Przeżyj przygodę życia! Prawdziwa Uganda - śladami górskich goryli: 31 maja - 14 czerwca, ostatnie 2 miejsca! Najlepsze taneczne wyjazdy: bachata na Dominikanie 21 listopada - 3 grudnia, salsa na Kubie 27 listopada - 10 grudnia. »

Rejs po magicznych wyspach Galapagos

Termin: dowolny
Czas trwania: 4
Zakwaterowanie: kajuty 2-osobowe

Galapagos to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie czujemy się jak w bajce albo niezwykłym, gigantycznym zoo, pełnym zwierząt, która nie odczuwają lęku na widok człowieka. Uwielbiam to miejsce! ć żółwie, tak szybko znikają... W czasie rejsu przemieszczamy się głównie nocami oraz w czasie posiłków. Dwa razy dziennie wsiadamy do pontonów, które dowożą nas na poszczególne wyspy. Zobaczcie proszę film z naszej wyprawy – jest w opisie wyjazdu. Możecie jechać w dogodnym terminie, bo organizujemy wyjazdy indywidualne dla żądnych spotkań z fregatami, albatrosami i żółwiami przez okrągły rok. I dla jednej czy dwóch osób, i dla dziesięciu, i dla stu. Przy okazji można zwiedzić przynajmniej część Ekwadoru.

Rezerwuję…

Program

Galapagos

Schodzi człowiek z pontonu, i musi mocno uważać, żeby na coś nie wdepnąć. Na przykład na prawie półmetrowe pisklę albatrosa, które siedzi pośrodku ścieżki i rozgląda się bezradnie. Albo na przyglądającego się ciekawie niebieskonogiego głuptaka. Albo na szukającą mamy słodziutką uchatkę. Lub dla odmiany na całe stado legwanów morskich, które nieruchomo wygrzewają się na słońcu, żeby wyrównać temperaturę ciała po męczącym nurkowaniu po odżywcze wodorosty. Galapagos dla miłośników nieskażonej przyrody to po prostu raj!

Najpierw czeka nas przelot i lądowanie na wyspie Baltra. Lotnisko to zostało wybudowane w czasie II wojny światowej, żeby startujące z niego samoloty chroniły strategiczny Kanał Panamski.

Z lotniska dojedziemy do przystani, gdzie po krótkiej przejażdżce pontonem zaokrętujemy się na nasz jacht.

Będziemy mieszkać  na eleganckim jachcie Galapagos Legend, który zabiera maksymalnie 100 pasażerów. Można wybrać też mniejsze jachty, Coral I ( na 36 osób) lub Coral II na 20 osób, ale to rozwiązanie polecam raczej większym grupom zorganizowanym. Na Legend jest więcej miejsca i przestrzeni życiowej, a jednocześnie nie jest tłoczny ani zbyt duży.

Jacht jest z  basenem, troskliwą obsługą oraz dobrą kuchnią. Porzućcie wszelkie nadzieje na schudnięcie, którzy tam zamieszkacie…  W czasie rejsu mamy trzy posiłki dziennie, plus niespodzianki takie jak na przykład fontanna z czekolady czy festiwal lodów.

W czasie rejsu przemieszczamy się głównie nocami oraz w czasie posiłków. Dwa razy dziennie wsiadamy do pontonów, które dowożą nas na Żółwie Wyspy. Tam będziemy mieć lądowania (suche lub mokre, czyli wysiadając trzeba będzie zanurzyć stopy lub nawet też łydki).

Za każdym razem odwiedzamy inną wyspę lub jej część, żeby pospacerować po gigantycznym ZOO pod gołym niebem, i spotkać zwierzaki, które są nas tak samo ciekawe jak my ich.

Będzie można nurkować z figlującymi uchatkami. Są bardzo sympatyczne, choć całkiem sporych gabarytów. Uwaga, lepiej nie chwytać ich za wąsy!

Terminy dowolne, rejsy trwają przez cały rok.

Galapagos Legend ma cztery różne trasy ( dwie czterodniowe i dwie pięciodniowe), którymi pływa po kolei.  Można wybrać jedną z nich, szczegóły i daty przesyłam wszystkim zainteresowanym. Można też łączyć w dowolnych kombinacjach, wtedy chętni płyną na rejs 9, 13 lub 15 dniowy.

Cena

Cena od 1370 USD

Cena zawiera:

  • 4 dni (3 noce) rejsu,
  • zakwaterowanie w kajucie 2 osobowej,
  • 3 posiłki dziennie,
  • dwie wycieczki pontonami na ląd pod opieką wykwalifikowanego przewodnika - przyrodnika,
  • transfery.

Cena nie zawiera:

  • przelotów,
  • napoi do obiadów i kolacji,
  • wstępu do Parku Narodowego Galapagos 110 USD (płatne na miejscu),
  • opłat paliwowych,
  • napiwków.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
Osiemdziesięciolatka z kwiatem za uchem tańcząca na ulicy? Puszysta dziewoja z dumą prezentująca swe XXL kształty w jaskrawych, kwiecistych legginsach? Czemu nie! Na Kubie każda kobieta jest kobieca, i stara się to eksponować. A legginsy są bardzo popularne, to niemalże narodowy strój … Duma z bycia kobietą, poczucie własnej wartości i kobiecości, brak kompleksów i proste cieszenie się życiem – moim zdaniem tego możemy uczyć się od Kubanek. »
Blog 08-03-2019 Beata Radecka
Jutro Kubańczycy będą głosować - czy są za, czy przeciw nowemu projektowi konstytucji. Ale odnoszę wrażenie, że to głosowanie za lub przeciw systemowi. Tylko że na Kubie raczej nikt nie ma wątpliwości co do uczciwego liczenia głosów. - I co z tego, że zagłosujemy?- zżyma się tęga Kubanka obsługująca w barze – wynik i tak będzie wiadomy. Właśnie wróciłam z mojego dziesiątego pobytu na Kubie. Plakaty nawołujące do głosowania na tak (yo voto si) są wszędzie. Choćby w państwowych sklepach między wędzonym ryjem świni (jedynym akurat dostępnym towarem w dziale mięsnym) a ryżem i czarną fasola na wagę. A o co chodzi z głosowaniem na konstytucję? – pytam znajomych Kubańczyków. – Nie wiem, nie interesuję się polityką – wszyscy jak jeden mąż odwracają głowy. »
Blog 23-02-2019 Beata Radecka
Najlepsze wyjazdy taneczne we wszechświecie i okolicach - robimy je właśnie my! Wczoraj skończyliśmy wesoły i roztańczony objazd Dominikany. Jeszcze brzmią nam w głowie rytmy bachaty i merengue, a z częścią grupy dziś lecimy na Kubę, gdzie doleci pojutrze reszta ekipy. Będziemy nie tylko oglądać dekadencką Hawanę i kolonialny Trynidad, ale dużo tańczyć ze świetnymi kubańskimi instruktorami - tym razem salsę. Następne kolejne taneczne wyjazdy na Dominikanę i Kubę zaczną się w listopadzie. »
Blog 29-01-2019 Beata Radecka
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka