Rejs po magicznych wyspach Galapagos

Termin: dowolny
Czas trwania: 4
Zakwaterowanie: kajuty 2-osobowe

Galapagos to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie czujemy się jak w bajce albo niezwykłym, gigantycznym zoo, pełnym zwierząt, która nie odczuwają lęku na widok człowieka. Uwielbiam to miejsce! ć żółwie, tak szybko znikają... W czasie rejsu przemieszczamy się głównie nocami oraz w czasie posiłków. Dwa razy dziennie wsiadamy do pontonów, które dowożą nas na poszczególne wyspy. Zobaczcie proszę film z naszej wyprawy – jest w opisie wyjazdu. Możecie jechać w dogodnym terminie, bo organizujemy wyjazdy indywidualne dla żądnych spotkań z fregatami, albatrosami i żółwiami przez okrągły rok. I dla jednej czy dwóch osób, i dla dziesięciu, i dla stu. Przy okazji można zwiedzić przynajmniej część Ekwadoru.

Rezerwuję…

Program

Galapagos

Schodzi człowiek z pontonu, i musi mocno uważać, żeby na coś nie wdepnąć. Na przykład na prawie półmetrowe pisklę albatrosa, które siedzi pośrodku ścieżki i rozgląda się bezradnie. Albo na przyglądającego się ciekawie niebieskonogiego głuptaka. Albo na szukającą mamy słodziutką uchatkę. Lub dla odmiany na całe stado legwanów morskich, które nieruchomo wygrzewają się na słońcu, żeby wyrównać temperaturę ciała po męczącym nurkowaniu po odżywcze wodorosty. Galapagos dla miłośników nieskażonej przyrody to po prostu raj!

Najpierw czeka nas przelot i lądowanie na wyspie Baltra. Lotnisko to zostało wybudowane w czasie II wojny światowej, żeby startujące z niego samoloty chroniły strategiczny Kanał Panamski.

Z lotniska dojedziemy do przystani, gdzie po krótkiej przejażdżce pontonem zaokrętujemy się na nasz jacht.

Będziemy mieszkać  na eleganckim jachcie Galapagos Legend, który zabiera maksymalnie 100 pasażerów. Można wybrać też mniejsze jachty, Coral I ( na 36 osób) lub Coral II na 20 osób, ale to rozwiązanie polecam raczej większym grupom zorganizowanym. Na Legend jest więcej miejsca i przestrzeni życiowej, a jednocześnie nie jest tłoczny ani zbyt duży.

Jacht jest z  basenem, troskliwą obsługą oraz dobrą kuchnią. Porzućcie wszelkie nadzieje na schudnięcie, którzy tam zamieszkacie…  W czasie rejsu mamy trzy posiłki dziennie, plus niespodzianki takie jak na przykład fontanna z czekolady czy festiwal lodów.

W czasie rejsu przemieszczamy się głównie nocami oraz w czasie posiłków. Dwa razy dziennie wsiadamy do pontonów, które dowożą nas na Żółwie Wyspy. Tam będziemy mieć lądowania (suche lub mokre, czyli wysiadając trzeba będzie zanurzyć stopy lub nawet też łydki).

Za każdym razem odwiedzamy inną wyspę lub jej część, żeby pospacerować po gigantycznym ZOO pod gołym niebem, i spotkać zwierzaki, które są nas tak samo ciekawe jak my ich.

Będzie można nurkować z figlującymi uchatkami. Są bardzo sympatyczne, choć całkiem sporych gabarytów. Uwaga, lepiej nie chwytać ich za wąsy!

Terminy dowolne, rejsy trwają przez cały rok.

Galapagos Legend ma cztery różne trasy ( dwie czterodniowe i dwie pięciodniowe), którymi pływa po kolei.  Można wybrać jedną z nich, szczegóły i daty przesyłam wszystkim zainteresowanym. Można też łączyć w dowolnych kombinacjach, wtedy chętni płyną na rejs 9, 13 lub 15 dniowy.

Cena

Cena od 1370 USD

Cena zawiera:

  • 4 dni (3 noce) rejsu,
  • zakwaterowanie w kajucie 2 osobowej,
  • 3 posiłki dziennie,
  • dwie wycieczki pontonami na ląd pod opieką wykwalifikowanego przewodnika - przyrodnika,
  • transfery.

Cena nie zawiera:

  • przelotów,
  • napoi do obiadów i kolacji,
  • wstępu do Parku Narodowego Galapagos 110 USD (płatne na miejscu),
  • opłat paliwowych,
  • napiwków.

Rezerwuję…

Jeżeli chcesz wziąć udział w tej wyprawie, skontaktuj się z nami używając przycisku powyżej. Opublikowany tu program nie stanowi oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego i nie jest załącznikiem do umowy zgłoszenia.

Poprzedni | Losowy | Następny


Aktualności
O tym jak podróżuję po Kubie opowiem na spotkaniu Towarzystwa Eksploracyjnego w warszawskim Domu Kultury Kadr we wtorek, 15 stycznia o godzinie 18. Na Kubę jeżdżę od lat, dwa - trzy razy do roku. Najczęściej pokazując zakątki wyspy małym grupom tancerzy i turystów. Ale czasem też zupełnie sama. Wtedy podróżuję z Kubańczykami - rikszami z motorkiem, ciężarówkami na pace, wyglądającymi jak więźniarki pojazdami zwanymi camiones, chevroletami sprzed 60 lat - bynajmniej nie luksusowymi. Mieszkam w ich domach, gdzie czasem brakuje wody i zamiast papieru toaletowego jest gazeta - i to "Granma", ichniejsza "Trybuna Ludu". »
Blog 11-01-2019 Beata Radecka
Dobrze pamiętam, kiedy zrobiłam to zdjęcie. Świt na pustyni Atakama w północnym Chile. Wstaliśmy po ciemku, zaspani poczłapaliśmy do busika, który wiózł nas przez góry. Wysiedliśmy na wysokości 4300 metrów n.m.p., a wokół jeszcze wyższe góry. Nie dość, że trudno się oddycha, to jeszcze mróz – temperatura spada sporo poniżej zera. Najpierw byłam zawiedziona – szaro, nudno, nic się nie dzieje. I nagle wyszło słońce, i zaczęły dziać się cuda! Prosto z wnętrza ziemi w wielu miejscach zaczęła tryskać gorąca woda – a kłęby pary zaczęły przybierać fantastyczne kształty. Wyciągnęłam aparat, zdjęłam rękawiczki i zaczęłam cykać. Kiedy zrobiłam to zdjęcie, które tu widzicie, od razu pomyślałam: Gwiazda Betlejemska! I wtedy wpadłam na pomysł, że będzie to kartka świąteczna. Żebyśmy dali się jej prowadzić, tak jak zaufali jej Mędrcy ze Wschodu. I odkryli, to, co najcenniejsze. Zaufajmy! W tym roku po raz pierwszy od lat nie wysłałam kartek na Boże Narodzenie. Nastraszyli mnie, że RODO, i powinnam mieć pisemne zgody. Jeśli chcecie kartkę w przyszłym roku – napiszcie proszę. A do Chile wybieramy się w marcu 2020 – pracuję nad autorskim programem, a już mamy chętnych na tę przepiękną wyprawę! »
Blog 24-12-2018 Beata Radecka
W słynnej secesyjnej Cafe Tortoni, kawiarni literackiej, w której bywał i nasz Gombrowicz, chcieliśmy coś zjeść. Kolejka była spora jak zwykle, ale warto poczekać – atmosfera jest świetna, na ścianach stare fotografie, a w gablotkach książki pisarzy, którzy tam gościli. Już kończyliśmy nasze kawy, soki i sałatki, kiedy w stylowym wnętrzu zaroiło się od panów w dobrze skrojonych garniturach, z charakterystycznymi sprężynkami cienkich kabelków za uszami. Dyskretnie, lecz profesjonalnie badali wnętrze, kryjąc się nieco za marmurowymi kolumnami. Okazało się, że na kawę wpadł premier Włoch. Kiedy wychodziliśmy, przechadzał się dostojnie i podziwiał wnętrze. Na dłużej zatrzymał się nad pozostałymi po nas okruszkami, bo parę osób chciało zrobić sobie z nim pamiątkową fotkę. Skorzystałam z okazji, bo stałam obok. A potem poszliśmy na Plac Majowy. Tam sfotografowałam się z bezdomnym, które sprzedawał wydawane przez ich organizację gazetki… »
Blog 02-12-2018 Beata Radecka
Teleportowaliśmy się do Ugandy. Otoczyły nas goryle górskie, prawie skoczyła na nas masywna lwica, a potem bawiliśmy się z dzieciakami z domu dziecka. To wszystko dzięki Donacie, która w sobotni wieczór zabrała nas w podróż do serca Afryki. Do tej pory aż czuję ciarki na plecach! »
Blog 19-11-2018 Beata Radecka
W radiowej Czwórce opowiadałam o podróżach po Kubie i po Dominikanie. Kto nie słuchał, ma nadal szanse - jest link do podcastu! »
Blog 05-11-2018 Beata Radecka
Jak miło odebrać z rana telefon z informacją, że zostaliśmy wyróżnieni nagrodą Orły Turystyki! Jesteśmy kameralnym, butikowym touroperatorem, i choć organizujemy podróże od wielu lat, nie myśleliśmy, że będziemy tak uhonorowani. To dzięki Waszemu ogromnemu zaangażowaniu, nasi przyjaciele podróżnicy (bo tak Was nazywamy, jesteście dla nas dużo więcej niż klientami). Bardzo dziękujemy! »
Blog 19-10-2018 Zespół Gotravel