała tam kamienny schron w 1903 roku. Dzisiaj jego ruiny zajęte są przez gniazdujące pingwiny. Dalsza eksploracja może zawieść nas do grupy Wysp Melchiora, na Wyspę Cuverville, Portal Point, "Portu" Neko (Neko Harbour), na Wyspę Pléneau oraz, jeśli warunki lodowe pozwolą, na Wyspę Petermann'a, żeby odwiedzić najdalej na południe położoną kolonię pingwinów białobrewych. Wspomniane lądowania odbywają się za pomocą "zodiaków", czyli specjalnie wzmocnionych i przystosowanych do wód polarnych pontonów z silnikami. Wszystkie lądowania są tzw. mokre, to znaczy wysiada się na brzeg do wody, do czego każdy z uczestników zostanie wyposażony w odpowiednie kalosze (oprócz kamizelki ratunkowej), ale każdy musi mieć też własne wodoodporne ubranie typu goretex. Ilość lądowań będzie uzależniona od pogody, stanu morza i warunków lodowych. Przewidziane są także wycieczki "zodiakami" bez lądowań, w celu podziwiania z bliska gór lodowych i wypoczywających na nich zwierząt, jak foki krabojady czy lamparty morskie.

Antarktyda

Dzień 12 &13: Powrót na północ przez Cieśninę Drake'a

Opuszczamy Antarktykę i kierujemy się na północ przez Cieśninę Drake'a. W drodze powrotnej do Ushuaia wypatrywanie ptaków morskich i wielorybów z przewodnikami na pokładzie, a także uczestniczenie w końcowych wykładach. Wypoczynek i refleksja nad fascynującymi przygodami minionych dni.

Antarktyda

Dzień 14: Przybycie do Ushuaia i powrót do Buenos Aires

Zawinięcie wcześnie rano do portu w Ushuaia i wyokrętowanie ze statku po śniadaniu. Pożegnanie z przewodnikami, załogą i innymi pasażerami. Jeżeli czas pozwoli, ostatnie zakupy w najbardziej na południe położonym mieście świata. Transfer na lotnisko. Przelot do Buenos Aires. Przejazd do hotelu. Pożegnalna kolacja z toastami za udaną wyprawę na Antarktydę. Pierwszy od wielu dni nocleg na "suchym lądzie".

Dzień 15: Przelot do Europy

Transfer na lotnisko międzynarodowe w Buenos Aires. Wylot do Polski, z przesiadką w jednym z europejskich portów lotniczych.

Dzień 16: Koniec wyprawy na Antarktydę

Lądowanie w Warszawie. Zakończenie wyprawy.

Uwaga: Powyższy plan rejsu jest orientacyjny. Dokładna trasa i program może się zmieniać tak, by jak najlepiej wykorzystać lokalną pogodę, warunki lodowe i możliwości zobaczenia zwierząt. Kapitan, jak też szef przewodników ekspedycyjnych, zrobią wszystko, żeby uzyskać jak najlepsze rezultaty przy aktualnych warunkach, które będą panować w czasie rejsu. Codziennie będzie wywieszany program na pokładzie statku. Elastyczność jest kluczem do sukcesu.

Program jest objęty prawem autorskim, kopiowanie w całości lub części zabronione!

Cena

Cena 5900 PLN + 8650 USD

Kalkulacja dla grupy min. 6 osób ze znającym Antarktydę pilotem z Polski na całej trasie!

Cena zawiera:

  • przeloty międzynarodowe Warszawa - Buenos Aires – Warszawa,
  • przeloty krajowe Buenos Aires - Ushuaia - Buenos Aires,
  • transfery lotnisko - hotel - lotnisko w Buenos Aires oraz lotnisko- hotel - port - lotnisko w Ushuaia,
  • 2 noclegi w hotelu 4* w Buenos Aires (w pokoju 2-osobowym z łazienką),
  • 1 nocleg w hotelu 3* w Ushuaia (w pokoju 2-osobowym z łazienką),
  • śniadania i kolacje na lądzie,
  • rejs statkiem na Szetlandy Południowe i Półwysep Antarktyczny,
  • noclegi podczas rejsu w kabinach 2-osobowych (z łazienkami wspólnymi dla dwóch kabin),
  • śniadania, lunche i kolacje na pokładzie statku, począwszy od kolacji pierwszego dnia a skończywszy na śniadaniu ostatniego dnia rejsu,
  • herbatę / kawę dostępne o każdej porze (samoobsługa w głównym salonie),
  • wycieczki na brzeg i inne za pomocą pontonów typu zodiak w czasie trwania rejsu,
  • wykłady na pokładzie statku,
  • usługi ekspedycyjnych przewodników na statku,
  • opiekę polskiego pilota od wylotu z Polski do powrotu,
  • płytkę DVD ze zdjęciami z rejsu,
  • wypożyczenie pary wodoodpornych butów w czasie rejsu,
  • ubezpieczenie,

Cena nie zawiera:

  • napiwków (ok. 190 USD).

Chętnych proszę o zaliczkę w chwili zapisu w wysokości 5900 zł/os.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Osiemdziesięciolatka z kwiatem za uchem tańcząca na ulicy? Puszysta dziewoja z dumą prezentująca swe XXL kształty w jaskrawych, kwiecistych legginsach? Czemu nie! Na Kubie każda kobieta jest kobieca, i stara się to eksponować. A legginsy są bardzo popularne, to niemalże narodowy strój … Duma z bycia kobietą, poczucie własnej wartości i kobiecości, brak kompleksów i proste cieszenie się życiem – moim zdaniem tego możemy uczyć się od Kubanek. »
Blog 08-03-2019 Beata Radecka
Jutro Kubańczycy będą głosować - czy są za, czy przeciw nowemu projektowi konstytucji. Ale odnoszę wrażenie, że to głosowanie za lub przeciw systemowi. Tylko że na Kubie raczej nikt nie ma wątpliwości co do uczciwego liczenia głosów. - I co z tego, że zagłosujemy?- zżyma się tęga Kubanka obsługująca w barze – wynik i tak będzie wiadomy. Właśnie wróciłam z mojego dziesiątego pobytu na Kubie. Plakaty nawołujące do głosowania na tak (yo voto si) są wszędzie. Choćby w państwowych sklepach między wędzonym ryjem świni (jedynym akurat dostępnym towarem w dziale mięsnym) a ryżem i czarną fasola na wagę. A o co chodzi z głosowaniem na konstytucję? – pytam znajomych Kubańczyków. – Nie wiem, nie interesuję się polityką – wszyscy jak jeden mąż odwracają głowy. »
Blog 23-02-2019 Beata Radecka
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka